-

ewa-rembikowska : Zapracowana emerytka z ciałem w Warszawie a duszą w Wielkopolsce.

Krzyż Komandorski Orderu Łaźni dla majora Yasumasa Fukushimy

Major wywiadu Yasumasa Fukushima w 1892 roku miał opuścić placówkę attachatu wojskowego w Berlinie. W ciągu pięciu lat pobytu w stolicy Niemiec dał się poznać jako niezmiernie barwana postać. Japończyk nie dość, że mówił płynnie w 10 językach, to jeszcze brawurowo jeździł konno, no i nie omijał żadnej sposobności, by pokazać swą siłę oraz sprawność fizyczną. Podczas spotkania w międzynarodowym gronie oficerów Fukushima rzucił myśl, czy by trasy Berlin – Władywostok nie przejechać konno. Od słowa do słowa – przybito i zatwierdzono zakład. Oficjalnie podano dla władz niemieckich i rosyjskich informację, że ma być to podróż „geograficzno-etnograficzna”, natomiast nieoficjalnie wszyscy zdawali sobie sprawę z jej charakteru wywiadowczego związanego z budową kolei transsyberyjskiej.

Fukushima kupił za 1000 marek konia od oficera z ambasady brytyjskiej, 200 marek wydał na jego wyposażenie i 11 lutego 1892 roku żegnany przez korpus oficerski ruszył w trasę liczącą 15 tysięcy kilometrów przez Niemcy, Polskę, Rosję, Syberię, Mongolię i Mandżurię. Przed nim było 488 dni do Władywostoku jako celu podróży.

18 lutego dotarł do granicy zaboru rosyjskiego. W Koninie powitała go kozacka kompania honorowa z orkiestrą. Po sześciu dniach był już w Warszawie, gdzie stanął na czterodniowy popas. Jako człowiek czynu spędził ten czas intesywnie: wstawił ząb, który utracił podczas parady pożegnalnej w Kostrzyniu, podkuł konia i sprawdził stan jego zdrowia u weterynarza. Resztę czasu przeznaczył na spotkaniach z różnymi opcjami polskich konspiratorów, by zdobyć kontakty z zesłańcami na Syberię, których zamierzał odwiedzić po drodze a od których miał nadzieję zdobyć cenne dla niego informacje dotyczące funkcjonowania lokalnych władz, infrastruktury drogowej a także nastrojów miejscowej ludności oraz w razie wojny wykorzystać jako element dywersyjny.

Władze rosyjskie bardzo życzliwie podeszły do brawurowego pomysłu japońskiego kawalerzysty. Tu w Warszawie 25 lutego został zaproszony do sztabu rosyjskiej brygady kawalerii, gdzie zasugerowano mu najbardziej optymalną marszrutę w głąb Rosji. Prawdopodobnie nie postrzegano tej wyprawy jako zagrażającej obronności Imperium, choć na pewno roztoczono nad nim dykretny nadzór.

Major pokonywał dziennie koło 50 kilometrów. W europejskiej części Rosji nocował w granizonach wojskowych. Koń, na którym wyruszył z Berlina nie wytrzymał trudów i padł w okolicach Borodino. Rosyjscy oficerowie sprezentowali japońskiemu oficerowi drugiego wierzchowca, którego nazwał Ural. Na terenie dzisiejszego Kazachstanu musiał znów zmienić zwierzaka. Tym razem od miejscowych pasterzy kupił dwa wytrzymałe koniki, które dotarły z nim do Japonii, gdzie swoich dni dożyły w tokijskim zoo, ciesząc się wielką popularnością wśród zwiedzających.

Syberię Fukushima przemierzał wzdłuż budowy magistrali transsyberyjskiej wnikliwie ją obserwując pod kątem jej znaczenia strategicznego w przyszłej wojnie oraz możliwości dokonywania aktów sabotażu, w celu opóźnienia i podwyższenia kosztów budowy.

12 czerwca 1893 roku japoński major cały i zdrowy dotarł do portu we Władywostoku, skąd odpłynął do kraju rodzinnego.

Wkrótce został szefem oddziału japońskiego wywiadu wojskowego i w swoisty sposób odwdzięczył się rosyjskim gospodarzom za ich gościnę, organizując na terenie Mandżurii i Kraju Nadmorskiego rozbudowaną agenturę wywiadowczo-dywersyjną.

Wysłał w teren koło 500 wywiadowców, mających za zadanie stworzyć siatki szpiegowskie, wykorzystujące 400 tysięczną społeczność japońską zamieszkałą na tym terenie. Celem było zdobycie wszelkich informacji natury strategicznej jak i taktycznej dotyczącej rozmieszczenia wojsk, ich stanu, morale, nazwisk oficerów, systemu dostaw, fortyfikacji i umocnień polowych, ukształtowania terenu, dróg, mostów, brodów.

Dane te zbierano wykorzystując do tego tak zwanych ludzi bez twarzy, czyli tych z którymi każdy człowiek nieomalże codziennie musi się spotykać i na których nie zwraca najmniejszej uwagi.

Przede wszystkim wywiad japoński zainwestował w drobne małe sklepy, głównie piekarnie, gdzie codzienne zakupy robiły wszystkie warstwy społeczne, jeśli nie bezpośrednio to poprzez służbę, na ogół bardzo chętną do rozmowy po umiejętnym naprowadzeniu na pożądany temat.

Podobną rolę pełnili wędrowni kupcy i sprzedawcy na stacjach kolei transsyberyjskiej. Wywiadowcy japońscy przebrani za kupców chińskich przemierzali Mandżurię wzdłuż i wszerz, sprzedając szwarc, mydło i powidło, rozmawiali sobie z klientami i dowiadywali się mimochodem o różnych sprawach, które same w sobie były z pozoru nieistone, lecz zebrane w całość dawały rzetelny obraz sytuacji.

Bardzo pożyteczną rolę pełniły też zakłady fotograficzne.  Dostarczały wiedzę nie tylko na temat nazwisk oficerów rosyjskich, ale przede wszystkim ich wyglądu.

Kolejną grupę  tworzyli pracownicy ze sfery usług bytowych. W hotelach instalowano wywiadowców na stanowiskach portierów, pokojówek; na parowcach zawijających do Władywostoku – stewardów, kucharzy, kelnerów, palaczy; w szpitalach – sanitariuszy, pielęgniarek; w kantynach – fryzjerów; w domach oficerów – służących, pokojówek, niań.

Szpiedzy przenikali do grup pracowników budowlanych przy budowie umocnień, zbierając dokładne informacje techniczne na ich temat

W miejscach publicznych miejscowi „swoi” ludzie z siatki prowokowali rozmowy i pilnie słuchali dyskutantów, zwłaszcza gdy wśród nich znajdowali się wojskowi różnych rang.

Wojska rosyjskie poniosły w marcu 1905 roku dotkliwą klęskę w bitwie pod miastem Mukden w Mandżurii. Trudno tego faktu nie połączyć ze słaboscią rosyjskich oficerów do skośnookich piękności z czterech domów publicznych funkcjonujących w tym mieście a prowadzonych przez wywiad japoński. Kiedy filigranowe Japoneczki pokazywały co potrafią, służba przeglądała teczki, porfele, kieszenie i czytała dokumenty, czasem je kradła. Nie inaczej było we Władywostoku, czy Nikolsku.

Dla amatorów narkotyków organizowano palarnie opium funkcjonujące na podobnych zasadach do burdeli.

Ręka w rękę z wywiadem japońskim szedł wywiad amerykański, angielski i niemiecki .

Kraje te były zaniepokojone rosyjską ekspansją na Dalekim Wschodzie. Wielka Brytania podjęła różne działania bezpośrednie i pośrednie, by opóźnić , jeśli nie storpedować budowę kolei transsyberyjskiej. Udzieliła Japonii znaczących kredytów na zakup broni i sprzętu wojskowego w Rzeszy Niemieckiej.

Niemcy wspomagali Japończyków prowadząc działania szpiegowskie pod przykrywką firm handlowych.

Prym wiodła tu firma „Kunst i Albers”. Założyli ją dwaj marynarze z Hamburga w roku 1864. Władywostoku jeszcze nie było, tylko malutka osada z 44 drewnianymi domkami. Oni wiedzeni proroczym instynktem postanowili jednak działać i sporwadzać z Niemiec różne towary (głównie ryż i mąkę), by potem wozić je do baz rosyjskich nad Ussuri. Rok później postawili sklep drewniany. W 1875 roku dołączył do nich najpierw jako księgowy, potem wspólnik Adolf Dattan syn pastora rodem z Turyngii. W 1884 roku firma postawiła w rozwijającym się w niespotykanym tempie Władywostoku murowany dom towarowy, gdzie można było kupić wszystko od igły po lokomotywę, zakupy ubezpieczyć na miejscu, zlecić ich spedycję a nawet od razu załatwić kredyt na sfinansowanie tychże zakupów. W 1887 roku firma zaczęła organizować filie na całym wschodnim wybrzeżu od Nikołajewska nad Amurem po Harbin w Mandżurii zahaczając po drodze o wyspę Sachalin, Srietiensk i inne miasta. Sieć objęła wkrótce 30 placówek, do niej zaś dołączono przedstawicielstwa w Haburgu, Moskwie, Warszawie, Odessie i Nagasaki.

Firma „Kunst i Albers” była głównym dostawcą różnych towarów dla garnizonów wojskowych oraz była obecna przy budowie magistrali transsyberyjskiej. Adolf Dattan miał stały kontakt z generalicją, z którą negocjował warunki dostaw.

Pomysłowość w sposobach kamuflowania działalności wywiadowczej nie miała praktycznie granic. Czy żona zastępcy dowódcy garnizonu w Imamie choć przez chwilę mogła pomyśleć, że sympatycznego archeologa z ekspedycji naukowej bardziej interesują prace fortyfikacyjne i życie codzienne garnizonu niż wykopaliska a jego kolegów z grupy penetracja wysokogórskich wąwozów Sichote-Alin.

Innym aspektem działalności wywiadu było tworzenie zarzewia różnych konfliktów i umiejętne podsycanie ich tak, by w razie wojny doprowadzać do już jawnych wystąpień zbrojnych przeciwko lokalnej władzy, co z kolei pozwalało mieć nadzieję, że wojskowe siły rosyjskie będą wikłane w niepotrzebne walki.

W miesiąc po wybuchu wojny japońsko-rosyjskiej doszło do spotkania w Krakowie pomiędzy attache wojskowym na Europę do poruczeń specjalnych Akashim Motojiro a Romanem Dmowskim. Panowie dogadali się, że Polacy walczący w armii carskiej będą przechodzić na stronę japońską bez walki. Dmowski pojechał nawet do Japonii na spotkanie z szefem sztabu, generałem Kodamą i szefem II Oddziału, generałem Fukushimą, gdzie doprecyzowano, iż strona japońska daje kasę a strona polska informacje o ruchach wojsk i przebiegu mobilizacji.

Po wybuchu wojny Sztab zaczął do pracy wywiadowczej rekrutować drobnych kupców chińskich, którzy chętnie godzili się na współpracę, gdyż handel zamarł. Ten kto znał język rosyjski otrzymywał 200 jenów miesięcznie, ten który nie znał – 40 jenów.

Poza komiwojażerami do współpracy werbowano Chińczyków i Koreańczyków pracujących w biurach jako urzędnicy i tłumacze, stosując sprawdzone metody: szantaż, przekupstwo, morderstwo.

W trakcie wojny stosowano przeróżne tricki do przekazywania informacji. Japończycy zauważyli, że przed atakiem na daną wioskę ludność chińska ją opuszcza, udając się w różnych kierunkach z dobytkiem ciągniętym na wózkach. Tych uchodźców wykorzystano jako tragarzy do przenoszenia osprzętu do budowy linii telefonicznych.

Z kolei sami wywiadowcy przebierali się za kupców i układali w wózku różne towary, różnej ilości i różnych kolorów. Każdy kolor oznaczał inny rodzaj wojsk, mały przedmiot rodzaj broni. Papierosy to były działa polowe. Liczba elementów odzwierciedlała ilość danej broni na tym odcinku frontu. Na produktach wykonywano ponadto maleńkie znaki ewidencyjne. Wszystko to razem dawało dokładny raport dla specjalisty - dla przygodnego obserwatora nie znaczyło nic.

Przeszkoleni mieszkańcy wiosek w przypadku zbliżania się wojsk rosyjskich do ich miejscowości wysyłali sygnały ze szczytów wzgórz. W jasne słoneczne dni za pomocą luster lub dobrze wypolerowanych wieczek od puszek; w pochmurne dni - flagami lub dymem z ogniska, nocą – pochodniami. W ten sposób korygowano też ogień japońskiej artylerii.

Sztab Generalny przeznaczył ponadto ogromne pieniądze na działalność propagandową, finansując zagranicznych korespondentów czołowych gazet angielskich, niemieckich i amerykańskich przebywających w Szanghaju. Doniesienia te były potem cytowane w innych krajach przez miejscowe gazety, wzmacniając międzynarodową pozycję Japonii.

Jeden z takich korespondentów angielskich życzliwie przyjęty na początku 1904 roku przez dowództwo garnizonu w Port Artur potajemnie zrobił zdjęcia umocnień i po przewiezieniu klisz do Szanghaju przekazał je Japończykom.

A Yasumasa Fukushima otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Łaźni w roku 1902 po zakończeniu tajnych negocjacji dyplomatycznych dotyczących sojuszu brytyjsko-japońskiego. Chyba na to zasłużył?



tagi: kolej transsyberyjska  yasumasa fukushima   wywiad  daleki wschód  

ewa-rembikowska
27 maja 2017 23:48
22     650    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @ewa-rembikowska
28 maja 2017 11:16

Aż do końca myślałem, że Pani napiszę w czym dowcip z tym "orderem łaźni" i dopiero niesławna ostatnio wikipedia mi powiedziała, że to jak najbardziej poważna sprawa.

Swoją drogą ciekawa jak tam nasz Bronek Piłsudski był przez Japończyków wykorzystany ...

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
28 maja 2017 11:27

W ogóle wydawało mi się ciekawe, że Japończycy jakoś pod koniec XIX wieku tak bardzo zainteresowali się Polakami a oni przecież jechali na kredytach z City.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
28 maja 2017 11:38

Jako uzupełnienie działalności firmy niemieckiej "Kunst i Albers" z Kuriera Litweskiego, nr 22/1905

Do Władywostoku, 25 września 1905 roku  przybył parowiec „Tunguz"  tutejszej firmy „Kunst-i Albers", który na cały czas wojny zafrachtowany był przez  Japończyków, dla podtrzymania komunikacji między Japonią i Koreą. 

zaloguj się by móc komentować

Wrotycz @ewa-rembikowska
28 maja 2017 15:05

Taraz nie trzeba jazdy konnej na długim dystansie przez dzielnego kawalerzystę, by wygrać wojnę. Wystarczy Jedwabny Szlak i za parę lat pojawią się fakty  nieodwracalne na całej jego długości, bez huku armat.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
28 maja 2017 15:57

Na tym polega postęp. Po co wydawać kasę na armaty jak można to samo zyskać bez uciążliwej produkcji.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska 28 maja 2017 11:27
28 maja 2017 16:07

To prawda.  Nie chcę tu pisać za wiele, bo jeśli Pani chce kontynuować temat,to bym zepsuła. Tyle napiszę, że aż tam, w wiek XIX, sięga początek  Wojny na Pacyfiku. Tak malowniczo przedstawionej w hollywoodzkich produkcjach :).

.

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
28 maja 2017 16:41

Czy z tego nie można by wykroić pięknego scenariusza? De Witte odmawia City zakupu szyn na budowę kolei transsysberyjskiej po 75 kopiejek, woli zapłacić fabrykom krajowym po 2 ruble i uprzemysłowić kraj. Magistrala uderzy w interesy floty brytyjskiej, więc City zaczyna montować przeciw Rosji ze Wschodu Japończyków a wewnątrz w części europejskiej instaluje wroga wewnętrznego, czyli rewolucjonistów, przy okazji mamiąc Polaków iluzją niepodległości. 

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska
28 maja 2017 17:30

Tam jest to zderzenie interesów,  szyny to Huta Bankowa i jej filia ..gdzieś w głębi Rosji,  produkująca podobno głównie szyny. Bliżej odbiorcy. 

A ta Huta to Francuzi. Ich kapitał. 

Jest pdf z historią Huty, ale to zdaje się czytałam gdzieś indziej. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska
28 maja 2017 19:15

Tak myślę o Japonii.  W 1868 ...W książkach podają,  że nastała Epoka Meiji? I zniosła  ,,struktury feudalne,,..

Całkiem jak w Anglii wcześniej 

.

 

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @parasolnikov 28 maja 2017 19:26
28 maja 2017 19:45

Piękna informacja,  Francja za Szogunem. Anglia przeciw. 

Dzięki 

.

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Maryla-Sztajer 28 maja 2017 17:30
28 maja 2017 19:50

Szyny na budowę kolei transsyberyjskiej dostarczał głównie zakład Nikołajewski z Bratska leżącego w okręgu irkuckim, aczkolwiek podobno również spółka Lilpop, Rau i Loewenstein maczała w tym palce, co jest o tyle prawdopodobne, że przejęli oni 14 największych rosyjskich stalowni i stworzyli koncern metalurgiczny, który mógł zawłaszczyć większość kontraktów kolejowych.

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska
28 maja 2017 19:52

I ten de Witt i nowy Bank Rosyjski z wyłącznie francuskim kapitałem.  Na budowę kolei mandzurskiej. 

I pomóc Chinom spłacić reparacji wojenne dla Japonii

 

No!:))

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska 28 maja 2017 19:50
28 maja 2017 19:53

A, czyli te szyny z Dąbrowy Górniczej gdzie mogły iść?  Chyba wszędzie. .budowano na potęgę 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska
28 maja 2017 20:02

http://www.lodz.ap.gov.pl/art,57,lodzcy-fabrykanci

.

Tam na dole jest o kolei w Polsce. Może nazwiska i Bank Polski. .

.

 

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska
28 maja 2017 21:02

O proszę. Gdzieś mi uciekł. Ważną rzecz Pani znalazła,  nie tylko w kontekście naszego Zagłębia Dąbrowskiego. 

Prywatnie dla mnie. .Wielkie dzięki 

.

 

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska 28 maja 2017 21:10
28 maja 2017 21:21

Też pięknie się zapowiada.  To jak będę mieć komp. Teraz tablet :).

Zawedrowalam w styczniu ,,czytelniczo,, w stronę przemysłu w Rosji carskiej i trochę naszych poniechałam

:)

.

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
28 maja 2017 21:25

jak coś znajdę będę podsyłać, czasem coś mi samo wchodzi w ręce.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska
28 maja 2017 21:35

Wiem, najlepiej jak samo wchodzi. Szukam wg nietypowego klucza, rodzinnego :)) . 

To daje efekty, bo wpisuję do gugla nietypowe frazy. Fajnie tak szukać. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować