-

ewa-rembikowska : Zapracowana emerytka z ciałem w Warszawie a duszą w Wielkopolsce.

Niemiecka faktoria na Dzikim Wschodzie

Gustaw Albers nie chciał zostać jubilerem jak jego ojciec. Dla niego było to zajęcie zbyt nudne. Szukał przygód i adrenaliny. Kiedy skończył 14 lat uciekł z domu i przytulił się na jakimś statku jako chłopak okrętowy. Było to proste, bo mieszkał w Hamburgu i na wylot znał port i panujące w nim zwyczaje. Po siedmiu latach był już nawigatorem. W tym czasie dotarł do Chile, RPA i dwa razy do Indii . W 1863 roku trafił do Szanghaju. Spotkał tam swojego dwa lata starszego imiennika też rodem z Hamburga. Gustaw Kunst miał 28 lat. Był tak jak jego ojciec kupcem i od siedmiu lat praktykował zawód w tym półmilionowym mieście prowadząc mały sklep. Rzesza zachęcała młodych ludzi do aktywności biznesowej na Dalekim Wschodzie poprzez różnorodne zachęty finansowe. Niemieckie firmy otrzymywały subsydia rządowe, niskooprocentowane kredyty bankowe, wsparcie ze strony towarzystw ubezpieczeniowych, rabaty na przewóz towarów od linii żeglugowych. Mimo to interes szedł Kunstowi kiepsko i był bliski bankructwa. Dlatego rok wcześniej zdecydował się odbyć pocztą saniową podróż przez Syberię, by zorientować się, jakie są możliwości przeniesienia biznesu z Chin do Rosji. W okolicach Amuru widział firmy prowadzone przez Amerykanów, Chińczyków, Niemców. Jego rodacy napomykali, że w okolicach Władywostoku niebawem będzie budowana baza wojenna, port handlowy i miasto. Region ten ze względu na swą „dzikość”, ogromną odległość od centrum kraju i brak komunikacji będzie całkowicie uzależniony od importu dosłownie wszystkiego.

Panowie przypadli sobie do gustu. Szybko się dogadali, że ten Władywostok jest wart ryzyka. Zafrachtowali bryg „Meta” towarami pierwszej potrzeby o długim terminie ważności (ryż,maka, zapałki, nafta, materiały i narzędzia budowlane) i ruszyli na podbój nowego świata.

16 września 1864 roku Gustaw Albers zacumował w maleńkim porcie a w tym czasie Kunst likwidował swój interes w Szanghaju. Kiedy marynarz zszedł na suchy ląd, zobaczył 44 drewniane domy, kilka knajp, gdzie płynęła rzeka wódki i przy kartach robotnicy tracili dniówki a myśliwi - upolowaną zdobycz. Nie było dnia bez strzelaniny a ulice trudno było przejść pieszo z powodu nieprzebranych warstw błota. Za domkami Rosjan swoje nędzne chałupki stawiali Koreańczycy i Chińczycy pracujący tu na budowach, gdyż powoli przybywało amatorów mocnych wrażeń i wielkich zysków.

W 1864 roku całe terytorium na Dalekim Wschodzie to było ledwie kilka tysięcy mieszkańców, głównie wojskowych, reszta to urzędnicy oraz zesłańcy.

Rok później stał już pierwszy magazyn drewniany pod marką „Kunst i Albers” a w nim: ryż, mąka, cukier, herbata, konserwy, amerykańskie zapałki, tytoń, świece, tkaniny, narzędzia. Najlepiej jednak szła wódka, proch i broń.

Wspólnicy przyjęli politykę zamawiania towarów raz na rok przez porty chińskie. W drugą stronę wywozili wyczarterowanymi statkami algi morskie i strzykwy (ogórki morskie).

Tu na miejscu oczywiście nie czekali aż klienci sami wejdą do ich sklepu i coś kupią, tylko objeżdżali sioła i garnizony położone w okolicach rzeki Ussuri. Tym zajmował się Kunst, gdyż lepiej znał teren. Nie było to bezpieczne zajęcie z uwagi zarówno na warunki przyrodnicze jak niebezpieczeństwo spotkania z bandami chińskich rabusiów. Za pierwszym razem komiwojażerka się udała. Gustaw nie spotkał głodnego niedźwiedzia syberyjskiego, z bandami jakoś też dał sobie radę. Osiągane marże były takie, że niebawem mogli do handlu obwoźnego wynająć umyślnych.

W 1868 roku młodzi biznesmeni napisali petycję do władz z prośbą o sprzedaż gruntu na peryferiach osady. Kolacja, wódeczka, załącznik. Wszystko poszło jak po maśle. Do 1885 roku staną się właścicielami 2,7 hektara gruntów w samym centrum Władywostoku, gdzie wybudują prestiżowy dom towarowy, hurtownie, domy mieszkalne.

Władywostok rozwijał się systematycznie. W połowie lat siedemdziesiątych liczył prawie osiem tysięcy mieszkańców. W roku 1880 uzyskał status miasta a osiem lat później stał się stolicą Obwodu Nadmorskiego, garnizonem wojskowym i dużym portem. W 1899 roku powstał tu Uniwersytet Dalekowschodni, który zaczął kształcić przyszłą kadrę przemysłową i administracyjną dla regionu.

Utrata przez Rosję garnizonu w Port Artur uczyniła Władywostok głównym portem wojennym i handlowym na Oceanie Spokojnym. Miasto było otwarte dla każdego, kto przybył ze wschodu przez port jak i z zachodu pociągiem kolei transsyberyjskiej. Liczba mieszkańców gwałtownie rosła osiągając przed 1912 rokiem sto tysięcy. Rosjanie stanowili mniej niż połowę mieszkańców. W mieście działało 12 konsulatów zagranicznych. Od 1887 roku funkcję konsula niemieckiego pełnił Adolf Dattan – nowy wspólnik firmy „Kunst i Albers”.

Władywostok wpisał się w ogólny trend rozwoju gospodarczego Rosji, gdzie tempo rozwoju przemysłowego na przełomie XIX i XX wieku osiągało 8% w skali roku przy 3,5% w krajach zachodnich. Rosja budziła się ze snu i nadrabiała zaległości. Jeśli chodzi o inwestorów zagranicznych Rosja była jednym z najbardziej stabilnych i obiecujących krajów świata.

W 1875 roku Albers pozwolił sobie na pierwszy urlop po siedmiu latach nieprzerwanej pracy, by odwiedzić rodzinny Hamburg. Przywiózł stamtąd żonę oraz księgowego, młodego bystrego chłopaka, który wkrótce stał się podporą firmy i głównym animatorem jej błyskotliwego rozwoju. Adolf Dattan, 21 letni syn pastora doprowadził w ciągu kolejnych kilku lat do rozszerzenia działalności na cały Daleki Wschód.

Od roku 1880 Kunst i Albers prowadzili sprawy firmy poprzez samodzielny kantor dla zakupów towarów na Daleki Wschód w Hamburgu. Jednocześnie działali jako agenci morskich towarzystw transportowych – niemieckiego Lloyda i Linii Hambursko-Amerykańskiej, co pozwoliło wykorzystać nowe możliwości i uruchomić nowe źródła i kanały zaopatrzenia.

Dattan został na gospodarstwie we Władywostoku i pomysłami oraz rozmachem działania przerósł swoich pryncypałów. Zaczął wykorzystywać do transportu towarów własne parowce, otwierał nowe kantory handlowe w europejskiej Rosji i oddziały domu towarowego nie tylko w Kraju Primorskim, ale i na Sachalinie, w Chabarowsku oraz w Japonii. Umiał przewidzieć trendy oraz koniunkturę na rynku. W 1886 roku stał się wspólnikiem firmy.

Dattan rozumiał, iż nie wygra konkurencji z firmami rosyjskimi i zagranicznymi, jeśli będzie zajmować się tylko handlem detalicznym. Postanowił zatem wejść w zaopatrzenie struktur armii oraz rozwijającej się administracji. Wchodził w kontrakty rządowe na zaopatrzenie wielkich budów jak kolej transsyberyjska, czy w dziedzinę przetwórstwa ropy naftowej.

Pierwszą poważną umową, którą podpisał  była stała dostawa żywności dla więzienia w Sachalinie.

Miał umiejętność wczuwała się na wskroś w mentalność swoich rosyjskich partnerów biznesowych. Ponadto opanował picie wódki, dawanie łapówek i całowanie się z generałami w usta oraz przyjął dalekowzroczną taktykę łączenia biznesu z działalnością charytatywną przy realizacji zamówień państwowych. Dawało mu to dużą przewagę konkurencyjną. Część pieniędzy otrzymanych z tych kontraktów przeznaczał na pomoc katorżnikom, zesłańcom i ich rodzinom. We Władywostoku sfinansował budowę gimnazjum, muzeum, szpitala, fundował imienne stypendia dla słuchaczy szkoły handlowej i Uniwersytetu Dalekowschodniego.

W 1884 roku firma zdecydowała się na wybudowanie domu towarowego z prawdziwego zdarzenia z kamienia i żelaza. Wszystkie materiały budowlane łącznie z cegłami zostały przywieziono z Niemiec. Drugiego takiego domu nie było w Rosji. W Nowym Jorku, Paryżu Londynie były sklepy większe, ale specjalistyczne. Tu stworzono uniwersalny dom towarowy z 18 działami, gdzie można było kupić wszystko: od gwoździa po samochód, od igły po najmodniejszą suknię prosto z Paryża.

 http://joeck-12.livejournal.com/36555.html 

Firma „Kunst i Albers” jako jedna z pierwszych skorzystała z dobrodziejstw elektryczności. Zainstalowała w budynku własny generator prądu, dzięki któremu sale sprzedażowe oświetlone zostały lampami elektrycznymi . Na klientach ogromne wrażenie robiły windy, telefony i centralne ogrzewanie.

Budynek ten przebudowano i odnowiono na początku XX wieku. Fasada została ozdobiona płaskorzeźbami a wewnątrz zainstalowano balustrady z kutego żelaza dla masywnych schodów.

Pierwszy wielki murowany dom towarowy poza Władywostokiem pojawił się w 1887 roku w Błagowieszczeńsku, mieście u zbiegu rzek Amur i Zeya graniczącym z Chinami. Nie było to miejsce przypadkowe. Przede wszystkim był to ważny port i centrum handlowe oraz miejsce, gdzie występowało złoto i było wielu chętnych na jego poszukiwanie i wydobywanie. Wystarczyło wykupić koncesje. W 1894 roku pozyskano aż 13 ton tego kruszcu.

Potem dochodziły kolejne miasta: Nikolsk, Nikołajewsk nad Amurem, Aleksandrowsk w Sachalinie, Chabarowsk, Harbin w Mandżurii. Towar w tych magazynach zachęcał do ostentacyjnej konsumpcji i był przeznaczony dla urzędników, oficerów – generalnie ludzi z wyższymi dochodami. Natomiast firma nie zapominała o małych miasteczkach i wsiach, gdzie stawiano drewniane składy magazynowe, w których poza towarami pierwszej potrzeby sprzedawano sprzęt rolniczy. Ceny kalkulowano na kieszeń każdego rolnika.

Na początku XX wieku wydano w Petersburgu liczący 280 stron katalog sprzedawanych towarów dla podróżnych mających zamiar wybrać się na Syberię. Autorzy zapewniali, że każdy z tych wyrobów będzie dostępny w każdym domu towarowym prowadzonym przez firmę „Kunst i Albers” , która w związku z tym w swoich magazynach przechowywała towary o wartości koło 5,5 mln rubli.

Kadrę zarządzającą rekrutowano głównie w Hamburgu. Z nowym pracownikiem zawierano umowę na trzy lata z opcją jej przedłużenia za wolą dwóch stron. Firma opłacała dojazd na wakacje do Europy. Ponadto osobom samotnym dawała bezpłatne zakwaterowanie we własnych domach, 3 posiłki dziennie w firmowej kantynie oraz klub z kręgielnią i pijalnią niemieckiego piwa, biblioteką, sauną, salą bilardową. Organizowano kursy oraz zajęcia gimnastyczne. Wieloletni pracownicy mieli udział w wysokości 2,5 % w zyskach spółki, który w 1904 roku wyniósł 1 125 000 rubli. Każdy pracownik mógł przystąpić do kasy wzajemnej pomocy. Nawet chińskich pracowników traktowano przyzwoicie. Firma kwaterowała ich w umeblowanych pokojach w czystych nowych drewnianych barakach na ulicy Chińskiej.

Od roku 1910 przedsiębiorstwo prowadził syn Albersa – Albert razem z Dattonem. Założyciele wycofali się na emeryturę.

W 1913 roku obroty firmy wynosiły 16 mln rubli a zatrudniała ona 1500 pracowników. Posiadała 32 oddziały na Syberii, ponadto biura w Petersburgu, Moskwie, Odessie, Rydze, Hamburgu, Warszawie, Kobe i Nagasaki.

W Warszawie nazwa „Kunst i Albers” pojawiła się w prasie po raz pierwszy w 1884 roku w związku z zakładem pewnego porucznika z brygady syberyjskiej, który postanowił przebyć konno trasę Władywostok – Petersburg w ciągu 9 miesięcy. Bukmacherem przyjmującym 200 rublowe zakłady oraz kontrolującym jego przebieg (jeden koń, brak przewodnika) było biuro firmy we Władywostoku.

Natomiast przedstawicielstwo powstało koło 1902 roku, zatrudniając jednego pracownika, dla którego poszukiwano gospodyni domowej.

Kurier Warszawski, nr 160, 1902

Po dwóch latach kantor potrzebował większego pomieszczenia.

Kurier Warszawski, nr 5, 1904

Przewodniki podróżne po Syberii zalecały dla bezpieczeństwanie nie brać ze sobą gotówki , lecz otworzyć konto w banku firmy „Kunst i Alberts”, którego odziały były tam, gdzie domy towarowe i kantory.

Przez lata firma rozrosła się do holdingu, który poza sprzedażą detaliczną, zdominował handel hurtowy z Chinami, miał składy maszyn rolniczych, elektryczną fabrykę farb, zakłady mechaniczne, gorzelnię, wytwórnię papierosów. Ponadto firma wykonywała usługi dostaw i montażu urządzeń elektrycznych, centralnego ogrzewania, wentylacji i systemów wodociągowych. Prowadziła kantory bankowe, spedycyjne, techniczne. Była agentem dla licznych towarzystw żeglugowych i ubezpieczeniowych.

Firma reprezentowała cały czas interesy Rzeszy na Dalekim Wschodzie. Adolf Dattan był nie tylko konsulem, ale miał pozwolenie na wysyłanie bezpośrednich telegramów do cesarza Wilhelma. Poznał również jego brata Henryka Hohenzollerna. Pewną wskazówkę, w jakich okolicznościach to się stało może dać nam fakt, iż Henryk był zawodowym oficerem marynarki wojennej. Dowodził statkami pływającymi w rejonie Dalekiego Wschodu. Dwa razy w (w 1900 i 1912) odwiedził Japonię, z którą z kolei utrzymywał ożywione kontakty Datton. Szef firmy „Kunst i Albers” bez wątpienia poznał również przyszłego dowódcę wywiadu japońskiego majora Yasumasa Fukushimę, który zakończył swój konny maraton we Władywostoku w 1893 roku.

Na czas wojny z Rosją rząd Japonii wyczarterował od firmy „Kunst i Albers” należący do niej parowiec „Tunguz”, dla podtrzymania komunikacji z Koreą. Z sytuacji tej wypłynąć musi jeden logiczny wniosek, iż najprawdopodobniej właściciel firmy pośredniczył w tajnych rokowaniach dotyczących sprzedaży broni i sprzętu wojskowego pomiędzy rządem Niemiec i Japonii.

Na początku 1914 roku car Mikołaj II za zasługi dla rozwoju gospodarki Dalekiego Wschodu nadał Dattonowi dziedziczny tytuł szlachecki. A potem wybuchła wojna i władze zastosowały wobec żony Dattona i jego córki areszt domowy. Na osobistą interwencję Henryka Hohenzollerna areszt został uchylony. Jednocześnie synowie Dattona zostali powołani do wojska; jeden walczył w armii niemieckiej, dwóch w rosyjskiej.

W tym czasie Ferdynand Ossendowski pod pseudonimem Mark Czertwan rozpoczął gwałtowna prasową nagonkę na firmę „Kunst i Alberts” oskarżając właścicieli o organizację siatki szpiegowskiej na rzecz Niemiec. Jako, że sam prowadził działalność wywiadowczą podczas licznych wojaży, więc sprawę znał z autopsji. Pytanie tylko, na czyje zlecenie to robił: wywiadu amerykańskiego, czy angielskiego? bo w to, że jego atak był związany z oczyszczeniem pola z konkurencji dla firmy „Churin I K Co” trudno uwierzyć.

W efekcie Dattan został zesłany w 1915 roku na Syberię do Tomska a syn Albersa wcielony do armii rosyjskiej jako szeregowy. Adolf wrócił do Władywostoku w 1920 roku, ale wobec skali zniszczenia oraz osobistej tragedii związanej ze śmiercią na wojnie dwóch synów zrezygnował dalszego prowadzenia interesu. Zmarł w Niemczech w 1924 roku.

W roku 1925 firma straciła wszystkie nieruchomości w wyniku komunalizacji i musiała je wynajmować od miasta. Pięć lat walczyła z coraz wyższymi czynszami i w końcu zaprzestała działalności, wyprzedając resztki towaru a były to owoce w puszkach.

W tym samym roku Alfred Albers przeniósł główną działalność firmy do Chin, gdzie działał do swojej śmierci w 1960 roku.

Tak rewolucja zjadła własne dzieci.



tagi: daleki wschód   rosja  władywostok  kunst i albers 

ewa-rembikowska
3 czerwca 2017 01:24
29     1059    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Marcin-Maciej @ewa-rembikowska
3 czerwca 2017 07:03

Wspaniały artykuł. Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Marcin-Maciej 3 czerwca 2017 07:03
3 czerwca 2017 07:50

dziękuję, swoją drogą fantastyczny temat.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
3 czerwca 2017 13:33

Jeszcze taka ciekawostka. Potomkowie Gustawa Albersa kilka lat temu zamówili u niemieckiego dziennikarza napisanie książki na temat historii firmy "Kunst i Albers" z generalnym przesłaniem oczyszczenia przodków z jakichkolwiek pomówień na temat ich ewentualnej działalności wywiadowczej.

Swoją drogą interesujące byłoby rownież pospekulować na temat tego, czym narazili się Ossendowskimu, jaki interes mu popsuli, że jego reakcja była tak gwałtowna?

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @ewa-rembikowska
3 czerwca 2017 14:42

Dziękuję Pani, wspaniała praca.

Napisała Pani: "Swoją drogą interesujące byłoby rownież pospekulować na temat tego, czym narazili się Ossendowskimu, jaki interes mu popsuli, że jego reakcja była tak gwałtowna?"

 

To tylko takie makiełki z wiki o Ossendowskim: "W 1918 r. opuścił zrewolucjonizowany Petersburg i wyjechał do Omska. W czasie wojny domowej w Rosji czynnie współpracował z dowództwem Białych; był m.in. doradcą admirała Kołczaka. Przekazał na Zachód tzw. dokumenty Sissona, które wykazywały, że Lenin był agentem wywiadu niemieckiego, a działalność partii bolszewickiej finansowana była za niemieckie pieniądze. Choć niektóre źródła uważają te dokumenty za sfałszowane[4], to fakt pomocy udzielonej Leninowi przez Niemieckie Naczelne Dowództwo jest pewny[5]."

Może po prostu uznał, że "Kunst&Albers" był jedną z placówek do transferu niemieckich pieniędzy na finansowanie rewolucji?

Nie mogę znaleźć informacji, by prowadził jakieś interesy, które mogłyby być popsute, natomiast znamienne jest, że był podróżnikiem po Rosji: ( znowu wiki ): "Po powrocie do Rosji został docentem Uniwersytetu Technicznego w Tomsku. Nie pozostał jednak długo na uczelni, by poświęcić się karierze naukowej; jego pasją były podróże. W 1905 roku, po wybuchu wojny rosyjsko-japońskiej, został wysłany do Mandżurii, gdzie prowadził badania geologiczne w poszukiwaniu surowców niezbędnych dla armii. Za organizowanie w Harbinie protestów przeciw rosyjskim represjom w Królestwie Kongresowym został aresztowany i skazany na karę śmierci."

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @ewa-rembikowska
3 czerwca 2017 14:45

Zapomniałem dodać: Z poważaniem.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ewa-rembikowska
3 czerwca 2017 18:46

Dziękuję za świetną lekturę!

Ps. Fajnie że dała Pani linki między powiązanymi artykułami

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Czepiak1966 3 czerwca 2017 14:42
3 czerwca 2017 20:43

Ja bym konflikt sytuowała właśnie na początek XX wieku, wtedy gdy Ossendowski był w Mandżurii, którą wielce zainteresowani byli Japończycy, gdzie Fukushima zorganizował ogromną siatkę wywiadowczo-dywersyjną, która jak mogła hamowała budowę kolei transsyberyjskiej a z kolei - na mój nos - z wywiadem japońskim (na zlecenie rządu niemieckiego) współpracowała właśnie firma "Kunst i Albers". Ossendowski w Mandżurii też był w celach wywiadowczych, tylko dla jakiego wywiadu pracował? Fukushima doskonalił swoje umiejętności w zakresie organizacji pracy szpiegowskiej w Rzeszy - w Berlinie.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @parasolnikov 3 czerwca 2017 18:46
3 czerwca 2017 20:44

No, nauka nie idzie w las. Dziękuję!!!

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
3 czerwca 2017 22:00

Coś znalazłam jeszcze - brat kajzera był trzykrotnie we Władywostoku, za każdym razem spotykał się z Dattanem, czyli był to okres przed i po wojnie japońsko-rosyjskiej.

Natomiast Ossendowski zażądał 25 tysięcy rubli za wycofanie oskarżeń o szpiegostwo.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewa-rembikowska
3 czerwca 2017 23:01

I ja tez dziekuje za wspaniala lekture... bardzo przyjemnie sie Pania czyta.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Paris 3 czerwca 2017 23:01
4 czerwca 2017 10:32

dzieki, tylko szkoda, że dyskusja jakaś taka rachityczna a tyle tu wątków się przeplata

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ewa-rembikowska 4 czerwca 2017 10:32
4 czerwca 2017 10:47

Szkoda, nie daje mi to spokoju ...
Ale myślę, że to dlatego, że te treści są na takim wysokim poziomie.
Po prostu każdy się wstydzi coś napisać, bo wyjdzie na głupka.
A mnie też to dotyczy, chyba potrzeba trochę czasu żebyśmy się pozanali.


Na przełamanie lodu, mnie niezwykle zaciekawił ten Ossendowski. Bo kiedyś tam przeczytałem "Lenina" i obiecałem sobie wrócić do jego innych książek, ale dłużej się nie zastanawiałem kim mógłbyć autor. I jak Pani piszę o jego agenturalnej działalności to rzeczywiście jest niezwykłe, bo był rzekomo antykomunistą, a chyba cały świat chciał utopić Moskali w rewolucji i nie daje mi to spokoju.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @parasolnikov 4 czerwca 2017 10:47
4 czerwca 2017 10:52

Mnie też - niby cały czas walczył z caratem a potem nagle - gdy wybuchła wojna - zaczął ten carat bronić.

Jeszcze jedno - należał do grupy tzw. szpiegów okultystów.

Mam wrażenie, że Ossendowski był zupełnie kimś innym niż nam się wydaje.

Może uda mi się coś znaleźć jeszcze na jego temat - to napiszę artykuł.

 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ewa-rembikowska 4 czerwca 2017 10:52
4 czerwca 2017 11:09

Strasznie dużo jego zdigitalizowanych książek jest na internecie, ale ciężko przez to przebrnąć. Szczególnie, że to powieścio pisarz był.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @parasolnikov 4 czerwca 2017 11:09
4 czerwca 2017 13:14

no właśnie, praktycznie tylko książki są a o jego działalności prawie nic.

zaloguj się by móc komentować


parasolnikov @parasolnikov 4 czerwca 2017 13:42
4 czerwca 2017 13:43

Serie wykładów miał niczego sobie ... Jeździł po Polsce prawie jak Michalkiewicz...

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @parasolnikov 4 czerwca 2017 13:43
4 czerwca 2017 13:51

A to nie ten Ossendowski :)

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @parasolnikov 4 czerwca 2017 13:51
4 czerwca 2017 17:49

chyba ten jednak, niezły hochszapler był z niego

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @ewa-rembikowska
4 czerwca 2017 17:51

Tych pieniędzy to chyba "nie brać", a nie "brać" (jak napisano w tekście)...

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @marek-natusiewicz 4 czerwca 2017 17:51
4 czerwca 2017 17:53

Panie Marku proszę zajrzeć do poczty wewnątrznej 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ewa-rembikowska 4 czerwca 2017 17:49
4 czerwca 2017 18:05

Był, był. Mnie teraz zastanawia ten jego Lenin. Bo jak czytałem wydał mi się trochę płytki, teraz myślę co było ukryte pod tym płaszczykiem kreacji psychologicznej bohaterów.  Ciekawe których z nich poznał osobiście.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @marek-natusiewicz 4 czerwca 2017 17:51
4 czerwca 2017 19:28

jasne uciekło mi "nie", już poprawiłam, dziękuję za wnikliwe przeczytanie.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @parasolnikov 4 czerwca 2017 18:05
4 czerwca 2017 19:29

generalnie człowiek do "rozkminienia", bo u niego na razie nic mi nie pasuje.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ewa-rembikowska 4 czerwca 2017 19:29
4 czerwca 2017 20:04

Bardzo smakowity tekst. Nie wiem czemu, poczułem smak solonego śledzią z ogórkiem.

"opanował picie wódki, dawanie łapówek i całowanie się z generałami w usta" - trzeba było dodać picie wódki za pomocą stakana, szklanki. Męskie całowanie w usta, to jest to. No ale łapówki, przecież to rutyna w rosyjskim świecie. Teraz u nas też. Rozpowszechnił się ten zwyczaj w świecie. 

Taki dowcip, chyba angielski: Dwu całujących się publicznie mężczyzn? Kim są? Odpowiedź: Dwaj homoseksualiści albo Rosjanie.

Ossendowski niezły aparat. Mam jego Lenina. Nie twierdzę, że go czytałem. Ale mam, stoi grzecznie na widoku. Na razie robi wrażenie. W tej książce o Tybecie pisze podobno, podobno, bo tylko znajoma mi coś napomknęła, że dał tam nogę, bo bolszewicy chcieli go ukatrupić za Lenina. Tylko skąd miał kasę na tę egzotyczną ucieczkę? Z tatiem za książki? Czy może któś cóś dołożył? Nie przesądzam. Ale warto zbadać.

Niestety te dyskusje chyba tak będą wyglądać. Na razie. Bo komnetujący też są piszący. Albo w sieci coś piszę, albo łupią w papier.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
4 czerwca 2017 21:47

"Nie wiem czemu, poczułem smak solonego śledzią z ogórkiem." - Dobre. To jest najlepsza recenzja tego tekstu.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @ewa-rembikowska
5 czerwca 2017 15:37

Szukałem w obu księgach "Koziołka Matołka" i nie znalazłem, ale jestem pewien, że profesor Ossendowski gdzieś mi się przewinął w dzieciństwie.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Czepiak1966 5 czerwca 2017 15:37
5 czerwca 2017 16:34

Bo on był nie w Koziołu tylko w Małpce - pamiętam jeszcze

 

"odkopali go czym prędzej,

do murzyńskiej wiodą wioski,

A tam krzyczą: "Niech nam żyje

Pan Profesor Ossendowski."

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @ewa-rembikowska 5 czerwca 2017 16:34
10 czerwca 2017 00:10

Fascynujący temat, pyszny tekst. 

Ossendowski to człowiek instytucja i fabryka. Sama jestem ciekawa - i to bardzo! - jego życia oficjalnego i sekretnego. Ale to chyba praca dla tytana/tytanki i chyba trzeba mieć nos Gabriela /trzecie oko :)/. W wiki piszą, że jego archiwum zostało skrupulatnie zniszczone przed śmiercią Ossendowskiego. Pisarz calkowicie zakazany za komuny. Wzdychali do jego książek moi Rodzice. "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" - zapierająca dech w piersiach ksiażka. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować