-

ewa-rembikowska : Ex warszawianka, która przeprowadziła się nad jezioro Wójcińskie nieopodal Mogilna.

Pierwszy sługa państwa, czyli buchalter na tronie


Gdy miał osiem lat postanowił zaprowadzić ścisłą ewidencję swoich dochodów i wydatków. Robił to potem przez całe życie. Tron odziedziczył w wieku dwudziestu czterech lat. Na koronację wydał 2547 talarów i 9 fenigów i stwierdził, że jest to ostatni zbytek, który  sobie zafundował.  Zamiast świętować, usiadł przy biurku, by opracować plan sanacji budżetu z ogromnym jak na owe czasy deficytem wynoszącym 20 milionów talarów w bardzo tudnych warunkach społeczno-ekonomicznych, gdyż po wojnie trzydziestoletniej, gdy armie austriackie i szwedzkie chodziły sobie po  bezbronnym terytorium Brandeburgii i Prus i żwawo  go plądrowały , kraj był wyludniony, rolnictwo zniszczone, dochody budżetowe mizerne. Ponadto w Prusach Wschodnich na dwa lata przed objęciem przez niego władzy  epidemie i głód zmiotły jedną trzecią miejscowej ludności, czyli  około 250 000 osób.


Na pierwszy ogień poszły pod młotek wszelkie luksusy zgromadzone  w berlińskiej rezydencji jego ojca.  Cięciu uległy też środki na osobiste wydatki króla. Zarezerwował dla swojej licznej rodziny 93 talary na dzień, kiedy wyjeżdżał dzienny budżet ulegał zmniejszeniu. Ograniczył liczbę komnat pałacowych, które zajmował z rodziną do pięciu,  dwór został odchudzony, liczba rang dworskich zredukowana ze 141 do 45. Oszczędności sięgnęły kwoty 1,3  miliona talarów.  Były imponujące, ale jednorazowe. Do celu jakim była dobra duża armia i żywe pieniądze w kasie droga była daleka.
To wymagało przebudowy zasad funkcjonowania państwa tak by przede wszystkim odciąć się od kredytów i mieć stały dopływ rodzimej gotówki, co z kolei zależało od  perfekcyjnej administracji skarbowej.


W 1713 roku Fryderyk Wilhelm I powołał do życia Generalne Dyrektorium Finansów, które administrowało majątkami państwowymi, lasami, regaliami oraz odpowiadało za pobór cła . W dziesięć lat później instytucje tę połączył z Generalnym Komisariatem Wojskowym. Tak powstało superministerstwo o nazwie Generalne Naczelne Dyrektorium Finansów, Wojny i Domen, które zajmowało się gospodarką, finansami i wojskiem. Król powierzył sobie funkcję ministra gospodarki finansów i wojny. Jak przystało na despotycznego choleryka nie pozwolił, by komukolwiek przez myśl przyszedł  pomysł zmniejszenia jego roli jako podejmującego ostateczne decyzje. Wszyscy mieli słuchać i wykonywać rozkazy podawane na piśmie w formie instrukcji.
Z drugiej strony wprowadził kolegialny sposób podejmowania decyzji. Przy kwestiach spornych wszyscy ministrowie musieli się zebrać przy wspólnym stole i nie czekając na króla, dla którego zostawiano zawsze krzesło, rozstrzygnąć wspólnie problem a potem przekazać  decyzję do akceptacji.


W ten sposób  król osiągnął wyjątkowo szczupłą, tanią i karną administrację. Zachowano zasadę kolegialności i kompetencji departamentów oraz wprowadzono stałe godziny pracy – od 7 rano w lecie, od 8 w zimie. Spóźnialscy byli karani grzywną w wysokości 100 dukatów za godzinę spóźnienia. Urzędnicy zostali umundurowani. Był to początek  pruskiej służby cywilnej, której cechy funkcjonalne wywodziły się z zalet pietystycznej pobożności i oznaczały zerwanie z tradycyjnym feudalizmem.


Król codziennie wstawał o 5 rano i po krótkiej modlitwie i toalecie siadał w gabinecie  przy biurku ubrany w mundur wojskowy, czytał raporty, tworzył instrukcje, zasady postępowania rozsyłane do Generalnej Dyrekcji, która nadawała sprawom bieg i pilnowała ich wykonania. I biada temu, kto się nie podporządkował. Wilhelm jako człowiek o temperamencie pasjonata z byle powodu wpadającego w furię znał tylko awerysjne metody zarządzania. Posłuszeństwo wymuszał lagą zarówno na rodzinie, poddanych a przed wszystkim na urzędnikach. Gdy dowiadywał się o nienależytym wykonywaniu obowiązków bardzo często sam interweniował. Tak było w przypadku poczmistrza z Poczdamu, który regularnie zasypiał i nie otwierał o godzinie 6 stacji podróżnej.  Król z samego rana wmieszał się w grupę osób oczekujących na możliwość wejścia do pomieszczenia.  Gdy minęła szósta a stacja dalej była zamknięta i nikt nie reagował na pukanie w drzwi i okno, król załatwił sprawę po swojemu. Wybił lagą okna, przedstawił się zaspanemu poczmistrzowi, po czym obił go uczciwie, by na koniec pozbawić stanowiska i wygnać z domu. Po tej operacji król przeprosił podróżnych za lenistwo swojego podwałdnego. Oczywiscie zadbał potem, by wieść  o tym incydencie rozniosła się szybko po urzędach w całym kraju. Mniej szczęści miał radca wojny i domen  Albrecht Ernst von Schlubhut, którge za malwersacje król nakazał powiesić przed główną salą posiedzeń królewieckiego Kolegium. 

 
Sprawni urzędnicy to był tylko jeden element układanki. Najważniejszym zgadnieniem  było znalezienie stałych źródeł dochodów budżetowych.  Prusy były krajem rolniczym i to ono miało głównie zasilać kasę państwową.  Król jako minister finansów dążył zatem do stopniowego i systematycznego powiększania areału ziemskich majątków państwowych (domen). Ruszyło karczowanie nieużytków, rekultywacja ugorów  i prace melioracyjne. Natomiast od strony organizacyjnej Fryderyk Wilhelm I wprowadził system sześcioletnich dzierżaw generalnych domen zamożnym mieszczanom, którzy poddzierżawiali  mniejsze części domen kolejnym osobom. Za umowę odpowiadała i pilnowała jej wykonania odpowiednia kamera dominalna i wojenna. Warunkiem podstawowym była wpłata dużej kaucji, po podpisaniu umowy zaś wpłata z góry ustalonego czynszu.


Nieomalże normą było automatyczne kilkukrotne przedłużanie dzierżaw nawet do 30 lat. Generalny dzierżawaca pełnił w powierzonej domenie władzę  sądowniczą i policyjną. 
Król wiedział z góry, ile dostanie pieniędzy na administrację i armię oraz oszczędzał na sądach i policji. Monarcha celowo wykluczył  szlachtę z systemu dzierżaw. Bał się, by pod nosem nie urosła mu grupa silna ekonomicznie z dużymi ambicjami politycznymi.  W zamian pozwolił na rozszerzenie władztwa prawnego nas chłopami. Pan był patronem miejscowego kościoła,  szefem policji, prokuratorem i sędzią.  Dostał jurysdykcję przez sądy dworskie, miał  prawo nakładać grzywny i kary chłosty i więznienia. Posiadłość szlachecka stała się zintegrowaną przestrzenią gospodarczą, prawną i polityczną.  Jednocześnie król stopniowo ograniczał status szlachy i jej tradycyjne przywileje  jak prawo pobierania podatków w swojej domenie, swoboda podróżowania. Organy, które wcześniej odpowiadały przed zgromadzeniem lokalnym, zostały stopniowo podporządkowane administracji centralnej.


Budżet cywilny czerpał dochody z domen królewskich, z bicia monety i usług pocztowych. Budżet wojskowy był zasilany podatkami  pochodzącymi z ceł od towarów importowanych, z myta, od procederu,  od handlu wołami  i nieruchomości.  Rozpoczęto wówczas tworzenie katastru, czyli  rejestru nieruchomości,  gruntów i systemu oceny według rodzaju upraw i jakości gleby.


Przy takim systemie  dochody budżetu zależały w dużej mierze od liczby mieszkańców, przede wszystkim  w miastach. Fryderyk Wilhem I  zaczął rozbudowywać Friedrichstadt dzielnicę Berlina  założoną przej jego ojca który na początku swojego panownia sprowadził  uchodźców religijnych:  hugenotów z Francji, protestantów z Czech, kalwinów ze Szwajcarii i Żydów, wabiąc ich różnymi przywilejami – darowizną gruntu budowlanego, zwolnieniami podatkowymi i swobodą praktyk religijnych. Dzielnica została zabudowana, ale budynkami niskimi i skromnymi. Synowi zależało teraz, by nadać miastu charakter reprezentacyjny. Fryderyk Wilhelm – człowiek nie znoszący sprzeciwu – poszerzył granice dzielnicy i nakazał dworzanom i wyższym urzędnikom, by się tam budowali. On przydzielał działki, oni dawali kapitał. Niektórzy wyszli na tym jak Zabłocki na mydle. Pruski radca prawny Karl Gottlob von Nüßler musiał się wybudować na... stawie rybnym. Dom, który po ukończeniu był wart około 2000 talarów, kosztował sześć razy więcej.


W ciągu 27 lat rządów króla despoty liczba mieszkańców wzrosła o 24 tysiące osiągając w 1740 roku 79 tysięcy osób. Jednakże król miał więcej sentymentu do  niewielkiego Poczdamu. W 1713 roku było tu 220 domów i 1500 mieszkańców. Postanowił stworzyć  tu  stolicę militarną królestwa. Stare domy rozbierano, osuszno tereny podmokłe. W tym celu Fryderyk Wilhelm nakazał pogłębić i wyprostować istniejący kanał. Jego brzegi  połączono drewnianymi mostami wyposażonymi w chowane struktury zawiasowe. Kanał pełnił dwie funkcje – melioracyjną oraz transportową. 


Trzy pierwsze bataliony pojawiły się w kilka miesięcy po koronacji. Sukcesywnie  monarcha tworzył tu garnizon, które miasto musiało obsłużyć. W roku śmierci Fryderyka Wilhelma miasto liczyło 1154 domy i 11708 mieszkańców, z czego 3500 to byli żołnierze. Handel i przemysł został podporządkowany potrzebom garnizownu.  Każdy właściciel domu kwaterował u siebie kilku gwardzistów. Gospodarstwa domowe otrzymały prawo warzenia piwa. Jednocześnie w latach 1720-1738 liczba browarów wzrosła do 150. Pojawiła się oczywiście fabryka broni, która w czerwcu 1723 wypuściła pierwszych 400 karabinów. Specjalistów sporowadzono z Lüttich i Solingen i wkrótce ruszył również eksport. Zbyt znajdowały również wyroby z fabryk - aksamitu, tytoniu, fajansu.


W 1722 roku król ufundował sierociniec dla dzieci poległych i zubożałych żołnierzy. Chłopcy docelowo mieli zasilać szeregi armii. Przebywało w nim koło 600 chłopców i dziewczynek. Dzieci poza nauką katechizmu, czytania, arytmetyki i pisania musiały pracować. Były wydzierżawiane fabryce karabinów w Poczdamie i w przędzalni wełny w Berlinie (Berliner Lagerhaus Johana Krauta).


Król był kameralistą, uważał że państwo powinno tak wpływać na gospodarkę, by zwiększał się dobrobyt narodu. Głównie chodziło o to, by zahamować odpływ pieniędzy za granicę, co ma miejsce przy imporcie, w zamian promować rozwój lokalnej gospodarki i ją chronić. I miało to zostać udowodnione naukowo przez ekonomię uniwersytecką. Pierwsze katedry kameralistyki zostały powołane w Halle i Frankfurcie nad Odrą. Król nie miał zrozumienia dla sztuk pięknych i filozofii, wolał nauki praktyczne jak chociażby medycyna wojskowa. Wolał łożyć na rozbudowę szpitala Charité w Berlinie.


Głównym celem była rozbudowa armii, ze sprawnie obsługującym ją  aparatem  administracyjnym państwa.


Do armii miał trafiać rekrut odowiednio ukształtowany intelektualnie oraz społecznie. W związku z czym 28 września 1717 roku król wydał dekret o obowiązku szkolnym dzieci w wieku 5-12 lat. Planował uruchomić 2000 szkół.  W tym samym roku  monarcha założył w Berlinie Królewski Korpus Pruski – szkołę kadetów dla zubożałych synów szlacheckich. Tym samym ofiarował im perspektywę zawodową i społeczną. Absolwenci mogli służyć w armii lub w administracji. Król wciągnął ich w służbę państwu nie dając szans na przejście do opozycji. Szlachta dostała monopol na stanowiska oficerskie w armii, z jednoczesnym zakazam służby w armiach obcych.


Wojsko potrzebowało żywności. W tym celu król nakazał budowę magazynów zbożowych, by stać się niezależnym od koniunktur cenowych związanych z cyklem lat urodzajnych i nieurodzajnych. Stworzył system 21 spichlerzy zarządzanych przez prowincjonalne komisariaty i kamery, których zadaniem było dostarczanie zboża dla wojska oraz stabilizowanie cen żywności dla cywilów. Potrzebowało też mundurów. W tym celu przyznał monopol na sprzedaż towarów wełnianych, prawo pierwokupu wełny po ustalonej przez siebie cenie Johanowi Krautowi. Jednocześnie na przełomie 1718/19 zakazał eksportu wełny pod rygorem kary śmierci.


Kolejne edykty królewskie z lat 1721-1733 udoskonaliły system poboru rekruta do armii, tworząc podwaliny pod powszechną obowiązkową służbę wojskową. System opierał się na przypisaniu poszczegónym regimentom kantonów, z których mieli pochodzić przymusowi kandydaci do armii. Władze administracyjne  prowadziły spisy wszystkich urodzonych na danym terenie chłopców, aktualizując listę w miarę potrzeb. Do armii wcielano po ukończeniu pełnoletności wybranych kandydatów, koło 1/7 każdego rocznika. Natomiast reszta pozostawała w tak zwanej gotowości. Na zmianę miejsca zamieszkania, pracy zawodowej, czy ożenku rezerwowi musieli mieć zgodę dowództwa regimentu. 


Dwóch na trzech pruskich żołnierzy wywodziło się ze wsi i to z warst biedniejszcyh – zagrodników, chałupników. Jednakże po ukończeniu szkolenia podstawowego i oni byli zwalniani do domu a potem wracali do garnizonu na trzy miesiące w roku.


Armia była oczkiem w głowie króla i poświęcał jej każdą wolną chwilę. Reorganizacją i modernizacją armii zajmował się z polecenia królewskiego książę Leopold von Anhalt-Dessau. Obaj panowie z uporem dążyli do osiąnięcia ideału – czyli tego, żeby wojsko pruskie miało większą siłę ogniową niż nieprzyjaciele. I aby pociski trafiały w armię wroga a nie w swoich. Karabiny wyrzucały pociski na odległość nie większą niż 150 metrów a każdy strzał był poprzedzony kilkoma czynnościami przygotowawczymi. Chodziło o to, by wszyscy żołnierze strzelali jednocześnie. Żołnierze byli ustawiani w długiej linii sięgajacej 2 km i liczącej w armii pruskiej 3 szeregi. Strzelano natomiast salwami plutonów (batalion pruski w podziale taktycznym dzielił się na 2 skrzydła (dywizjony), 4 dywizjony (półdywizjony), 8 plutonów). Strzelały wszystkie plutony od skrzydła prawego do lewego, gdy skrajny lewy pluton wystrzelił to pierwszy już był gotowy do strzału. Dawało to maksymalne wykorzystanie broni palnej w każdym punkcie bojowym, jednakże pod warunkiem takim, że szyk się nie załamał a wszystkie manewry były wykonywane synchronicznie pod dyktando werbli. Odchylenia od ustalonego kierunku ruchu mogły być inicjowane wyłącznie przez specjalnie przeszkolonych żołnierzy, by nie powodować bałaganu.


W tych warunkach kroki z różnymi zmianami kierunku i zwrotów oraz „robienie” bronią musiało być wykonywane przez żołnierzy odruchowo, bez chwili zastanawiania się. Żołnierze musieli działać jak skoordynowane automaty nawet pod największym ogniem nieprzyjaciela. 


Za szkolenie  piechoty odpowiedzialny był książę książę Leopold I z Anhalt-Dessau, który zarządził by codziennie ćwiczyli wszyscy żołnierze, nie tylko rekruci jak było w innych armiach.
Ciągłe ćwiczenia powodowały wzrost prędkości wszystkich ruchów i zwiększenie umiejętności strzeleckich. W konsekwencji w 1740 r. pruski żołnierz był  w stanie oddać trzy strzały na minutę a że rząd liczył trzech członków, więc w sumie było to dziewięć salw na minutę W innych armiach oddawano dwie salwy na minutę, co nawet przy czterech rzędach dawało 8 salw na minutę.


Na co dzień koordynację i automatyzację osiągano przez długotrwałą musztrę na placu koszarowym. Każda niesubordynacja, czy to zamierzona, czy niezamierzona spotykała się z retorsją ze strony dowództwa, zgodnie z zasadą, że żołnierz bardziej ma się bać swojego przełożonego niż wroga. System wymuszania posłuszeństwa i dyscypliny był bardzo opresyjny. Składał się na niego cały system kar, które dzielono na majątkowe, honorowe, cielesne i śmierci. Dla zwykłych żołnierzy zarazerwowane były głównie kary cielesne, gdzie z kolei rozróżniano kary drobne nie prowadzące do poranienia i ciężkie.


Do tych pierwszych zaliczano – kilkugodzinne trzymanie broni, siedzenie na ośle, stanie przy palu, bastonadę, czyli bicie w podeszwy stóp, dodatkowe prace ficzyczne (noszenie cegieł/kamieni na budowę fortyfikacji), karcer o chlebie i wodzie. Do kar ciężkich zaliczano karę kijów i chłosty. Ta pierwsza była najpopularniejsza i każdy żołnierz mógł ją otrzymać pod byle pretekstem. Po skończonych ćwiczeniach kompania maszerowała do miejsca zakwaterowania kapitana. Tam skazanego unieruchamiano za pomocą dwóch szpontonów (półpik) a dwóch oficerów zaczynało go naprzemiennie okładać po plecach kijami kapralskimi wykonanymi z bambusa lub rattatanu. Reszta kompanii przyglądała się egzekucji w pozycji – „W prawo patrz. Do nogi broń”.


Natomiast kara chłosty mogła być wymierzona jedynie przez sąd i dotyczyła najczęściej dezercji w czasie pokoju, których zdarzało się 200 -250 rocznie. Wykonywano ją podczas porannego apelu. Żołnierze w liczbie 200 wyznaczeni do wykonania kary byli uformowani w dwa szeregi, stojące twarzami do siebie w odległości 3 kroków. Na obu krańcach szpaleru stali dobosze. Skazany rozebrany był do połowy, za to nogi miał skrępowane krótkim łańcuchem, uniemozliwiającym szybkie chodzenie. Na sygnał bębna wchodził w szpaler z zawiązanymi z tyłu rękoma, gdzie zaczynały na niego spadać ciosy z namoczonych w słonej wodzie rózg wykonanych z gałęzi wierzby lub leszczyny. W trakcie wykonywania kary na koniu wzdłuż szpaleru przemieszczał się oficer, pilnując, czy aby któryś z żołnierzyz nie markuje ciosów. Maksymalny wymiar wynosił 20 krotne przejście przez szpaler.


Król zmarł w Poczdamie 31 maja 1740 roku po 27 latach panowania.
Co osiągnął?


W sferze finansowej – spłatę długów odziedziczonych po ojcu oraz nadwyżkę budżetową w wysokości 2 mln talarów.


W sferze ekonomicznej – rozwój manufaktur pracujących na potrzeby rynku wewnętrznego.


W sferze polityki – wszedł do grona państw, z którymi należy negocjować.


W sferze militarnej – zbudował czwartą armię Europy, choć według liczby liczby ludności Prusy zajmowały 13 pozycję a według wielkości terytorium 10.


W sferze aministracyjnej stworzył sprawną armię urzędników, karnych, posłusznych, nie ulegających korupcji.


W sferze społecznej – zapoczątkował proces uniformizacji mentalnej społeczeństwa – wychowania w duchu żelaznej dyscypliny, podporządkowania władzy, pracowitości i posłuszeństwa wobec przełożonych, w czym wydatną pomoc otrzymał od wybitnego pietysty z Halle Augusta Hermanna Francke, protestanckiego pastora, pedagoga i pisarza, który w tym mieście założył w 1698 roku wzorcową instytucję oświatową. Pietyzm kładł nacisk na intensywną modlitwę, studiowanie Biblii,  udział w pobożnych zgromadzeniach religijnych, rygorystyczną moralność oraz działalność charytatywną.

Po roku 1730 wykształcenie wszystkich warstw społecznych odbywało się w szkołach zdominowanych przez pietystów.

Fryderyk Wilhelm I

Leopold von Anhalt-Dessau

August Hermann Francke

Dziedziniec kompleksu edukacyjnego w Halle Fundacji Francka

Grenadierzy

 

Ścieżka zdrowia

 



tagi: wojsko  prusy  fryderyk wilhelm i  szkolnictwo  reformy  administracja 

ewa-rembikowska
30 czerwca 2018 21:56
23     2992    22 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @ewa-rembikowska
30 czerwca 2018 22:23

Dziś rozmawiałem o nim z Kucharczykiem. Jak ktoś nie płacił podatków, przyjeżdżała komisja z dragonami i rozbierali takiemu dach. Potem już płacił. 

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @ewa-rembikowska
30 czerwca 2018 22:24

No a potem Prusy zostały jako jedyne państwo zlikwidowane po II wojnie.

Zastanawiam się od jakiegoś czasu co Gabriel rozumie jako doktrynę państwa.

Anglia i Prusy miały doktrynę.

Biedni byli ich poddani, ale państwa silne.

zaloguj się by móc komentować


ewa-rembikowska @wierzacy-sceptyk 30 czerwca 2018 22:24
30 czerwca 2018 22:30

Na mój gust to jest tak. Wszyscy podkreślają osiągnięcia militarne Fryderyka Wilhelma - budowę ogromnej i świetnie wyszkolonej armii, ale chyba zrobił on coś jeszcze ważniejszego, co stało się późniejszą przyczyną klęsk oraz likwidacji państwa Pruskiego. Chodzi o szkoły poprzez które  zglajszachtowano i zuniformizowano psychikę poddanych. 

zaloguj się by móc komentować

Artur @wierzacy-sceptyk 30 czerwca 2018 22:24
30 czerwca 2018 22:31

"No a potem Prusy zostały jako jedyne państwo zlikwidowane po II wojnie."

Znane przysłowie głosi: Pycha kroczy przed upadkiem. Pychą jawi mi się konstruowanie państwa w którym "To nie Prusy mają armię, to armia ma Prusy".

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Artur 30 czerwca 2018 22:31
1 lipca 2018 08:21

No przesadzili nieco w przenoszeniu zasad obowiązyjących w armii na życie cywilne.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ewa-rembikowska
1 lipca 2018 09:42

Bardzo ciekawy artykuł, dziękuję. Dodam tyko, że syn Fryderyka Wilhelma I wypuścił mnóstwo podwartościowej monety i wywołał potężną inflację, by finansować swoje wojny. Kilka razy obniżał wartość monety. Fryderyk Wielki kupował na kredyt olbrzymie ilości srebra w Amsterdamie i Hamburgu. Pożyczał w Amsterdamie tak wiele, że wywołał kryzys w miescie, wię c w 1763 roku upadł tutejszy bank Arend, Joseph i Spółka, a zaraz potem Bank Braci Neufville i piętnaście innych banków. Kryzys i deflacja dotknęły Berlina, a w odpowiedzi Fryderyk założył w Berlinie Konigliche Giro- und Lehnbanco, który był zaczątkiem Banku Prus. W 1772 roku założył też kompanię handlową Konigliche Seehandlung, która miała stymulować i organizować handel morski, eksportować sól i wosk. Król miał w niej 7/8 udziałów. 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Stalagmit 1 lipca 2018 09:42
1 lipca 2018 09:57

Natomiast sam Fryderyk Wilhelm I nie miał zrozumienia dla posiadania prężnej floty handlowej oraz kolonii zamorskich. Jego syn to był lepszy ancymonek. Króla sierżanta zastąpił król filozof z obrotowymi zasadami moralnymi, no i dopiero się zaczęło.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Stalagmit 1 lipca 2018 09:42
1 lipca 2018 10:22

Królewski Bank Żyrowy i Lenny został założony w 1765 z przywilejem do emisji pieniądza papierowego.I to był główny cel jego istnienia. W preambule jego statutu zapisano, że będzie miał takie same prawa i przywileje jak banki w Londynie, Amsterdamie i Hamburgu. Do pierszego zarządu banku wybrano wyłącznie kupców.  Pierwszą emisję pieniądzy papierowych wypuszczono już w 1766 roku. Było to 1.930 sztuk banknotów 100 talorowych. Cały obieg pieniądza papierowego w Prusach określono w 1768 roku na 400.000 talarów, a banknoty na brzęczącą gotówkę można było wymieniać wyłacznie w Berlinie i Wrocławiu. Oddział wrocławski banku odpowiadał za 1/8 całego obrotu pieniężnego Prus.

Podobnie Królewska Kompania Handlu Morskiego miała przywilej emisji pieniądza papierowego, z którego skorzystała jedynie raz w 1820 roku.

Znacznie większe korzyści finansowe dało założenie Schlesische Landschaft, a później przeniesienie tego rozwiązania do każdego kraju Królestwa Prus.

 

zaloguj się by móc komentować

wafelki @ewa-rembikowska
1 lipca 2018 12:07

Bardzo ciekawy tekst - dziękuję. 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @wafelki 1 lipca 2018 12:07
1 lipca 2018 13:09

Ja dziękuje, Hohenzolernowie i Prusy to okazuje się, że jest to kopalnia tematów.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @ewa-rembikowska
1 lipca 2018 14:02

Fantastyczny artykuł. Dziękuję.

PS Zastanawiam się, jaki tytoń palił w fajce. Czy sprowadzał z zagranicy, czy palił miejscową, pruską machorkę (o ile takowa była)?

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @ewa-rembikowska
1 lipca 2018 14:05

Ten pietyzm to straszna herezja była.

Co do Fryderyka Wilehelma, to nic dziwnego, że jego syn był psychopatą.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Tytus 1 lipca 2018 14:02
1 lipca 2018 14:11

myślę, sprowdzał z zagranicy, to był jedyny luksus, na który sobie pozwalał

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Kuldahrus 1 lipca 2018 14:05
1 lipca 2018 14:15

Żeby tylko on był psychopatą, pietyści wpływali na wychowanie psychopatycznych osobowości. To był przedsionek korpo.

Takie psychopatyczne i brutalne zachowania dotrwały do lat 60. Mój kolega akurat chodził wówczas  do szkoły podstawowej w Berlinie Zachodznim. To mówił, że na porządku dziennym było policzkowanie uczniów za to, źle się zachowywali albo czegoś się nie nauczyli. 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @wierzacy-sceptyk 30 czerwca 2018 22:24
1 lipca 2018 14:19

" Biedni byli ich poddani, ale państwa silne."

Bo to jest doktryna imperialna, bardzo skrótowo można to ująć jako rozpętywanie piekła na ziemi.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @ewa-rembikowska 1 lipca 2018 14:15
1 lipca 2018 14:25

Tak jak w Szwecji, gdzie tresura w tzw. "surowej pobożności" protestanckiej skończyła się licznymi dewiacjami wśród ludzi chowanych w ten sposób.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ewa-rembikowska
1 lipca 2018 20:02

Bodajże Fryderyk II powierzył finanse Prus jakiemuś Żydowi, nie mogę tego teraz znaleźć. 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Magazynier 1 lipca 2018 20:02
1 lipca 2018 21:29

Veitel Heine Ephraim?

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Tytus 1 lipca 2018 21:29
1 lipca 2018 22:06

tak, fałszował monetę na potęgę

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @ewa-rembikowska
2 lipca 2018 09:49

Coś pięknego - ta notka.

Po przeczytaniu komentarzy pozostaje mi się jedynie zapytać:

"W 1722 roku król ufundował sierociniec dla dzieci poległych i zubożałych żołnierzy. Chłopcy docelowo mieli zasilać szeregi armii."

Czy to był pierwszy, prawnie usankcjonowany i chroniony, przypadek wykorzystywania "bezprizornych" na świecie?

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Czepiak1966 2 lipca 2018 09:49
2 lipca 2018 12:47

Nie jest to wykluczone. Szkołę tę tak jak i szkołę dla osieroconych/zubożałych synów szlacheckich wmonotwał w system państwowy.  Prowadzili je absolwenci szkoły Augusta Hermana Francke.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @ewa-rembikowska 2 lipca 2018 12:47
2 lipca 2018 14:14

Bardzo dziękuję i pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować