-

ewa-rembikowska : Wczoraj Warszawianka, dziś Kujawianka.

Pomysł Napoleona III, czyli z koszar na salony.

Za czasów Napoleona III gospodarkę francuską nakręcał przemysł tekstylny i ciężki, transport kolejowy, marynarka handlowa i budownictwo. Paryż, Lion, Marsylia otrzymały nowe oświetlenie gazowe, wodociągi, kanalizację, autobusy konne i szerokie ulice. Potrzeba było robotników do pracy. Tych dostarczała wieś. Rolnictwo nie nadążało za industrializacją. W pewnym momencie zaczęły się kłopoty z dostawą masła do miast. Mleczarnie nie miały odpowiednich mocy przerobowych, by szybko sprostać zwięszonemu zapotrzebowaniu. Popyt został skorygowany ceną, która odcięła robotników od swojskiego tłuszczu, co przekładało się na tzw. niezadowolenie mas pracujących. Wysoka cena masła spowodowała również ból głowy u głównego kwatermistrza armii, bo mu budżet zaczął trzeszczeć w szwach.

W tej sytuacji w 1866 roku cesarz Napoleon III ogłosił konkurs na opracowanie technologii produkcji zamiennika masła, który byłby tani, smaczny i łatwy w długotrwałym przechowywaniu (nawet w tornistrze żołnierskim), wyznaczając nagrodę w wysokości 100 tysięcy franków. Otrzymał ją zatrudniony w prywatnej farmie cesarza Ferme Imperiale de la Faisanderie chemik i technolog Hipolit Mège-Mouriès.

Hipolit Mège-Mouriès

W 1869 r. wynalazca opracował i opatentował czteroetapowy proces obróbki świeżego łoju wołowego. Przywożony z rzeźni łój zmieszny z lodem dokładnie myto oraz rozdrabniano. Tak przygotowany materiał trafiał do kotłów z wodą i mieszalnikiem, gdzie był poddawany topieniu w temperaturze 45 stopni. Czysty tłuszcz wypływał na wierzch, był zbierany, chłodzony do temperatury 25 stopni i wyciskany przy pomocy prasy. To co wyciśnięto nazwano oleomargaryną. Mieszano ją z czwartą cześcią surowego mleka, wkładano do masielnic beczkowych, gdzie płukano ją w wodzie, gnieciono, solono i nadawano odpowiedni kształt.

Z 84 kg surowego łoju dostarczanego przez jednego wołu otrzymywało się 18 kg oleomargaryny, 24 kg stearyny, 23, 5 kg oleiny, 2,5 kg czystej gliceryny i 16 kg odpadów.

Tak przygotowany produkt był nieomal identyczny ze swoim pierwowzorem, zawierał te same substancje tłuszczowe i można go było przechowywać w suchym i chłodnym miejscu przez pół roku. Różnił się mniejszą ilością wody i sernika oraz topieniem w niższej temperaturze.

Jednakże Francuzi nie zakochali się na zabój w atrapie masła. Co prawda Mège-Mouriès wybudował manufakturę w Prayżu, jednakże została ona zburzona podczas oblężenia przez wojska pruskie stolicy Francji w 1871 roku.

W tym samym roku z chemikiem nawiązał kontakt z Antoni Jurgens - największy pośrednik w handlu masłem w Europie działający w holenderskim mieście Oss.

Antoon Jurgens.jpgAntoni Jurgens

 

Jurgens, wyczuwając dobrą koniunkturę, postanowił zainwestować w przyszłościową branżę. Nie obyło się przy tym bez hohsztaplerki. Przemysłowiec  zapłacił grosze za pokaz, za patent nie miał zamiaru, gdyż...Holandia do 1910 roku nie miała żadnych przepisów patentowych i nie zamierzał respektować tego, że technologia wyrobu margaryny była chroniona we wszystkich krajach sąsiednich, czyli jak to często w życiu bywa – wynalazca nawet wąsa nie umoczył w śmietance, którą spił w całości inwestor. Co prawda Mège-Mouriès wytoczył Jurgensowi sprawę przed sądem brytyjskim, ale przegrał, gdyż w międzyczasie fabrykant zmienił nieco proces technologiczny w końcowej fazie produkcji, doprowadzając do tego, że margaryna zaczęła wyglądać jak masło.

Początkowo margaryna miała kolor szaro-perłowy. Holenderscy przedsiębiorcy zdawali sobie sprawę z tego, że jeśli chcą ze swoim produktem konkurować z masłem musi on wyglądać jak pierwowzór. Ulepszenia wymagała tekstura oraz kolor.

Barwnik do margaryny wynalazł aptekarz z zawodu i chemik z zamiłowania Ludwik van der Grinten z Venlo. W 1877 roku uruchomił on fabrykę urządzeń do barwienia masła i margaryny.

Ludwik van der Grinten

W 1902 Wilhelm Normann opatentował swoją metodę konwersji płynnych olejów na stałe tłuszcze (utwardzanie). Tłuszcz zwierzęcy mógł zostać zastąpiony olejami roślinnymi. Dzięki temu margaryna stała się bardziej miękka i bardziej rozprowadzalna.

Fabryka Jurgensów została wyposażona w wydajne maszyny parowe, by móc produkować na skalę przemysłową i zaczęła wkrótce eksportować swój produkt. Zyski wzrosły, gdy drogie masło zastąpiono tańszym olejem roślinnym.

W 1888 roku – wobec nałożenia przez rząd niemiecki 30% cła na sprowadzaną margarynę – Jurgens i van den Bergh (jego konkurent z Oss) wybudowali fabryki w Kleve i Goch nad Dolnym Renem.

Jak widać Jurgens starał się wkomponować w otoczenie, w którym się znalazł, o czym świadczy poniższe opakowanie margaryny Solo, przedstawiające wypłynięcie z portu w Kiel szwadronu marynarki wojennej do Chin.

 

 

Dwie fabryki z Oss połączyły siły i zaczęły wykupywać fabryki niemieckie oraz rozszerzać swoją działalność na całą Europę. Holenrzy inwestowali  w Niemczech, Norwegii, Austrii, Szwecji, Danii, Norwegii i Anglii.

W roku 1927 w wyniku fuzji czterech firm: Antoon Jurgens United , Van den Bergh , Centra i Schicht's powstał koncern Margarine Unie, który po dołączeniu do niego w w 1930 roku brytyjskiej firmy Lever Brothers przeszktałcił się w znany nam doskonale Unilever.

Unilever mógł od tej pory dyktować ceny na sprowadzany z Argentyny tłuszcz wołowy.

Od początku liderem produkcji była Holandia, z której wywożono rocznie koło 73 milionów kg tego tłuszczu. Natomiast palma pierwszeństwa w konsumpcji przypadła Duńczykom, gdzie co roku na stoły trafiało koło 8 mln kg margaryny. Duńczycy swoje masło prawie w 100% eksportowali  do Anglii, a sami jedli surogat. Kontrolę nad fabrykacją oraz dytrybucją przejęło państwo.W fabrykach byli inspektorzy nadzorujący proces produkcji, otwarcie składu margaryny wymagało zgody ministerstwa. Nie wolno było łączyć sprzedaży masła i margaryny, nie wolno było też jej barwić na kolor żółty. Można powiedzieć, że wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt masowo pojawiającej się – zwłaszcza u dzieci - kseroftalmii (zespół suchego oka). Dopiero po I wojnie światowej jeden z lekarzy powiązał ze sobą dwa fakty. Zakazowi eksportu masła w okresie działań wojennych, które wróciło na stoły Duńczyków, towarzyszyło również odwrócenie się tendencji zachorowań spowodowanych awitaminozą, w tym przypadku brakiem witaminy A, która jest naturalnym składnikiem masła, a której nie było w zamienniku.

Lekarze uważali, że przy starannym zachowaniu reżimu technologicznego w sztucznym maśle nie ma nie ma nic szkodliwego dla zdrowia, jest nieco mniej strawne, dlatego rząd francuskie na podstawie opinii akademików paryskich zabronił podawania tego surogatu w szpitalach.

Wielkie firmy miały kontakty, marketing, pieniądze na reklamę, swoje produkty wypuszczały pod własnymi markami. Natmiast lokalni producenci, by utrzymać się na rynku, zaczęli dopuszczać się zmian w reżimie produkcyjnym. Jednym z pomysłów było podniesienie tempetarury topienia łoju z 54 do 60 stopni i prasowania silniej, by zyskać więcej surogatu. Przy jednym wytopie uzyskiwano zamiast 20% trzy razy więcej oleomargaryny, która jednakże miała gorsze parametry, nie była tak topliwa jak masło, bo zawierała twardsze składniki łoju. Aby nadać właściwą konsystencję zaczęto produkt końcowy mieszać z olejem sezamowym, palmowym.

To jeszcze nie było najgorsze. Niektórzy fabrykanci poszli dalej. Do przerobu przyjmowali nie tylko łój wołowy, ale i barani, stearynę, tłuszcz z mydlarni, tłuszcz zwierząt chorych, popsuty,  zarażony pasożytami.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. W Chicago w 1880 roku wybuchła epidemia związana z zatruciem pokarmowym.

Zaczęła się era fałszowania samej margaryny oraz masła przy pomocy margaryny.

Jako, że niewidzialna ręka rynku nie chciała zadziałać, by na rynek wychodził produkt pierwszej jakości i fałszowanie szło na potęgę, więc rządy poszczególnych krajów zaczęły regulować zasady obowiązujące w handlu przy pomocy ustaw.

W 1887 roku we Francji wydano prawo, na mocy którego fałszowanie masła miało być karane więzieniem od 6 dni do 6 miesięcy albo grzywną od 50 do 300 franków.

W Cesarstwie Niemieckim prawo o margarynie zaczęło obowiązywać od 1 października 1887 roku.

Każdy sprzedawca margaryny miał obowiązek poinformowania o tym fakcie za pomocą stosownej tabliczki. W sprzedaży detalicznej margaryna mogła być sprzedawana tylko w kostkach z wyraźnym napisem oraz oznaczeniem producenta. W handlu hurtowym podobnie. Przekroczenie tych przepisów podlegało karze od 150 do 600 marek albo 3 miesięcy więzienia oraz konfiskacie towaru.

Sytuacja poprawiała się bardzo powoli i nigdy nie doszło do całkowitego wyeliminowania falsyfikatów. O ile w rok po wejściu ustawy w Berlinie 50% sprzedawanego masła to były podróbki, to po 12 latach procent ten spadł o połowę.

Jak widać pomimo kar i kontroli – zysk był tak duży, że co najmniej jedna czwarta masła była "wzbogacona" margaryną, a sprzedawana po cenie najczystszego produktu z mleka krowiego. Ponadto margaryna służyła do fałszowania serów limburskich, holenderskich i ramadurskich.

Jeszcze gorzej niż w berlińskim handlu  było w bufetach kolejowych. W 1895 roku jeden z deputowanych jadąc z Frankfurtu do stolicy kupował na każdej stacji kanapkę, po czym oddał je do laboratorium. Okazało się, że z 23 aż 17 było posmarowanych margaryną, choć podróżnych przekonywano, że jest to najlepsze masło.

U praworządnych Niemców w gastronomii zastępowano masło substytutem, zaś w Warszawie – o dziwo – po przeprowadzonej kontroli stwierdzono, że lepsze restauracje do smażenia używają masła, a jadłodajnie – smalcu. Może wzięli sobie do serca opinię Ćwierciakiewiczowej, która tak zrecenzowała margarynę w "Kursie gospodarstwa domowego", wydanym w Warszawie w 1889 roku – „Masło sztuczne rozpuszczone na patelni nie chce się zagotować wcale, włożony przdmiot nie rośnie, nie rumieni się, tylko nasiąka tłuszczem. Cóż ta mieszanina może wytworzyć dobrego lub zdrowego?”.

 

W detalu oszustwa były drobne oszustwa i pewnie niewielkie pieniądze. Duża kasa była w handlu hurtowym. W 1904 roku w Odessie wykryto ładunek francuskiej margaryny kierowany do Władywostoku a zadeklarowany jako topione masło. Fracht został zaniżony o około 2500 tysiąca rubli, dodatkowo ukarano odbiorcę grzywną 4700 rubli. 

Przemysł mleczarski nie za bardzo radził sobie z margarynową konkurencją. W 1896 roku 265 właścicieli i dzierżawców mleczarni z Księstwa Poznańskiego wysłało petycję do parlamentu niemieckiego z prośbą o dodanie do ustawy o margarynie paragrafu, który by obligował restauratorów i cukierników do publicznego informowania, że w lokalach tych potrawy przyrządzane sa na margarynie.

Gdy parlament niemiecki na przełomie wieków chciał zaostrzyć przepisy dotyczące sprzedaży margaryny zaprotestowało pospołu stowarzyszenie restauratorów w Berlinie oraz wszyscy jej fabrykanci.

Energicznym lobbystą w parlamencie Rzeszy był fabrykant Mohr z Hamburga, który reklamował się w każdy dostępny sposób – w gazetach, na targach, no i nawet zaprosił do swojego zakładu księcia Ludwika – następcę tronu bawarskiego. Było to w 1895 roku. W tym samym roku jego produkty gościły na Prowincjonalnej Poznańskiej Wystawie Przemysłowej.

Tak jak wszyscy Mohr eksperymentował z komponentami procesu technologicznego, co skończyło się tym, że w 1911 roku otruł kilkaset osób po użyciu do produkcji niezbadanego chemicznie oleju roślinnego. Został skazany na 700 marek grzywny z zamianą na 70 dni więzienia.

W Warszawie mleczarze walczyli za pomocą ogłoszeń prasowych.

 

W 1903 odbył się w Brukseli kongres mleczarski, gdzie jednym z punktów obrad był temat uchwalenia międzynarodowej konwencji dla represji w handlu fałszowanym masłem i margaryną.

W USA mleczarze radzili sobie nieco lepiej. Doprowadzili do zakazu produkcji margaryny w stanie  Nowy Jork, Michigan, Maine, Pensylwania, Ohio i Wisconsin. Inne stany zezwoliły na sprzedaż margaryny, ale zakazały sprzedaży zabarwionej na żółto. W stanach New Hampshire, Vermont i South Dakota stworzono nawet przepisy, które wymagały, aby margaryna była barwiona na różowo, aby było oczywiste, że jest to sztuczny substytut masła!

Na początku XX wieku fabrykanci na tyle okrzepli finansowo i organizacyjnie, że postanowili wejść na salony. Rozpoczęła się era reklam i przekonywanie, że margaryna

  • jest równie pożywna jak masło 

Przewodnik Katolicki Nr 21, 1901

 

  • tak samo dobra jak masło a może nawet lepsza

 

Orędownik, nr 106 1912

 

  • doskonale nadaje się do najwykwintniejszych wypieków świątecznych 

Pleschener Kreisblatt, nr 29 1905

 

  • może być używana w kuchni koszernej

Pleschener Kreissblatt, nr 28 1905

 

  • jest zawsze świeża 

  • oszczędna w użyciu 

Orędownik, nr 264 1912

  • równa najdelikatniejszemu masłu 

Wielkopolanin, nr 242, 1912

  • nadaje się dla dzieci

Orędownik nr 282, 1911

Stała się rzecz dziwna, produkt, który cały czas udaje, że jest nie tym czym jest, tylko zupełnie czymś innym, który cały czas jest w cieniu i opozycji do swojego wzorca zatriumfował, wszedł na salony i wykwintne stoły, stał się cool i trendy.

W 2016 roku w Polsce spożywano w przeliczeniu na jedną osobę 3,3 kg masła i 4,2 kg margaryny.

 



tagi: masło  margaryna  marketing  hipolit mège-mouriès 

ewa-rembikowska
29 lipca 2018 23:23
59     2444    23 zaloguj sie by polubić
komentarze:
KOSSOBOR @ewa-rembikowska
29 lipca 2018 23:57

Ło matko! Fuj! :((( 

Ewo, jestes genialna :) Plus, naturalnie. Szalenie ciekawa notka! 

No i... już nie pamiętamy, jak smakuje MAJOWE MASEŁKO - to jest takie, gdy krowy wychodzą na pastwisko i jedzą majową, świeżą trawę. To jest ambrozja! Ale ja już tylko z odległości wielu lat to pamiętam. O ile można pamiętać smaki.

Margarynie nasze stanowcze NIE!

Masło było tzw. wąskim gardłem każdego socjalizmu. Bodaj od Niemiec począwszy /armaty zamiast masła/.

zaloguj się by móc komentować

betacool @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 00:37

Przez całe swe życie nie znosiłem margaryny. 

Teraz nie znoszę jej jeszcze bardziej.

zaloguj się by móc komentować

kalixt @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 01:00

''(...) stał się cool i trendy''

Pamietam, jak w pierwszych latach IIIRP w sklepach zaczely pojawiac sie coraz to nowe margaryny w barwnych opakowaniach i wszyscy sie na to rzucili, bo teraz bedziemy jesc ''jak na Zachodzie''. Zdarzaly sie juz wowczas glosy krytyczne nt. tego produktu, ze to tani substytut wymyslony na potrzeby aprowizacji armii, a jak wojna sie skonczyla, a linie produkcyjne zostaly, to trzeba bylo siegnac po marketing, ale przewaznie byly ignorowane lub traktowane jak nawiedzone teorie spiskowe.

Nie znam sie, wiec nie wiem na pewno, ale mam wrazenie, ze podobny tekst mozna by napisac o kawie rozpuszczalnej. I kto wie, o czym jeszcze.

zaloguj się by móc komentować

tadman @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 02:21

Zajrzałem tu i chciałem wspomnieć o prof. Andrzeju Stołyhwo. Negował chemiczne zmiany żywności, bo twierdził iż okres obserwacji skutków ubocznych jedzenia takiej żywności wymaga długiego czasu. Ciekawe, że profesor nie ma swojego hasła w wiki i po poszukiwaniach znalazłem, że ma jedynie nieaktualizowane hasło (nie ma informacji o dacie śmierci w 2016 roku) w fińskiej wiki.

https://fi.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Sto%C5%82yhwo

Profesor twierdził, że takiego tłuszczu jak margaryna nie ma w naturze, bo większość tłuszczy ma konfigurację przestrzenną cis, kiedy margaryna ma trans.

Był to raczej żart ze strony profesora niż autentyczne zagrożenie ze strony koncernów tłuszczowych, ale mówiono, że nieraz twierdził, że najchetniej by go zamordowały, bo miesza im szyki.

Ciekawostką jest, że koncerny zaczęły w końcu produkować uszlachetnione wersje margaryny, które zawierają ślady tłuszczów trans.

Jednak nie należy lekceważyć przestrzennej formy jakiejś substancji podawanej człowiekowi pokazała afera z lekiem Contergan/Thalidomid w Niemczech, kiedy okazało się, że lek ten podawany kobietom w ciąży powodował rodzenie się dzieci ze zdeformowanymi kończynami lub nawet bez nich. Lek sprawdzony na myszach przeszedł wszystkie testy. Po badaniach okazało się, że jedna z konfiguracji tego leku odpowiada za powstawanie wad u płodu. Kiedy oczyszczono lek z tej konfiguracji to okazało się, że może ona również powstawać na drodze metabolizmu w organizmie człowieka.

Jedną z ofiar tego leku jest światowej sławy śpiewak niemiecki Thomas Quattschoff.

https://www.youtube.com/watch?v=RESX8YroSCQ

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 08:43

Kto smaruje ten jedzie. Dzięki. Oczywiście PLUS.

Saturnowi rozedrganie cyfrowych protez penitencjarnych podeszło jak masełko majowe.

zaloguj się by móc komentować

Wrotycz1 @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 09:03

Oprócz braku witaminy A i zawartości tłuszczów trans margaryna ma inne plusy ujemne powstałe w procesie produkcji.

W pierwszym etapie produkcji margaryny, jaką jest ekstrakcja oleju z nasion, używany jest benzen. W kolejnym etapie – wygotowywania – wyparowuje on z margaryny, przypuszczam że w produkcie końcowym znaleźć można jednak śladowe ilości rozpuszczalnika.

Następnie, przechodząc przez kolejne etapy produkcji (odgumowanie, wybielanie, uwodornienie, neutralizacja, frakcjonowanie, dezodoryzacja, emulsja, estryfikacja) margaryna jest stopniowo „wzbogacana” o kolejne niezdrowe substancje: sodę kaustyczną, nikiel czy butylowany hydroksyanizol. Szkodliwe dodatki pozostają zwykle w ilościach śladowych, chyba że coś poszło nie tak i jest ich trochę więcej. Nie ewiem jak wygląda kontrola końcowa produktu ale miejmy nadzieję, że trochę lepiej niż kontrola spalin w Volkswagenach. Wedłu norm margaryny nie zawierają więcej niklu niż 0,2 mg/kg. 

Tłuszcze utwardzane są ekonomiczne, łatwe w przechowywaniu, mają dobry wygląd i kolor, dlatego są często wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Można je znaleźć m.in. w wyrobach ciastkarskich, cukierniczych, podobno nawet lodach produkowanych na masową skalę oraz mixów masła z margaryną.

Podejrzewam, że  wszelkie ciasta, ciasteczka, herbatniki, płatki zbożowe typu crunch mogą zawierać nikiel, bo produkowane są właśnie z tłuszczów utwardzonych. Aby mieć 100% pewność, należałoby zlecić zbadanie pod kątem niklu i palladu (działanie synergistyczne) margaryn i produktów z nimi związanych niezależnemu laboratorium certyfikowanemu, ale czy takie istneją? Zieloni jakoś nie przykuwają się do bram zakładów tłuszczowych i ciastkarskich.

 



 

zaloguj się by móc komentować

chlor @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 09:12

Gratuacje, temat świetny. Podrabiano prawie wszystkie produkty naturalne, głównie: masło, wosk, miód, barwniki, tytoń, herbatę, kawę, cukier, wino, z tym że tylko niektóre fałszywki były wspierane przez państwa. Właśnie margaryna szczególnie. Jeszcze niedawno sztaby autorytetów żywieniowych walczyły z masłem przy pomocy usłużnych uczonych.

Pamiętam z lat 60/70 codzienną reklamę margaryny w gazetach, np hasło "gość w dom - margaryna na stół!".

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Wrotycz1 30 lipca 2018 09:03
30 lipca 2018 09:18

No właśnie, zieloni się nie przykłuwają do bram zakładów tłuszczowych.

Niedawno przejeżdżałam koło zakładów tłuszczowych w Kruszwicy i to był koszmar. Okna w samochodzie musiałam zamknąć, bo fetor wydzielający się z kominów był nie do wytrzymania. Nie wiem jak ludzie mieszkający w pobliżu to znoszą. A w Inowrocławiu koło SM Cuiavia jakoś smrodu nie było.

Więc, czy taki produkt, który zasmradza całą okolicę i wymaga tak skomplikowanego procesu technologicznego może być zdrowy?

Margaryna wygrała  z masłem, bo była tania w produkcji, dobrze się przechowywała i miała znakomity marketing.

W sumie ani w prasie z przełomu 19/20 wieku ani współcześnie nie za bardzo przypominam sobie reklam zachęcających do zakupu masła, za to marketingowcy od początku istnienia tego surogatu prześcigają się w coraz bardziej rozbudowanych reklamach z aktorami, celebrytami, profesorami, dietetykami udowadniających wszelkie możliwe i niemożliwe zalety margaryny.

Najgorsze, że margaryna jest w każdym kupowanym ciastku, cukierku i czekoladzie.

zaloguj się by móc komentować

chlor @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 10:15

Jeszcze mamy  walkę rządów i koncernów z cukrem. Trudno znaleźć napój nie słodzony jakaś syntetyczną trutką.

zaloguj się by móc komentować

tadman @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 10:17

Uzdatnione, tak właśnie, margaryny zawierają kwasy tłuszczowe omega 3, a margaryna cardio ponoć obniża cholesterol, inna margaryna cardio zawiera potas, a margaryna DHA wspiera prawidłową pracę mózgu i wzroku, i tu rodzi się pytanie, czy jako specyfik nie powinny być sprzedawane w aptekach lub drogeriach? Widać, że margaryna to swoiste vehiculum, które faszerowane jest dodatkami modydyfikującymi w celu nadania odpowiednich własności, bo sama takowych nie posiada. Musil powinien napisać powieść o margarynie, a nie o człowieku. :)

Znam masło i masło klarowane, a masło kakaowe i orzechowe, które przez lata kradło tę nazwę ma się przechścić, bo jest produktem pochodzenia roślinnego, a nie jak masło pochodzenia zwierzęcego. Tako rzecze Komisja Europejska.

zaloguj się by móc komentować

tadman @tadman 30 lipca 2018 10:17
30 lipca 2018 10:19

miało być właściwości

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 10:24

Słowem, "palma" odbiła i czkawką jeszcze długo odbijać się będzie... Dzięki za artykuł. Zniechęciła mnie Pani bardzo skutecznie. Pozdrawiam

Przy okazji, może ktoś się orientuje któremu z naszych maseł można zaufać, żeby już się więcej nie truć w tej materii.

 

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @OdysSynLaertesa 30 lipca 2018 10:24
30 lipca 2018 11:27

Pierwsze kroki skierowałbym na pobliski targ i sprawdził, czy nie stoją tam panie ze świeżym masłem. Jak na fantastycznym placu Imbramowskim w Krakowie.

W innym przypadku szukałbym maseł produkowanych i sprzedawanych lokalnie (nawet w niektórych hipermarketach są półki/lodówki z regionaliami), a potem już testy dotykowe, zapachowe i smakowe. Np. prawdziwe masło pozostaje twarde i kruche w temperaturze lodówkowej.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 11:39

Rewelacja!

Też nigdy nie lubiłem margaryny. Miałem i mam to szczęście, że mam masło od własnych krów (oczywiście jak nie są cielne i jest dużo tłustego mleka).

Taką historię z dzieciństwa zapamiętałem. Kolega z jednej z pierwszych klas szkoły podstawowej w czasach PRL-u poczęstował mnie kanapką z margaryną. Po jednym gryzie nie mogłem więcej przełknąć. Sam musiał po mnie dojeść swoje drugie śniadanie. 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @OdysSynLaertesa 30 lipca 2018 10:24
30 lipca 2018 11:46

Proszę bardzo, super masło produkuje Spółdzielnia Mleczarska Rospuda w Filipowie. Jeśli będzie Pan w okolicach Suwałk to warto skoczyć i zaopatrzyć się w karton masełka, potem je zamrozić i się delektować.

Masło ze spóldzielni w Strzałkowie też jest dobre, pojawiało się w Warszawie w małych sklepach.

Cuiavia ma też dobre produkty.

Generalnie trzeba szukać małych spółdzielni mleczarskich.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @ewa-rembikowska 30 lipca 2018 11:46
30 lipca 2018 12:27

Dzięki... Chodziło mi właśnie o konkretne spółdzielnie mleczarskie, które dostarczają swój produkt do sklepów.

Aquilamagna za wskazówki (choć znane) również dziękuję :)

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @OdysSynLaertesa 30 lipca 2018 12:27
30 lipca 2018 13:45

Dobre masło jest tam, gdzie jest dobre mleko a dobre mleko jest tam, gdzie krówki pasą się na łąkach pełnych ziół tak jak jest na Suwalszczyźnie a nie stoją w oborach jak w Wielkopolsce.

Jeszcze SM Olecko ma dobre wyroby. Kiedyś kupiłam u nich śmietanę pateryzowaną (nie homogenizowaną) a po drugie nie zawierającyą żadnych dodatków poza kulturami bakterii.

zaloguj się by móc komentować

Krzysztof5 @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 14:07

 

Czytając, skojarzyłę te książke i pozwolę sobie wkleić fragment o jeszcze jednej historii/z wielu.../

Paul Johnson

NARODZINY NOWOCZESNOŚCI

str.812 i dalej

W wielu innych przypadkach lekarzom brakowało skutecznej broni. Pewien

postęp dokonywał się w dziedzinie chirurgii. Długi okres wojen napoleońskich,

ogólnie nie sprzyjający rozwojowi nauki czy postępowi cywilizacyjnemu,

przyniósł wyraźną poprawę skuteczności i sprawności chirurgów, wykonujących

skomplikowane operacje. Musieli przeprowadzać ich bardzo wiele w czasie

napoleońskich kampanii, czyniąc to z coraz większą śmiałością i pewnością,

o czym przekonują zapiski naczelnego lekarza wojskowego w armii napoleońskiej,

Domenique'a Larreya128 • Do 1842 r., kiedy to Amerykanin C. W Long

zastosował gaz rozweselający, nie istniał żaden skuteczny sposób znieczulania

pacjentów. Dlatego też wcześniej chirurdzy musieli przeprowadzać operacje

niesłychanie szybko, a w celu nabycia koniecznej do tego sprawności, potrzebowali

ludzkich ciał, na których mogliby się ćwiczyć. W Wielkiej Brytanii, na mocy

dwóch ustaw Parlamentu z roku 1726 i 1 751, ciała przestępców, na których

wykonano wyrok śmierci, mogły być wykorzystywane do sekcji zwłok w celach

szkoleniowych. Podaż ciał dla medyków spadła jednak, gdy łaskawość sędziów

i częste korzystanie przez monarchów z prawa łaski wyraźnie zmniejszyła liczbę

dokonywanych egzekucji. W piętnastoleciu między rokiem 1805 a 1820 rocznie

wykonywano średnio tylko siedemdziesiąt siedem wyroków śmierci, stąd

brały się coraz częstsze przypadki podkradania zwłokI 29 • Wybitni chirurdzy

tamtych czasów, jak sir Astley Cooper potrzebowali świeżych ciał do własnej

pracy, a jeszcze więcej dla swych studentów. Dlatego też współpracowali często

z bandami przestępców, którzy zaopatrywali ich w zwłoki130• Bransby Cooper

w biografii swojego ojca przedstawia nam szkicowe portrety owych "wskrzesicieli",

Bena Croucha, Billa i Jacka Hartnetta, Toma Lighta, HoIIisa, Daniela

i Butlenł. Bandy "wskrzesicieli" działały zwykle w porozumieniu ze źle opłacanymi

stróżami cmentarzy, z których podkradano nieboszczyków.

W bibliotece Royal College of Surgeons (Królewskiej Szkoły Medyczno-

Chirurgicznej) znajduje się szesnastostronicowy rękopis dziennika prowadzonego

przez jednego ze "wskrzesicieli", niejakiego Josepha Naplesa. Zapiski

w dzienniku uderzają swą rzeczowością. Oto kilka wyjątków: "Piątek, 29 listopada

181 1 . Wyjście w nocy, zabrane 3, Jack, Ben i ja 2, Bethnal Green - Bill

i Daniel I, do Batholow [szpital] . Grób otwarty [post mortem]. [ . . . ] Wtorek,

10 grudnia 1811. Pijaństwa cały dzień. W nocy wyjście, zabranych 5, Bunhill

Row [cmentarz]. Jack o mało co sam nie wpadł. [ ... ] Środa, 8 stycznia 1812.

Pobudka o drugiej nad ranem, całą grupą do Harps., 4 dorosłych, 1 dziecko,

4 zabrane do St. Thomas [szpital Św. Tomasza). Powrót do domu, później do

pana Wilsona i Brooksa, Daniel dostał 8,8 funtów od pana Wilsona, ja 9,9 funtów

od pana Brooksa. Powrót na Borough [do szpitala], dziecko sprzedane za funta. Za dorosłego 4,4 funta. Cały wieczór w domu"131 . Jeśli zwłoki były "złej

jakości", czyli nastąpił ich znaczny rozkład, przestępcy wyrywali zęby i sprzedawali

je, również w takich miejscach, jak szpital Św. Tomasza. W dzienniku

znajdujemy nazwiska Coopera, sir Charlesa Bella i innych znanych chirurgów.

Znaczna część zwłok znajdowała zbyt w prywatnych szkołach, gdzie uczono

anatomii, których w Londynie najwięcej było w okolicach Soho. Tam właśnie

zamieszkał w 1811 r. Bell. Współpracował z pobliską Great Windmill Street

School of Anatomy, a od roku 1814 również z Middlesex Hospital, instytucją

już bardziej szacowną132 . Rozpowszechnienie się tego typu prywatnych klinik,

które szybko szkoliły nowych lekarzy, odzwierciedla zwiększone zapotrzebowanie

na usługi medyczne. Wiązało się to nie tylko ze wzrostem liczby ludności

w miastach, ale i z większą zamożnością mieszkańców, którzy nie chcieli już

dłużej znosić spokojnie cierpień, wywołanych na przykład kamicą nerkową,

skoro fachowi medycy potrafili · usunąć kamienie. Rosnąca liczba operacji na

żywych wiązała się bezpośrednio z koniecznością intensywniejszych prób na

martwych, dlatego też usługi "wskrzesicieli" były tak bardzo w cenie.

Edynburg, gdzie praktykowało i uczyło się więcej lekarzy niż gdziekolwiek

indziej w Wielkiej Brytanii, stanowił centrum działalności złodziei zwłok.

Mimo to w latach dwudziestych XIX w. popyt przewyższał podaż. W 1827 r. irlandzki

robotnik William Burke (1792-1829) wynajął pokój w kamienicy czynszowej

w Tanner's Close w Edynburgu, której właścicielem był jego krajan,

William Hare z Ulsteru. W listopadzie 1827 r. zmarł samotny, ubogi lokator,

Donald. Burke i Hare, zamiast sprawić mu pochówek, sprzedali nieboszczyka

znanemu chirurgowi, Robertowi Knoxowi, który prowadził prywatną szkołę

anatomii. Za zwłoki dostali siedem funtów i dziesięć szylingów. Rozbudziło

to ich chciwość. W ciągu następnych dziesięciu miesięcy zamordowali, czynnie

wspomagani przez żony, przynajmniej piętnaście osób. Swe ofiary zwabiali

podstępnie do domu, upijali, a później dusili, by na ciele nie pozostawały

żadne ślady, obniżające wartość "towaru". Nieboszczyków sprzedawali następnie

doktorowi Knoxowi. W listopadzie 1828 r. została zaalarmowana policja.

W piwnicy Knoxa znaleziono zwłoki jednej z ofiar. Hare wydał wspólnika,

żeby ocalić głowę. Burke został oskarżony, skazany i powieszony133. Wielu innych

zbrodni i przestępstw związanych z procederem handlu zwłokami nigdy

nie udało się wykryć i prawdziwe rozmiary tego zjawiska pozostały nieznane.

Specjalna komisja Izby Gmin donosiła w 1828 r., że tylko jednej zimy banda

złożona z sześciu "wskrzesicieli" sprzedała trzysta dwanaście ciał, otrzymując

przeciętnie za jednego nieboszczyka cztery gwinee. Cena za pojedyncze

zwłoki sięgała jednak niekiedy aż czterdziestu funtów. Obawa przed "wskrzesicielami"

była w latach dwudziestych tak wielka, że zaczęto stosować różne

przemyślne wynalazki, mające na celu zabezpieczenie zwłok przed wykradzeniem. Niejaki Bridgeman opatentował na przykład żeliwną trumnę, reklamowaną

jako "jedyna bezpieczna"134 .

Bulwersujący proceder wykradania zwłok stanowił ciemną stronę zmagań

o uznanie profesji chirurga jako pełnoprawnej specjalizacji medycznej. Medycy

z Royal College of Physicians (Królewskiej Szkoły Lekarskiej), która w 1 825 r.

przeniosła się do nowej imponującej siedziby, w klasycystycznym budynku projektu

Roberta Smirke'a na ulicy Pall MaIl, byli przekonani o naukowej wyższości

"prawdziwej medycyny" nad chirurgią, a samych chirurgów uważali za

osoby niżej stojące w hierarchii społecznej 135 . Wielka Brytania była jedynym

krajem w Europie, gdzie lekarzy traktowano na równi z ludźmi szlacheckiego

pochodzenia i uznawano ich za dżentelmenów. Dlatego też kiedy angielscy

doktorzy podróżowali po kontynencie, ukrywali swą profesję, chcąc, by ich

przyjmowano w dobrych domach i na dworach, jak ludzi z towarzystwa136.

Chirurgów traktowano jednak w Anglii jak nuworyszy, którzy dobijają się do

lepszego świata. W 1823 r. jeden z nich, Thomas Wakley, przyjaciel i uczeń

Cobbetta, założył pismo "Lancet", które dopominało się o prawa chirurgów,

atakowało medyczne autorytety, podważało skuteczność leczenia w londyńskich

szpitalach i kompetencje ich personelu - w numerze z 1829 r. londyńskie

szpitale nazwano "ludzkimi jatkami", a pracujących tam medyków "zawodowymi

rzeźnikami". "Lancet" zaczął szybko się rozchodzić w dużym nakładzie,

przynosił wydawcy znaczne dochody i wkrótce stał się najbardziej wpływowym

pismem medycznym w kraju137 .

zaloguj się by móc komentować

olo @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 14:23

to pewnie dalej bedzie szlo w kierunku  zywnosci syntetycznej(?), bo aglomeracje rosna, mieszczuchy brukuja i trawnikuja wioski, wiec tylko dopytam ktora margaryna dzisiaj mozna polecic?

zaloguj się by móc komentować

tadman @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 14:50

Producent wspomniany powyżej przez Autorkę, czyli ZT Kruszwica "potwierdza, że wszystkie produkty do smarowania z jego oferty zawierają poniżej 1% tłuszczów trans".

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @olo 30 lipca 2018 14:23
30 lipca 2018 14:51

myślę, że wszystkie margaryny są takie same, różnią się tylko nazwą.

zaloguj się by móc komentować

olo @ewa-rembikowska 30 lipca 2018 14:51
30 lipca 2018 15:15

spotkalem takie opinie by brac najtansze bo wtedy nie ma tyle chemii, ale ja rozumiem(?) "takie same" odnosi sie do uzywanej na dzisiaj technologii

zaloguj się by móc komentować


olo @tadman 30 lipca 2018 14:50
30 lipca 2018 17:10

bo to oferta dla wykreowanego odbiorcy, chociaz za niedlugo moga robic pod indywidualnego, na recepte - jak pisales.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @olo 30 lipca 2018 15:15
30 lipca 2018 17:50

No trzeba by sprawdzić, czy jest jakaś fabryka produkująca margarynę spoza międzynarodowych koncernów, bo jak zajrzłam do Wiki, to Kruszwica też nie jest polska. Należy do Bunge Limited, który jest koncernem amerykańskim zarejestowanym na Bermudach a wywodzi się - jakże by inaczej - prosto z Amsterdamu.

Myślę, że to może być dobry klucz - brać najtańszą bez ulepszaczy.

Technologię wszyscy mają taką samą.

zaloguj się by móc komentować

MZ @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 19:20

Przemysł spożywczy w USA ma 3 lata na wycofanie ze sprzedaży MARGARYN i innych produktów zawierających tłuszcze typu trans (takie jak w margarynach). Nareszcie! Ciekawe, kiedy stanie się to w Polsce,wiadomość z 2015.

W sprawch spornych między margaryną a masłem ufam bardziej krowie niż chemikowi-Joan Dye Gussow

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @MZ 30 lipca 2018 19:20
30 lipca 2018 19:23

Będą szukać czegoś innego. Unilever Kilka lat temu wydał 35 mln euro na rozwój badań nad nowym zamiennikiem masła, który miał powstawać w wyniku procesu "zimnego mieszania". W 2012 produkt trafił m.in. na brytyjski rynek, ale okazał się klapą i został wycofany.

zaloguj się by móc komentować

MZ @OdysSynLaertesa 30 lipca 2018 10:24
30 lipca 2018 19:25

Jest znakomite masło ze SM Jasienica -Podkarpacie -kostka nalepszego masła to ok.10 zł.Ale chyba niedostepne w innych rejonach Polski.

zaloguj się by móc komentować

olo @ewa-rembikowska 30 lipca 2018 17:50
30 lipca 2018 19:28

czytalem, ze unilever sprzedal  w 2017 swoje margarynowe oddzialy, podobno konsumpcja spadala i rosly ograniczenia dla utwardzaczy-  poszli w kremy

bunge -swiatowy lider oleju sojowego, moze stad opisany fetor

i jak czytalem to ludwig van der grinten nie tyle barwnik co wybielacz wynalazl, zalozyl firme oce, dzisiaj   w canon

 

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @olo 30 lipca 2018 19:28
30 lipca 2018 19:33

tak dokładnie to jego spadkobiercy założyli OCE

zaloguj się by móc komentować

olo @ewa-rembikowska 30 lipca 2018 19:33
30 lipca 2018 19:54

nabywca margaryny ma byc kkr&co l.p

wczesniej kohlberg kravis roberts & co.

ma, bo obgadali w 2017 finalizacja w 2018

zaloguj się by móc komentować

olo @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 20:03

spadkobiercy  dopiero 1970 sprzedali  recepture unilever - 93 lata- niezle

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewa-rembikowska
30 lipca 2018 21:59

Ale fajny wpis  !!!

Nigdy nie znosilam margaryny.  Zdarzylo sie, ze na kilka lat we wczesnej mlodosci uleglam modzie i jadlam te rozne masmix"y... bo rzeczywiscie zawsze latwo rozsmarowywaly sie na chlebku, ale w koncu tak mi zbrzydly, ze wrocilam do maselka.  Kocham jesc prawdziwe maselko... jem je juz od parunastu lat i nie mam zadnego cholesterolu.  We Francji tez jadlam maselko, szczegolnie bretonskie albo normandzkie. 

W ubieglym roku bardzo wywindowali ceny masla... to nasze polskie kosztuje juz tyle samo co we Francji... tam 10€ za kilo, u nas 30-40 zl.

W sumie to nie wyobrazam sobie zycia bez maselka... no jak takiego "mamuta" czy kalafiora jesc z margaryna... no jak  ???   Obrzydliwe... brrrrr  !!!

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @OdysSynLaertesa 30 lipca 2018 12:27
30 lipca 2018 22:37

"Górskie" z Limanowej wybitne, OSM Nowy Sącz super, "Hej" z Nowego Targu dobre, Spolmlek z Parczewa niezłe

Przy czym pod jedną marką w różnych regionach mogą być sprzedawane różne produkty. Tak jak wspomniano - oprócz receptury, ważne, gdzie krowa się pasie.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @MZ 30 lipca 2018 19:25
30 lipca 2018 22:46

...kostka nalepszego masła to ok.10 zł.

Najlepszego znaczy się wg jakiej radykalnej normy? A kostka to 200 gram czy 250?

W Niemczech kostka, 250 gramów, tego naj-naj (przed 5 laty) to 3,79 euro. Najtańsze w Aldi mniej niż 1 euro. To se ne wrati  i w Aldim ceny poszły do góry ale jeszcze poniżej 2 euro. A to najlepsze kosztuje ...?

We Francji, od kiedy na jesień ubiegłego roku zaczęto wykupywać masło, bo to i owo na rynkach światowych poszło do góry, ceny zaczęto również windować do góry.  250 gram dobrego masła kosztowało rok temu 1,49 a w minioną sobotę po kolejnej podwyżce już 2,10 euro (LeaderPrice).

Jeżeli faktycznie jeden kilogram masła to tłuszcz z 22 litrów mleka to cena powoli, powoli podchodzi do ceny mleka w detalu.

We Francji statystycznie pono 8 kg skonsumowanego masła na głowę. W Austrii tylko 5,3 kg. A w PL?

Cała Europa w maśle to 2 miliony 400 tysięcy ton. Polska tylko 204 tys ton:

http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/images/2/22/Dairy_products_obtained_from_milk%2C_2016_%28thousand_tonnes%29.png podaje za ...

Polsce jeszcze sporo w maśle do Francji ale doganiamy Holandię.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @saturn-9 30 lipca 2018 22:46
30 lipca 2018 23:07

a  w PL koło 3,3 kg. Do Francji bardzo nam daleko.

zaloguj się by móc komentować

kalixt @saturn-9 30 lipca 2018 22:46
31 lipca 2018 00:55

Brytyjczycy zaskakujaco malo masla jedza, jezeli by to jeszcze przeliczyc per capita. Za to mleka zlopia najwiecej. Ciekawe.

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @ewa-rembikowska 30 lipca 2018 09:18
31 lipca 2018 06:39

Była taka akcja w 1996 roku, kiedy zaczęto poprzez reklamy uświadamiać ludzi o szkodliwości margaryny.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @kalixt 31 lipca 2018 00:55
31 lipca 2018 06:45

ciekawe, bo  na przełomie 19 i 20 wieku głównym kierunkiem eksportu masła z Europy była Wielka Brytania

zaloguj się by móc komentować


saturn-9 @Pioter 31 lipca 2018 06:39
31 lipca 2018 08:24

Była taka akcja  ...

dawno temu w Polsce pod skrótem ŻO. O ile wyjdziemy z założenia, że owi polscy 'optymalni' faktycznie przykładają się do zjadania tłuszczy zwierzęcych to owe statystyczne 3,3 kg per capita w PL wypada cienko.

Statystyki jedno a życie drugie. Gdy podejrzeć co ląduje w przeciętnym koszyku (F) szarego konsumenta w supersamie to masło raczej rzadko zobaczymy. Mączne produkty jak najbardziej. Ale jest tutaj twarda tradycja wypieków cukierniczych na maśle. Więc statystyki wskazują, że tyle masła zostało puszczone w obieg.

Kto to wszystko 'zneutralizował' czy faktycznie zneutralizował a nie zutylizował w ostatnim ogniwie łańcucha od producenta do konsumenta to zapewnie jeszcze inna statystyczna budowa ...

zaloguj się by móc komentować

syringa @OdysSynLaertesa 30 lipca 2018 10:24
31 lipca 2018 08:41

Ja kupuję masło i ser smietankowy ze Strzałkowa. Jest najdroższe -prawie 10 zl ale...

zaloguj się by móc komentować

syringa @OdysSynLaertesa 30 lipca 2018 10:24
31 lipca 2018 08:49

Nie należy tez używać oleju rzepakowego ani nawet miodu rzepakowego, bo rzepak jest najwięcej opryskiwaną rosliną (nie mowiąc juz nawet że często jest juz zmodyfikowany), a niestety mądre zazwyczaj pszczoły nie mają tu bariery i podobno nawet drobiny lakieru samochodowego znajdowano w ich zbiorach 

Ostatni raz pryskają rundapem tuż przed zbiorem! (a rundap jest juz w wielu krajach EU zabroniony (u nas kolejne 5-letnie moratorium)

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @syringa 31 lipca 2018 08:41
31 lipca 2018 08:49

ale kostka to 250 gram a nie 200, Strzałkowo ma dobre wyroby

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @syringa 31 lipca 2018 08:49
31 lipca 2018 08:51

czy wytłokami z tego rzepaku potem karmi się krowy?

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @Pioter 31 lipca 2018 06:39
31 lipca 2018 09:41

Pamiętam tę reklamę. Producenci margaryny szybko ruszyli do kontrataku i o masle zrobiło się znowu cicho. Wtedy też pojawiło się coś o płynnej konsystencji sprzedawane w plastikowych butelkach. Raz kupiłam i usmażyłam na tym czymś chyba kurczaka. Wątroba omal mi nie eksplodowała,  zatem reszta butelki poszła w śmietnik i to był koniec przygody z tego typu produktami

zaloguj się by móc komentować


bendix @ewa-rembikowska 30 lipca 2018 11:46
31 lipca 2018 11:19

Tak bym się Suwałkami nie podniecał. Tam był największy w Polsce opad po Czarnobylu i coś z tych okolic zwłaszcza mleczne ma dużo Cezu.

"W tym samym czasie rejestratory w Mikołajkach zanotowały podwyższony poziom promieniowania. Skażenie było 550 tys. razy silniejsze niż zwykle. Było to 28 kwietnia 1986 roku. Dwa dni po wybuchu reaktora."

zaloguj się by móc komentować

syringa @ewa-rembikowska 31 lipca 2018 08:51
31 lipca 2018 11:40

nie wiem ale całkiem mozliwe....

zaloguj się by móc komentować

syringa @bendix 31 lipca 2018 11:19
31 lipca 2018 11:42

MOj znajomy jakis czas temu kupil sobie licznik Geigera i sprawdza.

...i niedawno -też były wysoko normy przekroczone. I cicho sza!

zaloguj się by móc komentować

bendix @syringa 31 lipca 2018 08:49
31 lipca 2018 11:52

Do rzepaku należy dopisać kukurydzę. Też jej unikać.

zaloguj się by móc komentować

syringa @bendix 31 lipca 2018 11:19
31 lipca 2018 11:53

Duży opad poszedł też na Szwecję. I pamiętam jak tamtejsi Polacy podniecali się, że rosnie tam pełno prawdziwków ktorych nikt nie zbiera!

I zbierali

A grzyby ciągną z zasady cez z powietrza i w normalnych warunkach są jego cennym źródłem (mikroelement). Ale nie, gdy norma była przekroczona kilka tys razy!

W Niemczech były wtedy ostrzeżenia aby generalnie nie zbierać grzybów zwłaszcza "maronen" czyli podgrzybków.

Ale pisali też że to rozciąga sie na min 5 lat , bo w 1. roku grzyby "siedziały pod parasolem liści drzew. Ale jesienią liście spadły i cez przeszedł do gleby (także jod)

I w nastepnym roku nowe grzyby go pobrały i miały go więcej niz w 1. roku. ...(Połowiczny czas rozpadu jest bodaj 20lat)

Generalnie dobrze jest mieć w domu ligol, albo chociaż zwyklą jodynę i w PIERWSZYCH 20 MINUTACH po komunikacie o wybuchu (jeśli sie go przeżylo naturalnie) należy posmarować wszystkie odkryte części ciała bo organizm pobierze ten nieradioaktywny jod z jodyny a nie a powietrza.

Tak przynajmniej podawano w NIemczech

A U NAS?

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @syringa 31 lipca 2018 11:53
31 lipca 2018 11:56

Na Lubelszczyźnie w zasadzie nie było powyżej promieniowania tła. 

zaloguj się by móc komentować

syringa @bendix 31 lipca 2018 11:52
31 lipca 2018 11:59

jASNE choc nie jest tak pryskana

Za to modyfikowana!

I na pewno resztkami karmią krowy!

Tak samo obornik (i koński i krowi) jest martwy -bo tyle jest w nim antybiotyków

2X go sprowadzałam, wiozłam przyczepą

Leżał rok (min) i w środku ANI JEDNEJ dżdżownicy, robaków -nic.

 

Tu widać ten szatański plan bo jest nadprodukcja żywności mnóstwo sie wyrzuca itp. a z drugiej strony WIECZNIE INTENSYFIKUJĄ!

WIeczne opryski zbóż przed chwastami

a jest dowiedzione że np chaber (modraczek) zyje ze zbożem w symbiozie i takie "Zaniebieszczone" nim zboże mniej choruje!

 

 

zaloguj się by móc komentować


chlor @ewa-rembikowska
31 lipca 2018 17:19

Okazuje się, że GMO czy "inny randap" to małe miki. Amerykanie mają technologię edycji genów która ma nieograniczone możliwości modyfikacji gatunków również ludzkiego. W dodatku jest bardzo prosta technicznie (wykonalna przez zdolnego hobbystę.

Metoda CRISPR/Cas

https://www.totylkoteoria.pl/2018/02/crispr-cas-co-to-jest.html

zaloguj się by móc komentować

olo @bendix 31 lipca 2018 11:19
31 lipca 2018 21:45

przyznam sie , ze ja krowy wypasalem na poligonie - jeszcze przed czarnobylem

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @bendix 31 lipca 2018 11:19
31 lipca 2018 22:02

ciekawe, czy ktoś robił badania w takim razie na obeność cezu w przetworach mlecznych, no i jak ze statystyką zgonów na nowotwory, czy jest ich więcej niż w tych częściach, gdzie nie było opadu?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ewa-rembikowska
1 sierpnia 2018 17:45

Świetne opracowanie, bardzo dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować