-

ewa-rembikowska : Wczoraj Warszawianka, dziś Kujawianka.

Psikus arcyksięcia Rudolfa

Koniec XIX wieku charakteryzował się tym, że im więcej było urządzeń opartych na parze i elektryczności,  tym bardziej  elity  Europy ulegały czarowi spirytystów. Feblik ten nie ominął również dworów królewskich. Na dworze wiedeńskim od strony naukowej okultyzmem zajmował się prywatny uczony baron Lazar von Hellenbach. Jego prace są pierwszą przemyślaną próbą opracowania filozofii opartej na obserwacjach parapsychologicznych. Natomiast czysto emocjonalnie do zagadnienia podchodziła cesarzowa Sisi z entuzjazmem biorąca udział w seansach obcowania z duchami zmarłych.  Z kolei przeciwko spirytyzmowi występował jej syn Rudolf. W 1882 roku opublikował anonimową broszurę pt.  "Einige Worte über den Spiritismus" (Kilka słów o spirytualizmie), w której zaciekle zaatakował zwolenników zjawisk paranormalnych.  Postanowił też zdemaskować sztuczki stosowane przez okultystów in statu nascendi. Wtórował mu starszy kuzyn – arcyksiążę Jan Salvator.


Dwa lata później młodzi arystokraci namówili barona Hellenbacha, wielkiego admiratora Harry'ego Bastiana, by zaprosił go do Wiednia.  Bastian mieszkał w Chicago a pochodził z francusko-niemieckiej Alzacji, biegle posługiwał się językiem angielskim, francuskim i niemieckim. Akurat robił rundę po dworach europejskich, przy okazji zgodził się zawitać i do naddunajskiej stolicy. Miał opinię najznakomitszego ówczesnego medium spirytystycznego z ogromnym, bo 20 letnim doświadczeniem. Bastian był uważany za „drugiego Cagliostro”. W trakcie tak zwanych „sesji materializacyjnych” był w stanie przez "szósty zmysł" nawiązać kontakt z „czwartym wymiarem”, światem dusz zmarłych.


W międzyczasie arcyksiążę Rudolf i Jan odwiedzili George'a Holmesa – iluzjonistę o międzynarodowej sławie. W jego wyszukanych programach jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki meble unosiły się w powietrzu,  pojawiał się duch Marii Stuart, a żona zadziwiła publiczność swoimi umiejętnościami czytania myśli.


Wzięli u niego kilka lekcji, omówili to i owo.


Seanse z Bastianem odbywały się w prywatnym mieszkaniu Jana Salvatora przy Wollzeile 40 - dziś Dr.-Karl-Lueger-Platz 2.


Na pierwszej sesji wszystko szło „jak z płatka”. Widzowie siedzieli w ciemnym pokoju i czuli zimne dotknięcia rąk istot pozagrobowych, które uderzały w struny gitary i robiły dużo hałasu.  Na drugiej też. Do pokoju wniesiono przyćmioną lampę, Bastian wyszedł za kotarę do drugiego pokoju, baron Hellenbach zaczął grać na fortepianie mendelsohnowskie melodie i niebawem ujrzano w słabym świetle przy portierze niewyraźne postaci w białych togach przesuwające się jedna po drugiej. 


W trzecim seansie 11 lutego 1884 roku uczestniczyli Rudolf, Jan, baron Hellenbach, książę Batthyány, baron Schleußnigg i podpułkownik Mentzhenger. Panowie mieli siedzieć w zaciemnionym pokoju i trzymać się za ręce, podczas gdy Harry Bastian wprowadzał  się w trans w sąsiednim pokoju, aby skontaktować się ze zmarłym. Nagle nad głowami mężczyzn uniosła się gitara, ktoś szarpał jej struny, zabrzmiał tamburyn, a lodowato zimne dłonie dotknęły siedzących.


Potem nastąpił punkt kulminacyjny wieczoru, czyli materializacja duchów. Podczas gdy baron Hellenbach akompaniował na fortepianie  jeden po drugim pojawiały się przed czarną kurtyną, która oddzielała pomieszczenie od gabinetu Bastiana, białe  stwory, które przywołało medium za pomocą okultystycznych mocy. Nagle książę Rudolf wstał, a Jan Salvator szarpnął ukryty sznur za krzesłem, który uruchomił specjalnie na ten cel zbudowany mechanizm zatrzaskowy, tym samym odcinając drogę powrotu duchów do salonu, w którym miał przebywać Bastian.  Niewielki korytarz stał się pułapką zamkniętą z dwóch stron.


W świetle świec Rudolf z Janem i zobaczyli, to co przypuszczali – nie ducha, tylko spirytystę Bastiana bez butów, bez surduta, tylko w grubych czarnych pończochach, które miały tłumić jego kroki,  usiłującego  wepchnąć w spodnie  białą gazę, która udawała tunikę. 


Zdemaskowanego spirytystę przedstawiono oszołomionym gościom. Bastian oburzył się najpierw na postępowanie arcyksiążąt. Gdy przyniesiono mu trzewiki z salonu, ubrał się czym prędzej i pierwszym pociągiem wyjechał z Wiednia do Londynu, szczęśliwy, że nie zawiadomiono policji. Za to informacja przedostała się do prasy przez tzw. przeciek kontrolowany. Za  „Wiener Allgemeine Zeitung” wiadomość poszła w świat, opisując spektakularną demaskację amerykańskiego oszusta.

W zaborze pruskim historię tę opisała „Gazeta Toruńska” a w rosyjskim „Kurier Warszawski”.
Jednakże wieczór ostatecznie okazał się anegdotą. Ludzie nie przestali wierzyć, że duchy mogą przybywać z zaświatów  i obcować z żywymi. Idea spirtyzmu nie została naruszona.

Baron Hellenbach w wywiadzie dla „New York Herald” bronił spirytystę, tłumacząc, że stracił jako medium swoją moc, co zmusiło go do zastosowania sztuczek.  Jednorazowy incydent nie powinien kłaść się cieniem na dotychczasowych dokonaniach Bastiana jako medium, gdyż obserwował go wiele razy i fakt przywoływania duchów był zawsze niezaprzeczalny.


Można powiedzieć, że u prywatnego docenta, człowieka nauki, pisarza,  filozofa, erudyty, włączył się mechanizm wyparcia. Usunął ze świadomości wydarzenie, którego był świadkiem, gdyż nie pasowało do jego dotychczasowych doświadczeń i stanowić mogło powód do głębokiej frustracji oraz konieczności przewartościowania światopoglądu.


W sumie to się nic nie zmieniło, bo dzisiaj na profilach nauczycieli na fejsie widzę masowo zamieszczane  przesłanie Marii Sadowskiej – „Pytam PiS – dlaczego nauczyciele zostali tak upodleni?”, która nie zauważyła, że młot na ich rozemocjonowane głowy spuścił im nie kto inny, tylko sam Broniarz.

Arcyksiążę Jan i Rudolf

Baron Lazar von Hellenbach

Kamienica, w której doszło do demaskacji spirytysty

 

 



tagi: okultyzm  spirytyzm  medium  jan salvator  arcyksiążę rudolf  harry bastian  lazar von hellenbach 

ewa-rembikowska
28 kwietnia 2019 18:24
13     885    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
smieciu @ewa-rembikowska
28 kwietnia 2019 19:41

Dwór habsburski czy polski... Miały podobną cechę: rokujesz bądź jesteś rozsądnym władcą? Długo nie pociągniesz. Czyli co wobec tego z Franciszkiem Józefem i jego romantycznym charakterem oraz pracowitością? :P

Pomijając jednak różnych szalbierzy to musiały być i są prawdziwe media, choć zabawa w to może kończyć się różnie. Mnie ciągle nie może wyjść z głowy cała ta historia Władysława Reymonta, która była tu kiedyś opisywana. Naprawdę zakręcona sprawa z pozytywnymi spirytualistami :)

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @smieciu 28 kwietnia 2019 19:41
28 kwietnia 2019 19:46

Franciszek Józef był pracowitym biurokratą przekładającym papierki.  Romantyczny stosunek miał tylko do żony, wobec reszty przejawiał cechy despotyczne. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ewa-rembikowska
28 kwietnia 2019 19:53

Dziękuję za ciekawy tekst. Podkreślę przy okazji to, o czym zawsze należy pamiętać, mówiąc o spirytyzmie z XIX i początku XX wieku: wszelkie demaskacje spirytystów nie przekonywały entuzjastów do porzucenia ich wierzeń, a to dlatego, że intencją wielu uczestników seansów było nie tyle nawiązanie kontaktu ze zmarłym członkami rodzin, ale uzyskanie od duchów wskazówek i przekazów na temat, jak przekształcić system społęczny stworzyć nowe społeczeństwo. Wielu spirytystów i teozofów było jednocześnie zagorzałymi zwolennikami socjalizmu.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ewa-rembikowska
28 kwietnia 2019 20:00

Film Iluzjonista jak rozumiem bazuje na tej hisotrii? Nie utkwił mi w pamięci gdyż nie przypadł mi do gustu ten hollywoodzki kicz i nie kojarzę detali. Ale może coś w nim jest. Ostatecznie bowiem Rudolf przegrał z tymi iluzjonistami...

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Stalagmit 28 kwietnia 2019 19:53
28 kwietnia 2019 20:31

Tak, poza tym mam jakieś takie nieodparte wrażenie, że sporo spirytystów jeżdżąc tak od dworu do dworu, wykonywało zadania wywiadowczo - dezinformacyjno - manipulacyjne.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @smieciu 28 kwietnia 2019 20:00
28 kwietnia 2019 20:32

Nie wiem, nie znam filmu, aczkolwiek faktem jest, że Rudolf przegrał z którąś z grup iluzjonistów.

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @ewa-rembikowska
28 kwietnia 2019 20:46

Nic się nie zmieniło. Środa z kolezankami świteziankami też spotyka się z czarownicami z usa, nazywają się chyba Komitet 22 (może coś pokrecilam) no i pląsają sobie wesoło nocą wokół ognia. Oczywiście wiedza którą otrzymują od czarownicy jest absolutnie wyjątkowa,  czyli tajna. Gdyby to nie tyczyło ludzi, którzy mają dużo do powiedzenia w tutejszym kraju, to bym się śmiała,  ale raczej mi nie do śmiechu.  

p.s. gadają z duchami, ale te cholery nigdy nie chcą im powiedzieć,  kiedy nadejdzie ich koniec...

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ewa-rembikowska 28 kwietnia 2019 20:32
28 kwietnia 2019 21:31

Filmik ten był raczej popularny, dość często można było się natknąć w TV. Dobra obsada i profesjonalna robota ogólnie. Jeśli ktoś chce poczuć skręt flaków wywołany hollywoodzką wersją tej historii to może spróbować obejrzeć :) Ja w każdym razie dziękuję za wpis, teraz wiem o co chodzi w tym filmie.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @ewa-rembikowska
28 kwietnia 2019 21:59

"Można powiedzieć, że u prywatnego docenta, człowieka nauki, pisarza,  filozofa, erudyty, włączył się mechanizm wyparcia. Usunął ze świadomości wydarzenie, którego był świadkiem, gdyż nie pasowało do jego dotychczasowych doświadczeń i stanowić mogło powód do głębokiej frustracji oraz konieczności przewartościowania światopoglądu."

Jesteś, Ewo, uprzejma wobec ewidentnego świra, który przede wszystkim nie chciał utracić swojej pozycji na dworze i w towarzystwie, którą sobie wypracował /moda na spirytyzm etc./ Niewątpliwie musiał też być manipulatorem. A jeśli tak, to szukałabym powiązań... 

"... opracowanie filozofii opartej na obserwacjach parapsychologicznych" - no to już szczyt jaj :))) Trudno mi uwierzyć, że na dworze wiedeńskim byli sami emocjonalni idioci i nie mieli oka na barona... 

Skądinad rzeczywiście ciekawe jest, komu służyli ci tam spirytyści i okultyści, a także ci, co wpuszczali tych ludzi do centrow władzy /dwór wiedeński/.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @KOSSOBOR 28 kwietnia 2019 21:59
28 kwietnia 2019 22:25

Bingo. Lazar Hellenbach politycznie  sympatyzował z ideami liberalnymi i socjalistycznymi, krytykował antysemityzm. Co nie przeszkodziło temu, że zgrał się w Monte Carlo i popełnił samobójstwo. Miał wówczas 60 lat.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @ewa-rembikowska 28 kwietnia 2019 22:25
28 kwietnia 2019 22:45

W Polszcze tytuł barona był w pogardzie :)

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @KOSSOBOR 28 kwietnia 2019 22:45
28 kwietnia 2019 23:14

Baron to najniższa ranga utytułowanej szlachty w Świętym Cesarstwie Rzymskim, Austrii i Rzeszy Niemieckiej, więc jest to tytuł charakterystyczny dla tamtego obszaru geograficznego.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @ewa-rembikowska 28 kwietnia 2019 19:46
29 kwietnia 2019 03:27

hitler też był romantykiem, te pochody przy pochodniach, capstrzyki o północy... etc. trzeba było lat abym dorósł i zauważył, że romantyzm to nie być mnóstwo bardzo dobrze...

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować