-

ewa-rembikowska : Wczoraj Warszawianka, dziś Kujawianka.

Tajemnicze samobójstwo syna Wilhelma II. Kartka z dziejów szpiegostwa podczas wojny światowej.

Dziennik Bydgoski 3 lipca 1931, Nr 150

"Ku końcowi wojny światowej, w r. 1918 publiczność czytająca wszystkich krajów zelektryzowana została wieścią sensacyjną, że ks. Joachim, najmłodszy syn Wilhelma II, odebrał sobie życie w nocy w Poczdamie, w swej willi Leignitz, wystrzałem z rewolwera.
Przyczyn tego samobójstwa nie podawała prasa niemiecka, ani też nie znały ich gazety zagraniczne. Dopiero obecnie odsłania tę tajemnicę pisarz francuski Robert Boucard.

Rozpoczęło się to w czasie, gdy sprawy wojenne Francji stały jeszcze bardzo kiepsko.
Paryż zalany był szpiegami niemieckimi, którzy jak gończe psy węszyli po wszystkich kątach, badając francuskie środki obrony, szukali planów twierdzy, działając podstępem i przekupstwem. Wtedy francuski kontrwywiad postanowił splatać Niemcom figla. Agent francuski przebrał się
za pijanego żołnierza i zjawił się na dworcu Austerlitz w Paryżu, chwiejąc się na nogach
i wyprawiając awantury, przyczem usiłował dostać się do ekspressu, odchodzącego
do Bordeaux. Oficer dyżurujący oczywiście zwrócił uwagę na awanturnika, kazał
go aresztować i odprowadzić go do komendantury.

Tam się okazało, że żołnierz zdezerterował z bataljonu dyscyplinarnego, za co czekała
go najsurowsza kara, być może rozstrzelanie. Szpiegostwo niemieckie jednak dowiedziało się o tem, wszczęło kroki zapomocą oddanego Niemcom oficera francuskiego, (zapewne także agenta wywiadu francuskiego), poczem udało się dezertera uwolnić i wyprawić go na granicę hiszpańską.

W San Sebastjano na granicy francusko hiszpańskiej Niemcy mieli swą główną kwaterę szpiegowską. Dezertera przyprowadzono tam, nakarmiono i napojono winem, poczem zaproponowano mu, by został wywiadowcą. Kandydat naprzód wahaj się, tłumaczył, że jest tylko ideowym pacyfistą, ale wkońcu się zgodził. Okazało się przytem, że jest idealnym materjałem na szpiega. Z zawodu jest komiwojażerem, więc posiada odpowiedni spryt, zna doskonale Paryż, a zarazem włada językiem hiszpańskim, jako syn matki-Hiszpanki, więc uchodzić może za znakomitego cudzoziemca, tem bardziej, że i manjery ma wielkoświatowe.

Istotnie wkrótce do pierwszorzędnego paryskiego hotelu ,,Palais d'Orsay" zajechał
w eleganckim aucie, obładowany wytwornemi walizami, segnor Miguel de Palencia,
delegat międzynarodowego towarzystwa Czerwonego Krzyża i zajął tam jeden z najprzedniejszych
numerów. Szwajcar i służba hotelowa bardzo go szanowali — przyczem wybitny gość z zachwytem stale oglądał Paryż, woląc zamiast jazdy autem, spacerować piechotą. Pewnego razu podczas
przechadzki zatrzymał go młody człowiek, prosząc o ogień. Jak tylko Hiszpan podał temu papierosa, poczuł, że młodzieniec wkłada mu do rękawiczki jakiś drobny zwitekpapieru, poczem uchylił grzecznie kapelusza i skoczył do przechodzącego autobusu.

Hiszpan, jakby nigdy nic, poszedł dalej, potem zawrócił na jakąś uliczkę, wyjął zwitek
i przeczytał: ,,Jutro o godzinie 4-ej w kościele ,,Notre Dame" przy oknie czwartego wejścia". Hiszpan nazajutrz punktualnie o wyznaczonej godzinie wszedł do katedry, usiadł na ławce i obserwował. Obok niego ukląkł mały staruszek w czarnej pelerynie i począł gorliwie się modlić. Podczas słów
modlitwy Hiszpan usłyszał:

— Kolego, musimy wydostać rysunek nowego motoru samolotu. Jak tylko otrzymasz,
pojedź zaraz do San Sebastjano. Hiszpan pojechał do Bourget, przebrał się za podchorążego awjacji, porobił znajomości pośród awjatorów, lecz gdy począł ich na zbyt ściśle badać, co do szczegółów awjatyki, - wzbudził podejrzenie u oficera i z trudnością umknął. Rysunku nie wydostał,
ale za to się przekonał, że służba awjatorska Francji stoi na wysokości zadania i na sztuczki szpiclowskie brać się nie daje.


Powróciwszy do Paryża, Hiszpan udał się do lokalu kontrwywiadu francuskiego i kazał się zameldować szefowi-pułkowmikowi.
— Jestem C. 25.
Pułkownik osłupiał ze zdumienia.
- Jak to być może, wszak myśmy pana uważali już za nieboszczyka. Urządziliśmy panu ucieczkę, ale dureń-strażnik graniczny nie zrozumiał rozkazu i począł do pana strzelać.
- No, ale ja rzuciłem się do rzeki i przepłynąłem na tamtą stronę granicy. Temlepiej dla naszej sprawy, bo ci idjoci uwierzyli w moją dezercję, wciagnęli mnie w swe sidła i powierzyli mi odpowiedzialną dla nich służbę.
— Jak to się odbywa?
— Wyobraźcie sobie, pułkowniku, że musiałem podpisać piórem umoczonem we własnej krwi cyrograf, że będę wiernie służył kaizerowi. Ale teraz niema czasu na długie gadanie. Moim .,panom" potrzebny jest teraz koniecznie rysunek naszego awjonu. Musicie się dla mnie o to postarać
dla podniesienia mojego prestige'u. Zmajstrowano na poczekaniu jakiś szkic motoru i Hiszpan pojechał do San Sebastjano.


Segnor Miguel de Palencia powrócił do Hiszpanji. W sztabie niemieckim panowało
niezwykłe zamieszanie i zdenerwowanie. Zakłopotanie było tak wielkie, że dostarczony
przez Hiszpana rysunek, który niedawno był przedmiotem marzeń, obecnie nie sprawiał żadnego wrażenia. Ale naczelnik sztabu generał von Schulz kazał wprowadzić do siebie dzielnego ,,współpracownika":
— Panie, bardzo pana cenimy. Pańska energja i pańska pomysłowość nas zachwyca.
Ma pan czek na 5000 pesetów, ale zarobi pan dzicsięćkroć tyle, jeśli spełni pan dla nas ważną misję.
— Dziękuję bardzo. Zaufanie panów mnie podbija, uczynię wszystko, co będzie w mojej mocy, ale o co chodzi?
— Stało się wielkie nieszczęście. We Francji aresztowano naszego agenta, któremu za jego działalność grozi rozstrzelanie.
Ale  tamci nie wiedzą, że szpieg ten jest księciem krwi, przyczem otrzymałem list osobiście
z rozkazem, by go za wszelką cenę ocalić.


Najbliższym pociągiem Hiszpan pojechał i po dwóch dniach był już u swego pułkownika
francuskiego. W sztabie francuskim panował niemniejszy zamęt niż w niemieckim, ale z innego powodu. Do rąk niemieckich dostała się kompletna lista wywiadowców francuskich. Trzeba było na gwałt angażować nowych agentów i przywrócić zniszczoną sieć, konieczny był tedy genjalny
współpracownik, mogący działać na miejscu.
Pojawienie się tedy C. 25 bylo bardzo na czasie.
— Podejmę się tego, ale musicie wzmocnić moje zaufanie u Szwabów przez wypuszczenie
ich księcia. Nastąpiła zgoda, i arystokratycznemu szpiegowi niemeckiemu urządzono
ucieczkę z więzienia, wmawiając w niego, że ocalili go agenci niemieccy z owym Hiszpanem na czele.

Miguel był u Niemców u szczytu sławy.
Prync był tak nim zachwycony, że uczynił go swym sekretarzem, zabrawszy ze sobą do Niemiec.
Na gruncie niemieckim Hiszpan rozwinął bardzo energiczną działalność na korzyść Francji, pokonując wszelkie trudności i nie poddając się prowokacji. Okazało się, że syn kajzera bez wiedzy ojca postanowi! służyć ojczyźnie jako szpieg pod nazwiskiem Ottona Zimmermana, dostał się do
Francji i tam został aresztowany.

Gdy Miguel sieć szpiegostwa francuskiego w Niemczech zrekonstruował i gdy poczuł, że poczyna budzić podejrzenie, pewnego dnia czmychnął. Niemcy zrozumieli podstęp, ale już po niewczasie.
W wysokich sferach berlińskich i poczdamskich ten fortel francuski wywarł wstrząsające wrażenie. Zdolności wywiadowcze synalka kajzera zostały sromotnie skompromitowane. Stał się on przedmiotemoburzenia i drwin, więc nie pozostało mu nic innego, jak skończyć samobójstwem."

 

Tyle artykuł wydrukowany w czasie wakacji, czyli  sezonu ogórkowego. Czy był tzw. "kaczką dziennikarską"?

Według Wiki Joachim Franz Humbert von Preußen popełnił samobójstwo 17 lipca 1920 roku, dzień później  zmarł. Powodem była depresja w związku z abdykacją ojca, utratą pozycji royalsa oraz niesnaskami z żoną, która wystąpiła o rozwód. Wiki niemiecka nic nie wspomina o jego działalności wywiadowczej. Wiki francuska podaje, że nie mogąc walczyć na froncie po zranieniu w nogę podczas bitwy nad Marną we wrześniu 1914 roku, wstąpił do służby wywiadowczej. Ponadto nie mógł się oprzeć urokowi ładnych kobiet. Romanse doprowadziły go do ruiny finansowej. Źródła niemieckie twierdzą, że został ranny podczas potyczki na Mazurach.

Czy to był fake news w ramach walki wywiadów?

Poszukałam informacji o autorze tego artykułu. Niewiele jest. Boucard, Robert (1894-19 ?). Szef informacji dziennika "La Presse". Napisał kilka książek o temtyce szpiegowskiej. "Podstawy niemieckiego szpiegostwa: dokumenty, fakty" / Robert Boucard, 1932. - "Dno szpiegostwa": 1939-1959 / Robert Boucard.  

 

Plik: Villa Legnica;  około 1920.jpg



tagi: wywiad  i wojna światowa  hohenzollern  szpiegostwo  joachim franz humbert von preußen  

ewa-rembikowska
20 grudnia 2018 20:58
11     733    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Andrzej-z-Gdanska @ewa-rembikowska
21 grudnia 2018 07:47

Ciekawa i barwna opowieść. To samobójstwo kojarzy się strochę z generałem Petelickim, który chyba też wpadł w depresję...

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ewa-rembikowska
21 grudnia 2018 07:49

Takie samo samobójstwo jak sprawa zamku Mayerling

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @gabriel-maciejewski 21 grudnia 2018 07:49
21 grudnia 2018 08:07

No właśnie, tylko o księciu Rudolfie to jest głośno a o tym Joachimie w sumie nie ma nic w sieci.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Andrzej-z-Gdanska 21 grudnia 2018 07:47
21 grudnia 2018 08:07

No przecież taka jest oficjalna wersja śmierci gen. Petelickiego. Depresja go dopadła.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @ewa-rembikowska
21 grudnia 2018 11:10

Witam.

Bardzo smaczna notka, do porannej kawy smakuje jak przedni i kruchy croissant. Urok "ładnych kobiet" już niejednego doprowadził do skrajnej rozpaczy, a zestaw abdykacja ojca + rozwód może być przyczyną głebokiej depresji. Tak czy siak takie notki czyta się przyjemnie.

Dziękuję i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @tomciob 21 grudnia 2018 11:10
21 grudnia 2018 11:14

Dziękuję, tak przed świętami coś lżejszego.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @ewa-rembikowska 21 grudnia 2018 11:14
21 grudnia 2018 11:24

Z tego co pamiętam - opowieści profesora Grzegorza Kucharczyka - wychowanie w ciepłym i bezpiecznym domu rodzinnym - nie było mocną stroną pruskich władców. Stąd do depresji droga już bliska ale w tej materii to pewnie znacznej więcej do powiedzenia mógłby mieć profesor Łukasz Święcicki. Czasami zapominamy, że nawet władcy i ich dzieci są przecież również zwykłymi ludźmi, jak każdy z nas, i podlegają tym samym procesom emocjonalnym co i my. Stąd może opowieści szpiegowskie są i barwne lecz życie obok nich bywa konkretne, co konkretnie może się zakończyć i tak, jak powyższa opowieść.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @tomciob 21 grudnia 2018 11:24
21 grudnia 2018 11:38

O to chodzi, że tak naprawdę to nic nie wiadomo. Znalazlam tylko jeden artykuł.

https://www.nytimes.com/1920/07/19/archives/kaisers-youngest-son-joachim-shoots-himself-prince-found-by.html

 

Czy faktycznie służył w wywiadzie? Czy to tylko imaginacje Francuzów? O tym autorze tego artykułu też nic nie wiadomo. Choć był dziennikarzem i napisał kilka książek to Narodowa Bilbioteka Francuska nie ma jego zdjęcia ani daty śmierci

https://data.bnf.fr/de/12950013/robert_boucard/

zaloguj się by móc komentować

umami @ewa-rembikowska
24 grudnia 2018 02:11

Znalazłem biogram Roberta Boucarda po rosyjsku tutaj:

Француз Робер Букар родился в г. Мезон-Лаффит в 1894 г. Участник Первой мировой войны. Комиссар морского флота в прошлом, Букар стал одним из самых плодовитых авторов, писавших о шпионаже в период между двумя мировыми войнами. Его работы были проданы числом более двухсот тысяч экземпляров каждая. Руководитель информационного отдела «Прессы», главный редактор «Ревю парламентэр», он опубликовал ряд своих репортажей в правых газетах «Гренгуар» и «Эксельсиор». Его книга «Изнанка английского шпионажа» (1926), полная критики в адрес британских секретных служб, разошлась тиражом в 350 000 экземпляров. Другие известные его книги: «Женщины и шпионаж», «Тайны секретных архивов», «Скрытые мотивы экспедиции в Россию» (1929), «За кулисами германской разведки» (1931), «За кулисами французской разведки» (1934), «Изнанка Интеллидженс Сервис» (1937), «Война разведслужб» (1939). После Второй мировой войны Букар издал «Изнанку шпионажа 1939– 1959». Умер в Париже в 1976 году. (Виталий Крюков)

tłumaczenie:

Francuz Robert Boucard urodził się w Maison–Laffitte w 1894 roku. Brał udział w pierwszej wojnie światowej. W przeszłości komisarz marynarki wojennej, Boucard był jednym z najbardziej płodnych autorów, którzy pisali o szpiegostwie w okresie między dwiema wojnami światowymi. Jego książki sprzedały się w ponad dwustu tysiącach egzemplarzy. Był szefem departamentu informacyjnego «La Presse», redaktorem naczelnym «La Revue Parlementaire», opublikował szereg swoich reportaży w prawicowych gazetach «Gringoire» i «Excelsior». Jego książka, «Tajemnice szpiegostwa angielskiego» (1926) (polskie wydania — 1926 i 1929, kiedyś na Allegro), pełna krytyki brytyjskich tajnych służb, sprzedała się w ponad 350.000 egzemplarzy. Jego inne znane książki to: Kobiety i szpiegostwo, Tajemnice tajnych archiwów, Ukryte motywy ekspedycji do Rosji (1929), Za kulisami niemieckiego wywiadu (1931), Za kulisami wywiadu francuskiego (1934), Sekret Intelligence Service (1937) [ten tytuł celowo zostawiam w takiej dwuznacznej wersji — SIS], Wojna służb wywiadowczych (1939). Po drugiej wojnie światowej Boucard opublikował „Tajemnice szpiegostwa 1939—1959”. Zmarł w Paryżu w 1976 roku.
(Виталий Крюков /Witalij Krjukow)

I jeszcze parę ciekawych informacji. A że to się wszystko rozrosło, to zamieściłem osobną notkę. Zapraszam do siebie

zaloguj się by móc komentować


umami @ewa-rembikowska 24 grudnia 2018 08:19
24 grudnia 2018 15:07

Nie, nie, to ja dziękuję :) I wszystkiego dobrego!

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować