-

ewa-rembikowska : Wczoraj Warszawianka, dziś Kujawianka.

Te wspaniałe machiny, czyli dziadek na lokomobili … z dedykacją dla Parasola

Było tak. James Watt w 1763 roku udoskonalił atmosferyczny silnik parowy zbudowany wcześniej przez T. Newcomena. Potem przyszli kolejni wynalazcy i kolejne zastosowania w różnych dziedzinach życia. Wynalazek trafił w końcu do rolnictwa w postaci lokomobili parowej. Jedna z pierwszych takich maszyn została wystawiona w Hanowerze na wystawie rolniczej we wrześniu 1852 roku.

„Ziemianin”, 1852, t. 9, s. 164

Sprawozdawca "Ziemianina" tak opisuje swoje wrażenia:

„Ziemianin”, 1852, t. 9, s. 97

Urządzenie to upowszechniło się na początku XX wieku a dziadkowi, gdy się żenił w 1908 roku wpisano do aktu ślubu zawód: Dampfpflugführer, czyli kierowca pługa parowego.

(Meyers Konv. -Lexikon, 4.Auf.,
Bibliographisches Institut in Lepizig, Zum Artikel: "Dampfpflug")

 

Lokomobila potrzebowała bardzo dużo opału i bardzo dużo wody, ale za to wydajność miała nieporównywalnie większą od najsilniejszego perszerona. Ale perszeron dalej był potrzebny do zaciągnięcia urządzenia na miejsce pracy. Lokomobila poprzez pas transmisyjny napędzała inne urządzenia (pługi, młockarnie), jednak własnego napędu nie miała.


Lokomobile parowe oznaczały ogromny postęp w uprawie roli zwłaszcza w wielkich posiadłościach liczących powyżej 500 hektarów gruntów ornych. Przede wszystkim można było zastosować głęboką orkę a tym samym znacznie zwiększyć plony na przykład buraka cukrowego. Ciężar gotowego do pracy ciągnika parowego mógł przekraczać 21 ton. W ciągu dniówki przy pomocy 5-skibowego pługa przechylnego, można było zaorać do 14-16 hektarów zużywając od 8 do 10 tysięcy litrów wody i kilkaset kilogramów węgla. Lina przeciągająca pług miała średnicę 2 cm i długość 300-450 metrów. Gazy spalinowe osiągały temperaturę 800-1000 stopni Celsjusza. Maszynista odpowiadał za ciśnienie pary i poziom wody w kotle. W razie awarii – wykuwano potrzebną część. Kocioł wewnętrzny musiał być  systematycznie czyszczony. Nieumiejętna obsługa mogła doprowadzić  do wybuchu kotła. Doprowadzenie machiny do stanu gotowości trwało dobrych kilka godzin.

Orano za pomocą  dwóch  lokomotyw parowych pomiędzy którymi przemieszczał się  pług dwukierunkowy.

(Meyers Konv. -Lexikon, 4.Auf.,
Bibliographisches Institut in Lepizig, Zum Artikel: "Dampfpflug")

 

Przechylny pług dwukierunkowy składał się jakby z dwóch pługów 2–3 skibowych złączonych czołowo i osadzonych w miejscu połączenia na wózku dwukołowym. Korpusy obu pługów skierowane były przeciwnie względem siebie. Podczas pracy jeden z tych pługów był podniesiony i znajdował się w górze, podczas gdy drugi orał. Całość ciągnęły z obu końców liny, które nawinięto na bębnach dwóch lokomobil ustawionych na skraju pola. Orkę prowadzono przez przewijanie liny z bębna jednej maszyny na drugą i tym samym przeciągano pług. Po dotarciu pługa do końca w ziemie wchodziła, ta część, która była w górze i dalej orka odbywała się przeciwnym kierunku. W miarę postępu pracy obie lokomobile przesuwały się wzdłuż oranego pola. Odległość między ustawionymi lokomobilami mogła dochodzić do 300 metrów.

Zespół obsługujący lokomobilę z pługiem składał się z maszynisty, dwóch palaczy, prowadzącego pług i jednego pomocnika. Wynagrodzenie maszynisty koło roku 1910 wynosiło 960-1600 marek, palacza 480-640 marek, reszty około 480 marek za 200 dni pracy, bo tyle dni na ogół był wykorzystywany pług.

Koło roku 1907 w Wielkopolsce pracowały 542 takie lokomobile. Producenci zachęcali do ich kupna między innymi poprzez ogłoszenia prasowe oraz wystawy rolnicze, gdzie było prezentowane zastosowanie i możliwości tych maszyn. Rynek był spory, skoro w Katalogu Prowincjonalnej Wystawy Przemysłowej w Poznaniu w 1895 roku znalazły się reklamy aż czterech producentów.

Ceny chyba też nie odstraszały. Były zróżnicowane w zależności od mocy. Lokomobile o najmniejszej mocy 3,5 koni mechanicznych kosztowały 1180 talarów, zaś 14 konne - 3600 talarów. Żywotność maszyny określano na 30 lat.

Lokomobile parowe można było spotkać w gospodarstwach wielkopolskich jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku. Potem odeszły do lamusa. Kilka egzemplarzy trafiło do Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie. Raz w roku organizowany jest pokaz i można podziwiać je w ruchu przy pracy.

 

Artykuł z Rocznika Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego "Gniazdo" za rok 2011.



tagi: historia  wielkopolska  rolnictwo  lokombile 

ewa-rembikowska
17 grudnia 2018 20:09
58     1404    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
smieciu @ewa-rembikowska
17 grudnia 2018 20:52

Może trochę długawe ale fajnie się ogląda. Można zobaczyć jak się kiedyś orało :)

 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ewa-rembikowska
17 grudnia 2018 20:57

Bardzo dziękuje,
Ciekawe to i romantyczne, ale muszę przyznać, że chyba jednak wole być "informatykiem" niż "Dampfpflugführer'em" I nie ma jak to maszyny na benzyne które nie wybuchają :) 

zaloguj się by móc komentować


parasolnikov @smieciu 17 grudnia 2018 20:52
17 grudnia 2018 21:02

Co tu dużo gadać, fajnie się siedzi przed komputerkiem i patrzeć jak inni harują :) 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ewa-rembikowska
17 grudnia 2018 21:09

Zawód maszynisty nie należał z pewnością do bezpiecznych

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @smieciu 17 grudnia 2018 20:52
17 grudnia 2018 21:11

Dziękuję, trochę skomplikowane, ale działało.

zaloguj się by móc komentować

Robo @Maryla-Sztajer 17 grudnia 2018 20:59
17 grudnia 2018 21:12

Na drugim planie to tzw Damfa (mlocarnia)  ,tak przynajmniej dziadek ja nazywal . Pamietam z wczesnego dziecinstwa to cudo . Z gory wrzucalo sie rozwiazane snopki a z tylu na dole bylo chyba siedem zasuw z przypietymi workami ktore napelnialy sie maka . Dolem tez wysypywala sie chyba sieczka o ile dobrze kojarze. Lubilem siedziec na gorze lub patrzec z boku jak wiele kol sie w niej obraca. Fajne to byly czasy i ciezka owocna praca ))

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @gabriel-maciejewski 17 grudnia 2018 21:09
17 grudnia 2018 21:13

Pewnie nie, było dużo wypadków, gazety pisały. Wszystko było kwestią przestrzegania zasad. Mój dziadek żył 93 lata, więc tych zasad widać przestrzegał a pracował  na tych maszynach ze 20 lat.

zaloguj się by móc komentować

Robo @gabriel-maciejewski 17 grudnia 2018 21:09
17 grudnia 2018 21:17

Podobnie jak wiekszosci mechanicznych rotacyjnych maszyn w rolnictwie . W kazdej moze nie wsi ale gminie zdarzaly sie tragiczne wypadki przy pracach polnych/rolnych. 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Robo 17 grudnia 2018 21:12
17 grudnia 2018 21:25

Ja z dzieciństwa tego nie znam. ..

Maszyny górnicze :)

.

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @parasolnikov 17 grudnia 2018 20:57
17 grudnia 2018 21:26

widać kiedyś było inaczej - jeśli nie chcesz mojej zguby - lokomobile daj mi luby.

zaloguj się by móc komentować

Ogrodnik @ewa-rembikowska
17 grudnia 2018 21:29

Dziękuję za artykuł :) 

Gdy zobaczyłem ten wyrafinowany system uprawy to naszła mnie taka posępna myśl, że ziemia jest tylko materiałem do obróbki chem-mech. I, że w kolejnym etapie można ją porostu włożyć do maszyny niczym kantówkę lub blachę falistą, i zrobić z niej dowolne "zielone", do jedzenia. Holendrzy to już zdaje się skroplili ziemię. 

No, do takich myśli dochodzę po wczorajszych rozważaniach  o "sztuce". 

:) dzięki

 

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @ewa-rembikowska
17 grudnia 2018 21:38

Lokomobile można obejrzeć w muzeum w Ciechanowcu,a na Święto Chleba także w ruchu.Byłem,widziałem...

zaloguj się by móc komentować


Paris @ewa-rembikowska
17 grudnia 2018 21:57

Bardzo ciekawe... dziekuje.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ewa-rembikowska
17 grudnia 2018 22:12

To jest niesamowite !

Lokomobila warta tylko dziewięciuset grabi do koniczyny ?

"Razem 173 pozycje w cenie od 2 talarów za grabie do koniczyny po lokomobilę parową za 1800 talarów."

To były inne czasy, albo inne pieniądze.

Super !

zaloguj się by móc komentować

Klak @Robo 17 grudnia 2018 21:12
17 grudnia 2018 23:30

U nas to była poprostu młockarnia (ta z drugiego planu) a sieczkę to dla konia się robiło i to były całe snopki zsieczone na... sieczkę hehe. To coś co siekło to też u pradziadka w stodole stało i nieraz ze starszym bratem obsługiwaliśmy to cudo. Była korba z przodu dwa zakrzywione noże na kole i ten świst cięcia słomy będę pamiętał do końca życie... co prawda stryj zapioł do tej maszyny silnik elektryczny ale ja z bratem wolałem na tak niznaczne ilości jakie były nam zlecene ręcznie zasuwać.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Klak 17 grudnia 2018 23:30
17 grudnia 2018 23:36

Korba albo drąg w miejscu korby na drugim końcu w dziurce :)

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ewa-rembikowska 17 grudnia 2018 21:26
17 grudnia 2018 23:36

No właśnie kiedyś było lepiej i jak się należy "luby wyglądał i pachniał" a luba w posagu wnosiła lokomobile.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Klak 17 grudnia 2018 23:30
17 grudnia 2018 23:42

A u mojego dziadka...

... to cudo nazywalismy sieczkarnia... i to wlasnie bylo kolo z korba i dwoma zakrzywionymi ostrzami, ostrymi jak brzytwa. Dziadek tez podpial maly silnik... i to cudo samo robilo sieczke jak marzenie dla wszystkiego stworzenia w gospodarstwie... bardzo lubilam patrzec jak dziadek robi te sieczke... i wraz z calym malym kuzynostwem bawic sie w tej sieczce... dziadek tylko krzyczal na nas zebysmy za blisko nie podchodzili pod to kolo...

... alez piekne wspomnienia obudzily sie we mnie z dziecinstwa... dziekuje  !!!

zaloguj się by móc komentować

Klak @Paris 17 grudnia 2018 23:42
17 grudnia 2018 23:59

Tak... sieczkarnia zgadza się jak przeczytałm na głos w myślach to mi pasuje...

Pradziadek i stryj też pokrzykiwali bo przeciaż jak zapinali silnik to "korby" nie odkręcali.

A teraz taka refleksja mine naszła że jestem ostanim pokoleniem które może z państwem dzieilć te wspomnienia (mój rocznik to 1988(szok!)) a pierwsze pokolenie które zobaczyło młockarnię i pamięta jak świszczy to pewnie z okładem 200lat wstecz, może nawet z konkretnym okładem.

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @ewa-rembikowska
18 grudnia 2018 00:17

W majątku K. lokomobila pracowała na... alkoholu z tamtejszej gorzelni. Oczywiście były też pługi parowe i sąsiadujący z majątkiem chłopi prosili o wspólną orkę. Pługi więc obsługiwały wielki obszar, większy od powierzchni ziemi ornej majątku. Ale i właściciel majątku korzystał, bowiem chłopi z korzyścią własną uprawiali ziemniaki dla gorzelni. Sadzeniaki dostawali od właściciela majątku. Mieli zagwarantowany zbyt na plony. Na miejscu! A konie w K. były hodowane już tylko pod siodło w zasadzie. Ze szczególnym uwzględnieniem pobliskiego Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Takie konie dla wojska są zwane remontami. Mam ich metryki i... karty powołań na wojnę 1939 roku. Wszystkie poszły... 

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @ewa-rembikowska
18 grudnia 2018 09:51

Co do lokomobili, tu w UK można się ich naoglądać do woli... co roku w okolicach w Portsmouth ok. Maja jest święto pary im. Isambarda Brunela, genialnego inżyniera swoich czasów. Potrafił zbudować metalowy most i metalowy statek...

co do notki na samym początku, błąd Watt zbudował całkiem nowy silnik, to był przełom w tej dziedzinie, to nie było rozwinięcie maszyny Newcomena  w której czynnikiem roboczym była atmosfera... w silniku parowym Watta czynnikiem roboczym była para, do tego doszło koło zamachowe i np. tzw. regulator Watta który został opatentowany przez kogoś innego (chyba pierwsza w dziejach nowożytnych kradzież patentu).

Początkowo, Boulton and Watt mieli problemy ze sprzedażą silników parowych, z prostego powodu, maszyny Newcomena działały więc po co sobie głowę zawracać, groziło bankructwo. Ktoś wpadł na pomysł aby silniki parowe instalować za darmo...w zamian za dwie trzecie kosztów zaoszczędzonego węgla którego zużywała maszyna Newcoemena w ogromnych ilościach...było ciężko ale pomysł chwycił i posypały się zamówienia. Oryginalna maszyna parowa Watta egzemplarz nr. 2 jest do obejrzenia w Muzeum Nauki w Londynie (stacja metra South Kensington, kilka muzeów tam jest).

Wracając do lokomobili można obejrzeć a nawet kupić oryginały i miniatury, na niektórych można jezdzić a niektóre to miniatury zabawki ale opalane gazem albo węglem czyli silniczki parowe pełną gębą. Można kupić ale to kosztuje, miniaturki zabawki jakieś 300 GBP...

W latach dwudziestych jezdziły jeszcze parowe ciężarówki gdyby kto pytał. Widziałem... jak znajdę zdjęcia to zamieszczę...

zaloguj się by móc komentować

Tytus @ewa-rembikowska
18 grudnia 2018 09:52

Super maszyny ale wolę orać Ślązakiem.

 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Robo 17 grudnia 2018 21:12
18 grudnia 2018 09:58

Uparłem się dwa lata temu (z powodu niesprzyjającej pogody), i całe swoje zboże nie kombajnowałem, tylko skosiłem i ususzyłem w tradycyjny sposób. Jako, że sąsiad miał młockarnię, to udało się zboże wymłócić. I przez te zasuwy nie leci mąka, tylko ziarno zbóż, a to dołem to nie sieczka, tylko plowy i zgrabki. 

zaloguj się by móc komentować


ewa-rembikowska @gorylisko 18 grudnia 2018 09:51
18 grudnia 2018 10:11

Dzięki za poprawkę, ja nietechniczna.

zaloguj się by móc komentować

Robo @Tytus 18 grudnia 2018 09:58
18 grudnia 2018 10:51

Tak leci ziarno , moj blad wzial sie z uproszczenia wspomnien. Obok zasuw wysypowych staly zarna do mielenia na make . Z kola mlockarni zdejmowal dziadek pas napedowy odwracal silnik o 180 stopni i zakladal pas na zarna ,ktore stalo tuz obok juz napelnionych workow. Ciekawostka bylo ,ze pas pracowal w tak zwana osemke taki X i nie spadal. Maszyna robila mnostwo chalasu i kurzu. Sieczkarnia oprocz ciecia slomy ,ciela rowniez np. komose.

zaloguj się by móc komentować

Robo @Robo 18 grudnia 2018 10:51
18 grudnia 2018 10:52

halasu ,oczywiscie 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Robo 18 grudnia 2018 10:51
18 grudnia 2018 11:02

O, to widzę, że Pański dziadek miał bardzo zaawansowany sprzęt. Mój oraz ja niestety do młynów woziliśmy zboże. W domu był jedynie śrutownik na wyposażeniu. A z sieczkarni zlikwidowałem silnik, aby ręcznie rżnąć słomę  na sieczkę. Zamiast gimnastyki i aerobiku. 

Też bardzo lubię wspominać te maszyny, hałas i kurz nic mi nie przeszkadzały. Wszyscy w mojej rodzinie odchorowywali młockę (katary, anginy, grypy i zapalenia), mi nigdy nic nie było.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @gorylisko 18 grudnia 2018 09:51
18 grudnia 2018 12:48

Jeszcze za Hitlera Niemcy produkowali samochód osobowy parowy (opał na ropę). DKW (DampfKraftWagen).

zaloguj się by móc komentować

papinka @ewa-rembikowska
18 grudnia 2018 13:01

Te parowe maszyny na obrazkach to wszytsko produkty angielskie.  Niemcy sie  dopiero budzily w pierwszej polowie19 wieku ale dzieki dobrej polityce ekonomicznej Friedricha Lista juz pod koniec 19 wieku dogonily Anglie, niemniej jednak nadal mialy reputacje, ze ich wytwory byly nizszej jakosci niz angielskie.

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @ewa-rembikowska
18 grudnia 2018 17:55

Proszę zwrócić uwagę, że silniki parowe mają inną charakterystykę pracy od silników spalinowych (nie potrzeba skrzyni biegów, wał korbowy jest jednocześnie wałem napędowym itd.). Z starzy maszyniści z nostalgią wspominali lokomotywy parowe, coś w nich było, po przesiadce na elektrowozy narzekali na ból głowy z powodu elektryki. Sprawa ma jeszcze drugie dno, w Polsce celowo i złośliwie "wycinano" silniki parowe. Proszę zwrócić uwagę, że nie zachował się żaden czynny statek parowy (czy to rzeczny, czy to morski), kolejarze cudem zachowali w ruchu kilkanaście parowozów, natomiast jeśli chodzi o lokomobile to zostały one w naszym kraju skasowane. To samo zrobiono z silnikami parowymi z tartaków itp.

Utrzymanie w ruchu maszyn parowych wyrabia w ludziach je obsługujących specyficzną kulturę techniczną, ale komu ona dziś jest potrzebna? 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Zbigniew 18 grudnia 2018 17:55
18 grudnia 2018 18:08

To ciekawe, co Pan napisał. Gdzie by człowiek nie podrapał, tam wychodzą jakieś celowe zaniedbania. Lokomobili zostało raptem kilka, m.in w Szreniawie. W Wolsztynie jest 30 parowozów.  A to, że nie zachował się żaden statek rzeczny to autentycznny skandal. To przecież jest kawał historii naszej kultury materialnej.

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @ewa-rembikowska 18 grudnia 2018 18:08
18 grudnia 2018 18:49

Jeśli chodzi o statki to w roku 1948 wydano dekret o upaństwowieniu żeglugi i statków (ukradziono statki armatorom - często były to firmy rodzinne). Następnie w 1965 roku polska instytucja klasyfikacyjna podjęła decyzję, że nie będzie przedłużać klasy ( tj. zezwolenie techniczne na użytkowanie jednostki pływającej wydawane na określony czas) dla statków o nitowanym kadłubie, natomiast praktycznie nowe statki z 1949 roku tzw. małe i duże Holendry - holowniki parowe zostały wycofane z ruchu i z czasem skasowane  (wchodziły do eksploatacji barki motorowe BM500 i pchacze). Zachowały się chyba dwa kadłuby dużych Holendrów (w Opolu i w Szczecinie) i jeden mały Holender  "Nadbór" we Wrocławiu. 

Natomiast wracając do silników parowych w gospodarstwach rolnych i w tartakach stanowiły one bardzo istotne i niezależne źródło energii. Często kotły były opalane słomą i ścinkami drewna, węgiel był za drogi,a słomy, trocin i ścinek drewna było pod dostatkiem. Podobny los co silniki parowe spotkał młyny wodne, tartaki wodne, kuźnie i folusze - te przedsiębiorstwa PRYWATNE dysponujące niezależnym źródłem energii władza ludowa musiała unicestwić.

zaloguj się by móc komentować

papinka @Zbigniew 18 grudnia 2018 17:55
18 grudnia 2018 18:51

Fakt, ze silnik parowy jest na tyle transparentny, ze prawie kazdy moze zrozumiec jak on dziala i na tyle jest duzy, ze kazdy latwo moze sie nauczyc zdiagnozowac, co mu i gdzie dolega.  To, ze nie zachowal sie zaden statek parowy to oczywiscie szkoda, ale jest to zrozmiale z przyczyn ekonomicznych a dodakowo ani komunisci ani inni postepowcy nie kierowali sie sentymentami do przeszlosci, ktore zreszta nie byly wskazane aby posiadac.  A w krajach, gdzie byla wlasnosc prywatna i sporo zamoznych ludzi parowe statki sie zachowaly.  W rekach kolekcjonerow jest sporo traktorow parowych:

https://www.youtube.com/watch?v=7CMJ1LNkl5U

https://www.youtube.com/watch?v=4GMITokuHN4

https://www.youtube.com/watch?v=jBLx9qrbo8c

https://www.youtube.com/watch?v=WNS38av6LcQ

https://www.youtube.com/watch?v=chTv9WIeUYk

https://www.youtube.com/watch?v=c3O6KtLXd6Y

 


 

 

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Zbigniew 18 grudnia 2018 17:55
18 grudnia 2018 18:58

Maszyny czy też silniki parowe są bardzo fajne bo mają prostą zasadę działania i mogą dostarczać napęd za pomocą łatwo dostępnego materiału. Może to być drzewo, choć ktoś wyżej pisał o alkoholu. Oczywiście węgiel byłby lepszy. Kto wie jaki potencjał tkwi w tych silnikach ale łatwo zrozumieć dlaczego można je kasować z przyczyn politycznych a nie ekonomicznych.

Natomiast co do wpływu pól magnetycznych wytwarzanych przez duże silniki elektryczne, jak np. w lokomotywach elektrycznych to coś w tym z pewnością jest. Wszyscy kolejrze, maszyniści, których znam są ... stuknięci ;) Nie no serio. To dziwni ludzie i sami zresztą sugerują że ta praca jest nie tego. Nawet zresztą oficjalne normy są, z tego co kojarzę, że nie można za długo siedzieć w takiej lokomotywie. Uderzyło mnie też kiedyś jak zdarzyło mi się popracować na paru małych bloczkach mieszkalnych w miejscowości żyjącej z obsługi kolei że jak na mój gust jest tam nadmiar dzieci opóźnionych w rozwoju i w ogóle cała ta społeczność naprawdę jest dziwna.

Ale może tak tylko mi się wydaje, czasem kilka rzucających się w oczy rzeczy może za bardzo rzutować na resztę.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Robo @Zbigniew 18 grudnia 2018 18:49
18 grudnia 2018 18:59

Z mialem wiele stycznosci i jednym z glownych kosztow oprocz podatkow jest koszt energi elektrycznej. Sredniej wielkosci trak pionowy o przeswicie ramy ok 80cm potrzebuje do napedu  silnik +- 30kw. A zreby ,trociny ,zrzyny skupuja zaklady przemyslowe , takie ktore chociazby produkuja plyty wiorowe. Reasumujac , napedy niezalezne od drozszej taryfy energi przemyslowej byly eliminowane.

zaloguj się by móc komentować

Robo @Robo 18 grudnia 2018 18:59
18 grudnia 2018 19:00

z tartakiem oczywiscie

 

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Robo 18 grudnia 2018 18:59
18 grudnia 2018 19:18

Od strony technicznej sprawa jest prosta. Silnik parowy - sprawność kilka procent, dizel ok. 30, silnik elektryczny ponad 70. No ale uczciwie, to trzeba liczyć nie sprawność, a koszt jednego kilowata mocy, i porównywać koszt mocy parowej ze spalinową i elektryczną. Co z tego że silnik rani uczucia teoretyków termodynamiki swoją niską sprawnością, jeśli paliwem są odpady?

zaloguj się by móc komentować

smieciu @chlor 18 grudnia 2018 19:18
18 grudnia 2018 19:27

A czy jakoś można wyliczyć sprawność silnika/generatora wiatrakowego? Tzn. ma on jakąś teoretyczną sprawność?

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @papinka 18 grudnia 2018 18:51
18 grudnia 2018 19:37

To, że nie zachował się żaden statek parowy w Polsce było decyzją polityczną, a nie ekonomiczną. Władza ludowa zabrała ludziom statki, ale zapomniała je oddać... podobnie postąpiono z żeglugą parową Andrzeja hr. Zamoyskiego w XIX wieku. 

Kilka luksusowych statków parowych pływa w zachodniej Europie, lecz mnie osobiście bardzo podoba się skromny duński parostatek z kotłem opalanym węglem od 150 lat w ruchu.

Znalezione obrazy dla zapytania hjejlen paddle steamer

SS Hjejlen - silnik parowy o mocy 18 KW z dwoma cylindrami oscylacyjnymi.  Zaletą silników parowych na statku jest to, że pracują cicho i nie powodują drgań kadłuba. 

zaloguj się by móc komentować


chlor @smieciu 18 grudnia 2018 19:27
18 grudnia 2018 20:42

W elektrowniach wiatrowych sprawnośc jest mało istotna, bo wiatr jest darmowy. Ważna jest wydajność. Zwykle wynosi 250 do 500 Wat z powierzchni omiatania rotora. Ważne jest też że owa wydajność silnie zależy od wysokości. Wiatrak na poziomie ogródka napędzi może ledwie ładowarkę do telefonu, nawet jeśli jest duży.

zaloguj się by móc komentować

chlor @chlor 18 grudnia 2018 20:42
18 grudnia 2018 20:54

Z metra kwadratowego powierzchni omiatania.

zaloguj się by móc komentować

papinka @Zbigniew 18 grudnia 2018 19:37
18 grudnia 2018 21:14

"zapomniała je oddać..."  - nie planowala i tez nigdy nie obecala, ze odda.  Nadal Pan nie wyjasnil tego zdania "Sprawa ma jeszcze drugie dno, w Polsce celowo i złośliwie "wycinano" silniki parowe."   Gdzie jest ta zlosliwosc i to drugie dno?

zaloguj się by móc komentować

Paris @Klak 17 grudnia 2018 23:59
18 grudnia 2018 21:48

Chyba jest Pan ostatnim pokoleniem...

... moge sie zalozyc, ze wielu Pana rowiesnikow nie wiedzialoby o czym rozmawiamy... i co to w ogole jest sieczkarnia/mlockarnia i do czego to sluzy...

... a poza tym... to bardzo sie ucieszylam, ze taaaki  mlody czlowiek czyta Coryllus'a  !!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Tytus 18 grudnia 2018 09:52
18 grudnia 2018 21:58

Na ślązakach cudownie się jeździ - jak na jakim czołgu :) Fantastyczne konie!

zaloguj się by móc komentować

Paris @Tytus 18 grudnia 2018 09:58
18 grudnia 2018 21:59

Pamietam, pamietam...

... na wsi u dziadkow byly tylko 2 mlockarnie, w tym jedna u mojego dziadka... pol wsi mlocilo zboze w dziadkowej mlockarni... co to byl za piekny widok jak przy mloceniu worki zapelnialy sie pieknym, swiezo wymloconym zbozem  !!!

A potem ja baraszkowalam w tym zbozu... az sie lza w oku kreci  !!!

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Tytus 18 grudnia 2018 09:59
18 grudnia 2018 22:01

Ale jakie genialne! I żaden dziad nie mógł wtryniać kwot CO2 i podwyżek za energię z vatemsratem :) 

zaloguj się by móc komentować

papinka @ewa-rembikowska
18 grudnia 2018 22:19

Tu ostani (wg. Wiki) parowy statek na poludniowej polkuli: TSS Earnslaw (1912). Najwiekszy parowiec zbudowany w Nowej Zelandii.  Po zbudowaniu rozebrany na czesci i przewieziony kawalek po kawalku droga ladowa na jezioro Wakatipu kolo Queenstown w Otago.

 

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @papinka 18 grudnia 2018 22:19
19 grudnia 2018 13:40

SS Waimarie odzyskana z dna rzeki Whanganui (Nowa Zelandia), gdzie była zatopiona i zamulana przez około 50 lat.

Znalezione obrazy dla zapytania paddle steamer waimarieinformacje na stronie http://waimarie.co.nz/about/waimarie-paddle-steamer/

Takich statków parowych odbudowanych na świecie jest więcej, budowane są również repliki. Dlaczego, ano dla tego, że tamte społeczeństwa (elity) szanują swoją historię i dorobek techniczny. Utrzymanie takich jednostek w ruchu pokazuje, że nawiązujemy do przeszłości również tej technicznej.

Co w Polsce, onego czasu miejscowości  Chałupy przez pana Aleksandra Celarka został zaprojektowany i wybudowany parowiec "Xiąże Xawery" nazwą nawiązujący do pierwszego polskiego parowca z lat 30 XIX wieku.

Xiąże Xsaweryi co dalej , ano nic „Xiąże Xawery” pierwotnie miał być parowcem wyposażonym w replikę parowego silnika York z 1906 roku. Ale z powodów "administracyjnych" na razie jest statkiem motorowo- żaglowym z silnikiem diesla Daimler Benz. Wszelkie możliwe kłody rzucono panu Celarkowi, by ten statek nie był parowcem.

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @papinka 18 grudnia 2018 21:14
19 grudnia 2018 14:19

Silniki parowe i siłownie wodne w Polsce celowo zostały "wycięte" - do dziś zachowały się mizerne resztki tego co u nas pracowało.

Proszę zobaczyć jak IMPERIUM dba o swoją tożsamość 

SS Alaska na Tamizie

tego nawet komentować nie trzeba.

Od 2008 roku kocioł parowy opalany jest brykietami drzewnymi - pięknie się tym chwalą na swojej stronie internetowej http://www.thames-steamers.co.uk/

 

zaloguj się by móc komentować

papinka @Zbigniew 19 grudnia 2018 14:19
19 grudnia 2018 23:08

Sprawa ma jeszcze drugie dno, w Polsce celowo i złośliwie "wycinano" silniki parowe. 

Silniki parowe i siłownie wodne w Polsce celowo zostały "wycięte"

A moglby Pan troche jasniej?   Albo kawa na lawe albo dajmy sobie spokoj z insynuacjonizmem dla domoroslych teoretykow spiskowych teorii.

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ewa-rembikowska
20 grudnia 2018 23:17

A takie też są https://www.youtube.com/watch?v=enuOArEfqGo&index=29&list=RDryrEPzsx1gQ plus niezliczona liczba filmów z maszynami parowymi na YT z tego dalekiego kraju.

zaloguj się by móc komentować


Zbigniew @papinka 19 grudnia 2018 23:08
21 grudnia 2018 08:19

Proszę zaangażować się w odbudowę np. małej siłowni wodnej do napędu młyna, to zobaczy Pan na wlasne oczy jak w praktyce wygląda kawa na ławie. Proszę również porozmawiać z p. Celarkiem dlaczego nie zainstaolował na swoim statku maszyny parowej...

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Zbigniew 21 grudnia 2018 08:19
21 grudnia 2018 23:01

To prawda. Jak tak dalej pójdzie, to nie można będzie kupić - na odpuście - wiatraczka do roweru wykonanego z folii po arcydziele sztuki filmowej.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować