-

ewa-rembikowska : Wczoraj Warszawianka, dziś Kujawianka.

Wesoła sielanka, czyli o potrzebie nauki zarządzania finansami osobistymi. Retro pudelek.

Nic nie wpływało tak dobrze na trawienie obiadu jak pikantny  skandal w domu panującym, o którym informacje błyskawicznie przekazywali reporterzy popołudniowego wydania codziennej gazety. 

Na przełomie 1902 i 1903 roku sensacji  dostarczyło rodzeństwo z linii toskańskiej Domu Habsbursko-Lotaryńskiego. Luiza i Leopold wymknęli się z rezydencji w Salzburgu 11 grudnia 1902 roku pod pretekstem przejażdżki na saniach. Dojechali do Hallein a stamtąd pociągiem do Zurychu, gdzie dołączyli do nich kochankowie. W czwórkę udali się do Genewy. Smaczku sprawie dodawał fakt, że Luiza była matką szóstki dzieci i żoną następcy tronu Saksonii. Rodzinę  porzuciła dla kochanka, który był guwernerem jej  synów. Uciekła będąc z siódmym miesiącu ciąży. 

Leopold przebywał zaś w areszcie domowym, po tym jak się uparł, że  musi poślubić  damę z książeczką sanitarną. Mówiąc dosadnie arcyksiążę Leopold Ferdynand Toskański, prawnuk cesarza Leopolda II za cel życia wybrał sobie ożenek  z prostytutką.

Meldunek w hotelu pod przybranymi nazwiskami dał rodzeństwu niewielką osłonę przed światem. Pojawili się adwokaci i detektywi.  Reporterzy koczowali pod hotelem, zastanawiając się, co z tego ambarasu wyniknie. Do prasy co i raz przenikały nowe pogłoski. 

17 grudnia 1902 roku cesarz Franciszek Józef odpowiedział na list, który otrzymał 3 dni wcześniej od uciekiniera.

„Kochany arcyksiążę Leopoldzie Ferdynandzie.

Uwzględniając prośbę, z którą do mnie się zwróciłeś, uważam za konieczne zarządzić co następuje:

1. Zezwalam ci na wyrzeczenie się praw i prerogatyw, przynależnych ci dotąd jako członkowi rodziny mojej, a w szczególności praw uważania się za księcia cesarskiego, arcyksięcia Austrii i księcia królewskiego Węgier, Czech, Galicji itd. Równocześnie pozwalam, abyś przybrał nazwisko cywilne Leopold Wölfling, jakie sobie obrałeś.

2. Upoważniam cię do złożenia szarży oficerskiej i ogłaszam cię za wykreślonego z szeregów mojej armii.

3. Zarządzam, byś został wykreślony z szeregu kawalerów orderu Złotego Runa i wzywam się, abyś zwrócił mi insygnia tego orderu.

4. Polecam, by zaprzestano wypłacać ci apanaże. Winieneś wyrzec się spraw do spadku rodzinnego, do jakiego miałeś dotąd prawo.

5. Zabraniam ci powrotu – bez mego szczególnego zezwolenia – na terytorium mojej austro-węgierskiej monarchii, oraz Bośni i Hercegowiny, i pobytu stałego, czy czasowego w obszarach Austro-Węgier. Winieneś wyrobić sobie obywatelstwo zagraniczne i uwiadomić mnie, gdzie zamierzasz się osiedlić, aby tam być neutralizowanym.

6. Podpiszesz deklarację, iż godzisz się na wszystko, o czym tu piszę. Tę deklarację przyniesie mi twój mąż zaufania i stwierdzi podpisem własnym autentyczność twej deklaracji.”

Prasa doniosła, że cesarz Franciszek Józef zachorował i Boże Narodzenie spędzi w Burgu a nie w Bawarii u córki, co zwykle czynił. Nie mogli przecież napisać, że na 23 grudnia cesarz zwołał nadzwyczajne posiedzenie rady stanu, które miało debatować nad wybrnięciem z sytuacji tak, by nie pogłębiać skandalu.

Natomiast arcyksiążę Leopold Ferdynand zamarł, gdy przeczytał punkt 4. Owszem chciał uwolnić się od gorsetu dworu cesarskiego, ale nie od apanaży z nim związanych. Rozpoczęły się negocjacje przez zaufanych pełnomocników dwóch stron. Adwokat Leopolda podkreślał, że zgodnie z przepisami ogólnego kodeksu cywilnego syn ma prawo żądac od ojca odpowiedniego utrzymania do czasu jego usamodzielnienia się. Warunkiem jest zdobycie odpowiedniej edukacji, która pozwoliłaby dziecku zarabiać na życie. Leopoldowi cesarz nie pozwolił na studia cywilne, ukończył jedynie edukację wojskową, która pozwala mu na zarobkowanie tylko w c.k. armii, z której został właśnie relegowany z rozkazu cesarza, nie prosząc o to. W związku z tym powinien otrzymywać dalej apanaże w wysokości wynagrodzenia pułkownika lub generała c.k. armii.

Cesarz nie godził się na żadne warunki stawiane przez krnąbrnego krewnego, w końcu osiągnięto kompromis po deklaracji ojca Leopolda, który wyraził gotowość zabezpieczenia finansowego przyszłości syna. Miał otrzymać jednorazową odprawę w wysokości 200 000 franków, a przez następne lata stałą rentę w 30 000 franków wypłacaną raz w roku. Leopold Wölfling zobowiązał się nie sprzedawać ani nie zastawiać renty pod groźbą zaprzestania jej wypłacania.

Na początku kwietnia 1903 r. uciekinier otrzymał certyfikat od ministerstwa potwierdzający, że były arcyksiążę Leopold Ferdynand przybrał nazwisko  Leopold Wölfling i podpisał deklarację rezygnacji , w której zobowiązał się do przestrzegania wszystkich postanowień określone przez Cesarza w Najwyższym Liście z 17 grudnia 1902.

Był wolny, ale czy odetchnął z ulgą? Na początku grudnia 1902 swoje trzydzieste czwarte urodziny mógł podsumować serią porażek: nieszczęśliwa miłość, seria wątpliwych znajomości z kobietami z gminu, nieślubne dzieci, rozpad kariery, długi, alkoholizm, depresja, neurastenia.

Na wiosnę 1903 roku mógł spłacić długi i zastanowić się jak do tego doszło, że nic mu się nie chciało w życiu kleić, że jeden ruch kostki domina spowodował serię katastrof?

Kiedy skończył 15 lat został skierowany przez rodziców za pozwoleniem cesarza do Akademii Marynarki Wojennej w Rijece. Po ukończeniu 4 letniej nauki,  odbył 18-miesięczny rejs instruktażowy na Daleki Wschód.  Promocję na stopień chorążego otrzymał w 1890 roku. Postanowił ożenić się z  Elwirą córką hiszpańskiego  pretendenta Don Carlosa VII. Cesarz odmówił zgody na ten mariaż z powodów politycznych. Nie chciał bowiem, by monarchia została wplątana w zagmatwaną hiszpańską politykę wewnętrzną. Leopoldowi przyszło na własnej skórze odczuć, co oznacza praktyczny prymat polityki cesarskiego dworu nad indywidualnymi życzeniami jego członków. Przeżył szok, z którego by wyszedł suchą stopą, gdyby tylko spotkał mądrego mentora. 

Tak się jednakże złożyło, że w 1892 roku  został powołany na członka oficerskiej załogi krążownika torpedowego  „Cesarzowa Elżbieta”, jako Linienschiffsleutnänte, na pokładzie którego miał odbyć rejs naukowy naokoło świata następca tronu Franciszek Ferdynand. Kronprinz był 5 lat starszy od Leopolda i miał wyższą pozycję na dworze, za to ten drugi był dobrze wyszkolonym marynarzem i należał do załogi okrętu.

Spotkanie na ograniczonej przestrzeni dwóch samców alfa, z których każdy chce udowodnić, że ten drugi to nadęty buc doprowadziło do tego, że każde ich spotkanie kończyło się scysją a raz nawet mordobiciem na mostku kapitańskim, z którego Franciszek wyszedł z zakrwawionym nosem po tym, gdy pijany zażądał od krewniaka oddania mu koła sterowego i o mały włos nie staranował innego statku.

Panowie zachowywali się jak cietrzewie na tokowisku, w efekcie cesarz nakazał zejść Leopoldowi ze statku w Sydney i wrócić jak najprędzej do domu.

Można powiedzieć, że niecierpliwy, nerwowy, kostyczny, zarozumiały kronprinz złamał karierę młodemu oficerowi marynarki wojennej. Po powrocie do Salzburga cesarz zdymisjonował Leopolda, lekarze stwierdzili u niego neurastenię i wysłali na leczenie do wód. Po kuracji został skierowany do pułku piechoty w Brnie.

Po tych dwóch ciosach w ambicje młodego mężczyzny nie trzeba było długo czekać na reakcję. Leopold zaczął się zachowywać jak człowiek z zaburzonym system wartości. Odreagowywał swoje traumy na poziomie instynktów, nałogowo romansował, grał w karty, pił, zadłużał się. On hulał a ojciec gasił pożary, bo okazało się, że co najmniej dwie panny spodziewają się dziecka. Ojciec negocjował sprawę  odszkodowania i alimentów.

Leopold któregoś dnia poznał Wilhelminę Adamowicz, córkę urzędnika pocztowego, która pracowała jako kelnerka w jednej z knajp Brna a ponadto od 1895 roku świadczyła legalnie usługi jako prostytutka z książeczką sanitarną.

Była urodziwa, ale z licznymi brakami w zakresie taktownego zachowania się  w towarzystwie, nie mówiąc o wykształceniu. Była analfabetką bez specjalnych ambicji na zmianę tego stanu rzeczy. Romans trwał w najlepsze, Wilhelmina prowadziła Leopoldowi dom, on ją zabierał nie tylko na spacery po mieście i wycieczki rowerowe do lasu.  Pewnego dnia wyskoczyli do Wenecji jako zwykli turyści. Akurat stali w szpalerze widzów obserwujących przybycie włoskiej pary królewskiej, Leopold robił zdjęcia a panna Adamowicz na cały głos zauważyła, że nie byłoby problemu z ukryciem rewolweru w kaburze aparatu i zastrzeleniem pary królewskiej. Usłyszał to detektyw policyjny kręcący się wśród witających i aresztował parę. Leopold musiał się przyznać do swojej tożsamości, do tego że jest incognito i wyjechał za granicę bez wiedzy cesarza. Odpowiednie służby musiały złożyć z tego incydentu raport do monarchy, który wezwał na audiencję pechowca. Nie trudno sobie wyobrazić, że audiencja ta nie była miła.

W związku z tym, że romans Leopolda z Wilhelminą stał się mało dyskretny cesarz postanowił zdyscyplinować młodego oficera. 

Przeniósł go najpierw do garnizonu w Przemyślu, potem do Jhlawy a na koniec do Wiednia. Panna Adamowicz jeździła za kochankiem. W  Wiedniu Leopold kupił jej willę.

Ponieważ Leopold pił coraz więcej i zachowywał jak sfrustrowany nastolatek, więc cesarz nakazał mu udać się na kurację do sanatorium „Rheinau” w Koblencji prowadzonego przez lekarza psychiatrę Albrechta Erlenmeyer’a. Sanatorim na leczenie skołatanych nerwów swoich pacjentów proponowało hydroterapię, w tym kąpiele w igłach świerkowych i kwasowęglowych, elektroterapię, fizjoterapię.

Leopold wyjechał do Niemiec 21 listopada 1901 roku jako Leopold von Wölfling z przykazaniem, że ma nie ujawniać swojej prawdziwej tożsamości.

17 stycznia 1902 roku Leopold oznajmił cesarzowi, że jego romans z Wilhelminą należy do przeszłości.

Przyszedł czas na etap „zahlen und expedieren”.  

Wielki książę Ferdynand – ojciec arcyksięcia – wypłacił dziewczynie odszkodowanie w papierach wartościowych w pokaźnej kwocie, willę sprzedano a Wilhelmina opuściła Wiedeń, lecz bynajmniej nie przestała się kontaktować z Leopoldem, któremu cesarz zalecił odpoczynek w domu pod czujnym okiem młodszego brata. Nie pozwolił mu wrócić ani do służby wojskowej, ani podjąć studiów cywilnych.

Skończyło się to jego ucieczką z domu i rozbratem z dworem cesarskim. Leopold postanowił na stałe osiąść w Szwajcarii, ale warunkiem uzyskania obywatelstwa tego kraju było posiadanie nieruchomości oraz dwuletni okres zamieszkania.

Ślub Leopolda i Wilhelminy odbył się 25 lipca 1903 r. Wielki książę Ferdynand kupił marnotrawnemu synowi dwupiętrową willę położoną na stromym zboczu jeziora Zug, które miało stać się dla małżonków spokojną przystanią. Obywatelstwo szwajcarskie otrzymali 20 maja 1905 roku. 

Zaczęła się proza życia. Leopold odkrył uroki ogrodnictwa, studiowania nauk przyrodniczych i matematyki dla przyjemności, pisania wierszy, malowania i gry na pianinie. Zapisał się też do kilku miejscowych klubów. Szczęście małżeńskie Leopolda nie trwało jednak długo. Zona po miesiącu miodowym osiadła na laurach, przestała zajmować się gospodarstwem domowym, narzekała od rana do wieczora. Na domiar wszystkiego, cały czas towarzyszyły jej dwie siostry, które wprowadziły się do nowego domu wbrew woli gospodarza.

Być może powodem było spotkanie z Karolem Gräser’em, z którym Leopold służył w garnizonie w Przemyślu, gdzie założyli stowarzyszenie „Bez przymusu” oparte na ideach Charles’a Fourier’a. Obaj byli przeciwnikami bezmyślnej musztry w wojsku. Karol wraz z kilkoma innymi zwolennikami życia w naturze od 1900 roku prowadził osadę wegetariańska Monte Verità w Asconie, którą odwiedzali pacyfiści, anarchiści, socjaliści, zwolennicy życia wspólnotowego, m.in hrabia Piotr Kropotkin oraz pisarz Erich Muhsam, czy bardzo popularny wędrowny kaznodzieja Gustaw Nagel.

Sekta ta wsławiła się z mieście Zug skandalicznym zachowaniem, kiedy to na wpół ubrani młodzi ludzie wpadali do miejscowych gościńców, by demolować kuchnie oraz niszczyć dzbany z piwem. W końcu dostali nakaz opuszczenia miasta. Osiedlili się wówczas w Asconie, gdzie mieszkali w prostych glinianych chatach lub jaskiniach i uprawiali ziemię prymitywnymi narzędziami, w nocy tańczyli przy świetle księżyca. Praktykowali okultyzm i czarną magię.

Małżonkowie przystąpili do  sekty. Leopold z ciekawości, Wilhelmina z fascynacją neofity.  Założyli zgrzebne tuniki, sandały na gołe stopy, przestali dbać o fryzury,  wyrzekli się mięsa i jedli proste posiłki z warzyw i owoców. Widać dieta ta w którymś momencie znudziła się nowemu obywatelowi Szwajcarii, który pewnego dnia przyszedł do domu wykąpany, wypachniony, ostrzyżony, ogolony, po obiedzie z krwistym befsztykiem, spakował swoje rzeczy, pojechał na Riwierę a stamtąd do Zurychu, gdzie na początku 1907 roku złożył pozew rozwodowy. 1 lipca sąd orzekł rozwód z winy żony, która stała się fanatyczną wyznawczynią sekty wegetarian zaniedbując przy okazji potrzeby męża. Aczkolwiek w prasie padły też słowa, że i on nie jest bez winy, bo po pierwsze sam zapoznał ją z dawnym przyjacielem z wojska, sam zawiózł ją do Ascony, on też wybudował chatę wysoko w górach Bawarii, gdzie chciał żyć w ciszy, spokoju i samotności, tylko z żoną. Z tym, że Leopold był uzależniony od chiromancji, gdziekolwiek pojechał tam zasięgał porad specjalistów od wróżenia z dłoni. Być może również jedna z wróżb skłoniła go do rozstania z żoną.

Leopold sprzedał willę, ex żona wyjechała do Wiednia, gdzie złożyła przeciw niemu pozew o alimenty. Sąd ten pozew oddalił ze względu na błędną właściwość miejscową sądu. Adwokaci Leopolda wydali dla prasy oświadczenie, że depozyt ze sprzedaży willi został złożony w banku wiedeńskim, z którego odsetki może pobierać Wilhelmina jako alimenty. Wkrótce się okazało, że ex małżonka zapadła na chorobę psychiczną, zmarła w 1910 r. w Genewie, w wieku 32 lat.

Tymczasem Wölfling dalej robił wszystko, by prasa nie zapomniała o nim.  Poznał gdzieś  w monachijskiej  dzielnicy „czerwonych latarni” Marię Ritter. Zapłacił jej alfonsowi 10 tys. marek i pod koniec 26 października 1907  ożenił się po raz drugi. Chmury nad małżeństwem zaczęły się gromadzić od razu po ślubie. W styczniu następnego roku zmarł ojciec Leopolda, który wbrew matce spotkał się z nim i pobłogosławił małżeństwo. Młoda małżonka nie przejęła się żałobą syna po ojcu i kazała się wozić po świecie – Monte Carlo, Paryż, Pireneje, plaże francuskie. Wkrótce podróże te przeszły w manię. Pojawiły się napady nerwowe. Leopold zasięgnął porady lekarza i ostatecznie skierował ją w 1912 do zamkniętego zakładu leczniczego, gdzie zmarła w 1924 roku. Rozwód orzeczono w 1916 roku.

1 czerwca 1911 roku wymeldował się z listy obywateli miasta Zug. 

Przeprowadził się do Monachium, gdzie podjął próbę uwolnienia Marii Schweickhardt spod nadzoru policji moralnej. Tej pannie nie zaproponował małżeństwa. Miał już ponad czterdzieści lat i  wszedł w okres kryzysu wieku średniego. Zmieniał kochanki i rozrzucał pieniądze na prawo i lewo. Renta, którą otrzymywał z funduszu rodzinnego przestawała mu wystarczać, zaczął się zadłużać.

Gdy nie uganiał się za prostytutkami, to dalej interesował się nauką. W 1912 roku stał się członkiem francuskiego towarzystwa astronomicznego, a w 1917 roku monachijskiego towarzystwa geograficznego.

Po wybuchu I wojny światowej chciał wrócić do armii austriackiej, ale cesarz nie zezwolił, co postrzegł jako ogromną niesprawiedliwość.

Wojna zmieniła wszystko. Rozpadła się monarchia Austro-Węgierska, fundusz rodzinny przestał wypłacać renty. Aby kupić chleb, Leopold musiał znaleźć pracę. Przeniósł się do Berlina, gdzie imał się każdego zajęcia: adresował koperty, prowadził biuro lichwiarzowi, tłumaczył, był korespondentem zagranicznym, sprzedawcą w sklepie żelaznym, w biurze nieruchomości, kiełbasek na ulicy. Z braku pieniędzy na opał mieszkał w klitce bez ogrzewania. W końcu przystał do kabaretu, gdzie grał... siebie.

Wrócił do Wiednia w 1921 roku, po długich staraniach uzyskał obywatelstwo austriackie. Zwracał się do różnych instytucji rządowych z prośbą o przyznanie jakiejkolwiek emerytury, jednakże bezskutecznie. Podobnie zachowało się jego byłe środowisko. Za dużo i za często pisała w minionych latach o nim prasa. Ostracyzm towarzyski dalej działał.  Znów jak w Berlinie musiał liczyć na własne ręce. Był agentem ubezpieczeniowym, sprzedawcą samochodów, asystentem reżysera, pracował w kantorze walut. Nie pomogła mu biegła znajomość siedmiu języków obcych (niemiecki, angielski, francuski, włoski, węgierski, hiszpański, portugalski). 

Napisał wspomnienia  „Habsburger unter sich. Freimütige Aufzeichnungen eines ehemaligen Erzherzogs ”.

Kontrowersyjna książka wywołała falę emocji, ale jego sytuacji finansowej specjalnie nie poprawiła. Publikował artykuły o Habsburgach w gazetach „Die Stunde” i „Neues Wiener Tagblatt”.

 Podczas pobytu w Austrii eks-arcyksiążę zdecydował się na zaskakujący krok. Adaptował córkę swojej gospodyni. Aloisie w 1926 roku poślubiła socjaldemokratę Johanna Böhm’a, kupca, który otrzymał sklep i mieszkanie w nowym budynku komunalnym przy Schiffmühlenstraße. W sklepie tym Leopold pracował jako sprzedawca. Niestety Böhm miał jakieś zaległe niespłacone długi i zbankrutował.

Leopold po ośmiu latach spędzonych w Wiedniu powrócił do Berlina z jedną małą walizeczką i ogromnym optymizmem. Zarabiał komentując nieme filmy o Habsburgach. Ponadto znów pisał artykuły do prasy oraz wydał kolejne wspomnienia pt. „Od arcyksięcia do sklepikarza.”

Ożenił się po raz trzeci z normalną dziewczyną Klarą Gröger, córką urzędnika kolejowego w dniu 3 lipca 1933 roku. Dzieliło ich 24 lata różnicy wieku. Wölfling był chory i potrzebował opiekunki. Coraz częściej nękały go ataki astmy i zapalenia oskrzeli. Nie mógł oddychać, nie mógł się ruszyć ani pracować. Żona wyprzedawała jego rodowe srebra. Leopold zmarł  4 lipca 1935 r. w w małym, ciemnym mieszkaniu z widokiem na odrapany budynek fabryki  przy Belle Alliance-Straße 53 ( dziś -Mehringdamm 119).

Skończyło się życie człowieka z ogromnym potencjałem intelektualnym, który co krok potykał się o własny charakter. Tak bardzo koncentrował się na stawianiu na swoim, że po drodze tracił to, na czym mu zależało. W dzieciństwie odebrał staranne wykształcenie, ale nikt nie nauczył go zarządzania własnymi finansami. Choć zerwał z Habsburgami formalnie i faktycznie uważał jak oni, że pieniądze były, są i będą. W ciągu 15 lat przepuścił fortunę – 450 tys. franków z renty, 200 tys. franków jednorazowej odprawy i willę sprzedaną za 100 tys. franków.

Stał się symbolem marnotrawstwa i upadku domu Habsbursko-Lotaryńskiego.

https://www.europeana.eu/portal/pl/record/92062/BibliographicResource_1000126067231.html?utm_source=api&utm_medium=api&utm_campaign=VWRhX8zNo

Wilhelmina Adamowicz

Wiener Bilder, styczeń 1907

Wilhelmina Wölfling, Wiener Bilder, styczeń 1907

Wilhelmina w sekcie wegetarian, Wiener Bilder, styczeń 1907

Jeden z członków sekty jedzie na targ. Rodzina, 12 1907

Przed sklepem w Wiedniu. 

http://susibella-advent.blogspot.com/2011/03/der-erzherzog-und-die-leichten-madchen.html

 

Trzeci ślub. Światowid, 25 1933

Nowożeńcy wychodzą z USC. Berlin 1933

https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/231273/f7fb96da68c51363be1a39de33ab5d64/

Leopold z siostrą Luizą, czyli dwójka uciekinierów.

 

Z drugą małżonką Marią Ritterową

 

 



tagi: monarchia austro-węgierska  dom habsbursko-lotaryński  arcyksiążę leopold ferdynand  leopold wölfling 

ewa-rembikowska
24 października 2019 12:39
16     1668    16 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @ewa-rembikowska
24 października 2019 13:21

Co za koincydencja, byłem kiedyś w Brnie i Jihlawie w towarzystwie faceta nazwiskiem Adamowicz. No, ale on był leśnikiem. 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @gabriel-maciejewski 24 października 2019 13:21
24 października 2019 13:32

Przypadki chodzą po ludziach. Adamowicz to chyba dość popularne nazwisko.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @ewa-rembikowska
24 października 2019 14:04

Trochę poza tematem - kiedyś pytałem się takiej Holenderki, jak funkcjonuje w ich życiu rodzina królewska. I z tego co mi tłumaczyła, to trochę na zasadzie jak u nas próbowano zrobić z Kwaśniewskimi. Czyli jako kopalnie arystokratycznych (lub jak w przypadku Kwacha "pseudoarystokratycznych") plotek. Informacje o życiu rodziny przewijają się przez ichnie pudelki i o tym Holendrzy rozmawiają, jeśli już w ogóle. Na przykład ostatnio gadano o wyborze szkoły przez jakąś młódkę z królewskiej familii. Dzieci z królewszczyzny uczą się normalnie jak reszta bogatych Holendrów na uniwersytetach w Leiden (Lejda) i to też się przewija na pudelkach.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Marcin-K 24 października 2019 14:04
24 października 2019 14:14

Pełnią funkcję integracyjna dla narodu a z drugiej stony stanowią produkt eksportowy, bo i polotki z holenderskiego dworu pojawiają się w polskim "Dworskim życiu". Inaczej mówiąć rodzina królewska to jest czysty marketing.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ewa-rembikowska
24 października 2019 17:32

Co się z tymi Habsburgami stało ;)

Bardzo dziękuję za notkę, fantastycznie się czytało, najpierw zastanawiałam się: w siódmym miesiącu z kim?  Potem rozśmieszył rozwód z winy żony, która stała się fanatyczną wyznawczynią sekty wegetarian zaniedbując przy okazji potrzeby męża, a na końcu wybrzmiało zdanie, które powinno być dla wielu z nas przypomnieniem,

Tak bardzo koncentrował się na stawianiu na swoim, że po drodze tracił to, na czym mu zależało.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ainolatak 24 października 2019 17:32
24 października 2019 17:45

Z listu jaki wysłała wynikało, że jest w ciąży z guwernerem swoich dzieci. Jednakże lekarze po obejrzeniu dziecka stwierdzili, że jest podobne do tatusia, czyli do Fryderyka Augusta Wettyna i została przez niego uznana. Potem trwały pertraktacje o  wydanie córki. Całe 4 lata. Panienka Anna Pia w końcu wróciła na dwór ojca. Wyszła za mąż Józefa Franciszka Habsburg-Lotaryńskiego i zmarła w 1976 roku.

Jej matka, z którą już się nigdy nie zobaczyła, zmarła w nędzy w 1947 roku. Utrzymywała się z ulicznej sprzedaży kwiatów. Nie lepsza była niż jej brat. Też majątek przeputała.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
24 października 2019 18:20

Dodałam jeszcze jedno zdjęcia Leopolda z siostrą Luizą, czyli dwójka uciekinierów.

zaloguj się by móc komentować

valser @ainolatak 24 października 2019 17:32
24 października 2019 18:20

Z takim poziomem degeneracji i menelstwa zrobiliby dzisiaj na dzielni kariere.

Dobrze, ze to ich cesarstwo w koncu zostalo przewrocone.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @valser 24 października 2019 18:20
24 października 2019 18:21

Sami się prosili o to.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ewa-rembikowska 24 października 2019 17:45
24 października 2019 19:06

Jak pudelek to pudelek ;)

Luiza z guwernantem (pocztówki)

Jednak miłość nie przetrwała długo, bo po niecałym roku już go opuściła. Córki nie chciała oddać, mimo stwierdzenia podobieństwa do ojca, ale już wkrótce podróżowała z nowym kochankiem zamężnym księciem Carlo Guiccardi, więc mała Anna Monika trochę im ciążyła, dlatego postanowiła w końcu oddać ją ojcu, który wcześniej proponował kwotę 30 tys. marek, z tym że Luiza podbiła stawkę i mała poszła za 40 tys.

Tutaj z córeczką (pocztówka)

Kilka lat później wyszła za mąż za 12 lat młodszego kompozytora Enrico Tosellego, z którym miała syna, ale równiez ich po roku opuściła.

Z Enrico czasem odwiedzała córkę

Przeniosła się do Brukseli jako Antoinette Maria Comtesse d'Ysette, ale cały czas żyła bestrosko (w przeciwieństwie do brata) na wypłacanych płatnościach. Dopiero po inwazji Niemców w czasie II WŚ nie mogła wyciąhnąć z "bankomatu" pieniędzy, stąd umarła w nędzy. 

Wygląda na to, że pudelkiem poniekąd były wtedy pocztówki ;)

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ainolatak 24 października 2019 19:06
24 października 2019 19:21

Fatycznie pudelkiem były pocztówki. Ona mogła dostawac kasę jeszcze do II wojny, bo to był inny fundusz - nie związany z Habsburgami. 

zaloguj się by móc komentować


KOSSOBOR @ainolatak 24 października 2019 17:32
25 października 2019 00:00

A mnie absolutnie urzekła "dama z książeczką sanitarną" :)))

zaloguj się by móc komentować

atelin @KOSSOBOR 25 października 2019 00:00
25 października 2019 08:57

Kotłują się między sobą od tysiącleci. Dzisiaj damą z książeczką sanitarną jest Julia Wieniawa.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @ewa-rembikowska
26 października 2019 12:51

Znalazłam jeszcze zdjęcie Leopolda z drugą  żoną Marią Ritter

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @ewa-rembikowska 26 października 2019 12:51
28 października 2019 00:22

Dzisiaj, na psim corso, opowiadając psiarzom o czymś tam, przywołałam "profesjonalistki" i k.und k. "damy z książeczką sanitarną". Radość była przeogromna pośród słuchaczy! 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować