-

ewa-rembikowska : Wczoraj Warszawianka, dziś Kujawianka.

Wzorzec do naśladowania, czyli austriackie gadanie

W dniu 30 września 1895 roku cesarz Franciszek Józef desygnował Kazmierza Badeniego na premiera Austrii, powierzając mu misję zreformowania systemu społeczno-politycznego. Badeni zaczął od systemu wyborczego. Modyfikując nieco założenia swego poprzednika Edwarda Taaffe’go wprowadził do sejmu tzw. piątą kurię w liczbie 72 posłów, wybieranych przez wszystkich mężczyzn powyżej 24 roku życia niezależnie od statusu majątkowego, czyli i tych, którzy płacili poniżej 5 guldenów rocznego podatku dochodowego. Sejm rozrósł się do 425 przedstawicieli, powodując głęboką zmianę polityczną w parlamencie. Punkt ciężkości przesunął się na partie socjaldemokratyczną i chrześcijańsko-społeczną. Na fali tych zmian do Parlamentu wybrany został również Ignacy Daszyński, który objął szefostwo piętnastoosobowego klubu poselskiego Związku Posłów Socjalno-Demokratycznych.

Być może, gdyby Badeni miał więcej wyobraźni do czego zdolni są socjaldemokraci, to tę reformę by przesunął w czasie. A że nie miał, więc ukręcił sobie sznur na własną szyję.

W kwietniu 1897 roku rząd wydał rozporządzenie językowe dla Czech i Moraw, które w służbie cywilnej zrównało język czeski z niemieckim. Drugą normą było ustalenie okresu, w którym urzędnicy muszą opanować te dwa języki. Dla czeskich urzędników problemu z dwujęzycznością nie było. Niemieccy urzędnicy poczuli się zagrożeni, gdyż czeskiego nie znali, obawiali się, że w rezultacie stracą posady, znaczenie i wpływy. Uznali, że 4 lata to za krótki czas na nauczenie się nowego języka.

W 77 okręgach sądowych (z ogólnej liczby 216) wybuchły protesty.

Niemieccy parlamentarzyści skupieni w partii ludowej i spocjaldemokratycznej zgłosili wniosek o uchylenie rozporządzenia językowego. Kiedy to się nie udało, postanowili wykorzystać ten fakt jako pretekst do demontażu monarchii c.k. Celem niemieckiego ruchu narodowego było połączenie niemieckojęzycznych obszarów osadniczych Austro-Węgier z Rzeszą Niemiecką.

Jako metodę walki zastosowano obstrukcję parlamentarną. Ponieważ rząd miał w parlamencie większość, więc opozycja postanowiła nie dopuścić do obrad merytorycznych i głosowania nad rozporządzeniem.

Taką możliwość dawał regulamin Izby Poselskiej. Nie było limitów czasu wystąpień, poseł mógł też przemawiać – mimo braku tłumaczy – w jednym z 11 języków, ile tylko chciał. Tylko stenogramy obrad sporządzano po niemiecku.

Obrady sesji wiosennej trwały od 27 marca do 2 czerwca.

Niemieckie stronnictwo ludowe na wstępie oświadczyło w komunikacie, że dopóki istnieć będzie rozporządzenie językowe, dopóty będzie prowadziło zaciętą walkę przeciwko rządowi, będzie zwalczało ustawę o poborze rekruta, podatkową, ugodę z Węgrami i przeszkadzało w ich przyjęciu, natomiast wyrzeka się obstrukcji przy ustawach, które są dla niej korzystne, i które popiera.

Każdy dzień to była walka o dopuszczenie do obrad. Do każdej petycji w sprawie rozporządzeń językowych a było ich ponad 200 opozycja stawiała wniosek o odczytanie i imienne głosowanie. Doszło do tego, że nikt nie był w stanie dojść do słowa. Posiedzenia przypominały targ przekupek wyzywających się i skaczących sobie do oczu. W parlamencie zapanowała anarchia.

Zaczęto mobilizować ulicę. 25 maja zjechali do Wiednia niemieccy reprezentanci większości gmin niemiecko-czeskich, by posłom doręczyć petycję przeciwko rozporządzeniu językowemu. Jednocześnie starali się, co prawda bezskutecznie, o audiencję u cesarza.

Typowy dzień obrad opisał korespondent Kuriera Warszawskiego. 27 maja obrady trwały 10 godzin. Ogółem głosowano 14 razy imiennie nad kwestiami czysto formalnymi, które urozmaicane było atakami grubiaństwa ze strony opozycji. Sprawozdawca gazety przecierał oczy ze zdumienia. „W istocie trudno pohamować oburzenie, widząc jak taki warjat, jak Schoenerer, pomiata poważnymi ludźmi i narzuca im rolę w komedji, którą inscenizuje. Dla charakterystyki , do czego opozycja doszła , wystarczy zapowiedź Schoenerera, że do którejbykolwiek komisji którakolwiek petycja przydzielonaby została, on postawi wniosek o przydzielenie jej do innej komisji i zażąda imiennego nad tym wnioskiem głosowania. P. Peschka (liberał) znów przy imiennym głosowaniu żądał 10 minutowej pauzy, by przypomnieć sobie swoje własne nazwisko.”

Georg Heinrich Schönerer był właśnie tym posłem, który stanął na czele protestu przeciwko premierowi Badeniemu. Miał poglądy radykalnie narodowościowe, antysłowiańskie i antykatolickie. Założył organizację Pangermańskich Nacjonalistów, na czele której stał w latach 1882-1889. Żądał usunięcia Habsburgów i utworzenia Wielkich Niemiec, pod hegemonią Prus, głosząc przy tym hasło „przez jedność do czystości”. Znany był z gwałtownego charakteru. W maju 1888 roku za pobicie redaktorów liberalnej gazety „Neues Wiener Tagblatt” Schönerer na kilka miesięcy trafił do więzienia, a ponadto pozbawiony został mandatu poselskiego oraz tytułu szlacheckiego.

Sytuacja wydawała się bez wyjścia, więc Badeni zamknął sesję 2 czerwca, ogłaszając ferie parlamentarne. Miał nadzieję, że podejmie w tym czasie rokowania ze wszystkimi ugrupowaniami w zaciszu swojego gabinetu i doprowadzi do porozumienia. Niestety było to błędne założenie. Przeciwnicy czas ten przeznaczyli na agitację pozaparlamentarną wśród studentów, urzędników i robotników.

Jesienna sesja parlamentu została zainaugurowana 23 września 1897 roku. Od pierwszego momentu uniemożliwiono prowadzenie obrad. W ruch poszły klapy od stołów, co przeszło do historii jako "Pultdeckelkonzerte", grzechotki, gwizdki, przyniesione z kuchni garnki i pokrywki.

Do przewodniczącego parlamentu Dawida Abrahamowicza strzelano z procy kulkami ulepionymi z wosku i umaczanymi w atramencie. W pewnym momencie jakiś rozemocjonowany do imentu poseł niemiecki rzucił w kierunku prezydium kałamarz z brązu, wybijając dziurę w ścianie koło głowy przewodniczącego.

Najwyższą sankcją jaką rozporządzał prezydent parlamentu, było wykluczenie z obrad najbardziej awanturujących się posłów. To nie odnosiło skutku, bo co prawda straż wynosiła wierzgających i krzyczących, ale tumult robił się jeszcze większy, gdyż zaczynali ich bronić koledzy partyjni. Zresztą wyniesieni za chwilę wracali.

Karl Hermann Wolf z niemieckiego ruchu narodowego oskarżył premiera Badeniego o chęć wprowadzenia policji na salę obrad w przebraniu straży marszałkowskiej. Premier zapewniał, że tego nie zrobi. Tym niemniej został obrzucony stekiem obelg ze strony wszechniemców, zaś Wolf rzucił – „To jest polska bezczelność’. Incydent skończył się pojedynkiem w dniu 25 września. Strzelano z 25 kroków, na komendę. Ranny w rękę został Badeni. Przysporzyło mu to popularności, ale nie rozwiązało problemu politycznego.

Opozycyjne partie niemieckie dopiero się rozkręcały. 28 października 1897 na mównicę wszedł Otto Lecher. Była godzina 20 45, zszedł z niej po 12 godzinnej przemowie, która w protokole stenograficznym zajęła 58 stronic druku. Występ Lechera był jedną z atrakcji przygotowanych na 33 godzinne posiedzenie sejmu. W tym czasie posłowie prawicy spali w kuluarach na sofach, bądź grali w vista. Tylko, gdy wzmagał się hałas czyniony przez opozycję, śpieszono dla sali obrad, by bronić prezydium. W bufecie parlamentarnym wypito 14 hektolitrów piwa i hektolitr wina. Po przemówieniu Lechera poranek opozycja zapełniła wnioskami fromalnymi. Samo załatwienie wniosku, żądającego posiedzenia tajnego, zajęło 6 godzin. Gdy o godzinie 16 otwarto drzwi dla publiczności zapanował wściekły ryk, wśród którego usiłował przemawiać poseł Jędrzejowicz. Poza stenografem, który stał tuż koło niego, inni słyszeli niewiele. Dziesięciu posłów opozycji robiło nieustający hałas pulpitami, Wolf wygrywał na pulpicie wszystkie marsze pruskie. Poseł Jędrzejowicz zażądał odesłania projektu do wybranej komisji. Wówczas posypał się znowu tuzin interpretacji. W końcu przewodniczący zamknął posiedzenie. Tym niemniej opozycja obiecała, że gdyby udało się przeforsować odesłanie projektu do komisji, wówczas zaproponuje przy drugim czytaniu pięćset poprawek stylistycznych, nad którymi izba wedle regulaminu obradować musi.

8 listopada z parlamentu usunięto pulpity.

10 listopada przemaszerowało przed parlamentem 500 studentów niemieckich skandujących – Niech żyje Schoenerer! Niech żyje Wolf! Precz Badeni!. Wolf pojawił się na schodach i podżegał studentów.

25 listopada doszło do rękoczynów. Poseł Schönerer rzucił się z pięściami na posła Gegenhofera. Panowie zaczęli się młócić. Poseł Vetter usiłował ich rozdzielić, lejąc wodę na rozemocjonowane głowy.Tego samego dnia do mównicy udało się dojść hrabiemu Falkenhayn, który zgłosił wniosek o zniesienie imiennych głosowań, przyznanie przewodniczącemu prawa wykluczania deputowanych zakłócających porządek na trzy posiedzenia, izbie zaś na trzydzieści posiedzeń, a także w razie potrzeby wzywania sił zbrojnych. Przewodniczący wśród wrzawy zarządził natychmiastowe głosowanie przez powstanie z miejsc. Prawica powstała, lewica stała, nie przypuszczając, że głosowanie się odbywa. Przewodniczący ogłosił, że wniosek hrabiego Falkenhayana przeszedł, co doprowadziło do wściekłości opozycję, która zaczęla się awanturować, że głosowanie było nielegalne. Na tym posiedzenie zostało zakończone.

Następnego dnia socjaliści oświadczyli, że nie dopuszczą przewodniczącego do trybuny prezydialnej i nie zezwolą na odbycie posiedzenia. Gdy prezydium zajęło miejsce socjaliści w spółce z Schönererem otoczyli trybunę i rzucając kalumnie pod wodzą Daszyńskiego zaatakowali prowadzących obrady. Zepchnęli ich z trybuny. Prezydium wyszło z sali obrad. Daszyński rozpoczął przemowę, pozostali rozrzucali papiery leżące na stole. Po 15 minutach pojawiła się policja. Policjanci po kolei wynosili posłów z trybuny prezydialnej, na końcu Daszyńskiego. Lewica powiewała chusteczkami. Widzowie na galerii zgromadzeni przez Schönerera krzyczeli – „Precz z Badenim”, „Polnische Schufte”. Woźni zaczęli opróżniać galerię W tym czasie wyniesieni posłowie znów powrócili na salę obrad.

Zmobilizowany przez wszechniemców oraz socjalistów tłum oblegał parlament. Dostępu do gmachu broniła konna policja. Prezydium wracało do izby. Powitał ich Wolf grający na piszczałce. Abrahamowicz orzekł wykluczenie go z obrad na trzy posiedzenia. Wolf nie chciał wyjść dobrowolnie, wynosili go policjanci wśród ogłuszającego hałasu. Socjaliści i Schönerer dalej obrażali przewodniczącego. Abrahamowicz orzekł wykluczenie ich i scena się powtórzyła. Powrócili policjanci, by wynieść po kolei ośmiu najbardziej agresywnych posłów. Daszyński krzyczał do Abrahamowicza – „stary zbrodniarzu! do kryminału z tobą!”. Groził też policjantom, wołając – „strzeżcie się, nicponie! w tym domu ja jestem panem!”

W międzyczasie policja konna zajęta była rozpędzaniem wrzeszczącego tłumu przed parlamentem oraz przed uniwersytetem. Studentów zamknięto wewnątrz uniwersytetu.

27 listopada z rana prezydium przez godzinę usiłowało otworzyć posiedzenie. Nagle do sali wszedł poseł Wolf teatralnym gestem zdejmując przyprawioną brodą i wywołując tym samym falę entuzjazmu swoich akolitów. Na rozkaz przewodniczącego pojawił się oddział policji, w celu wyprowadzenia Wolfa, która siłą musiała go wyrywać z rąk obstrukcjonistów.

Po południu w pobliżu uniwersytetu doszło do starć pomiędzy policją a studentami. Rannych zostało kilka osób, ponad 50 aresztowano. Pod parlamentem też było gorąco. Tu rej wodził Daszyński, który był znakomitym mówcą. Jego wystąpienia porywały słuchaczy. Atakował w nich konserwatystów i premiera Badeniego. Protestujący nosili go na ramionach a on zagrzewał ich do boju. W końcu konni przypuścili atak i rozpędzili towarzystwo.

W mieście wrzało. Cesarza powracającego od córki z Wallsee, z uwagi na bezpieczeństwo i możliwość spotkania rozjuszonego tłumu, skierowano bocznymi uliczkami a nie Mariahilferstrasse. Wzburzyło go to bardzo, bo był szczerze przekonany, że wiedeńczycy nigdy nie będą demonstrować przeciw niemu.

Nazajutrz powitał premiera Badeniego słowami – „Herr Graf, sie machen mir eine Revolution!”.

Premier Badeni przegrał. Złożył wniosek o dymisję, którą cesarz przyjął. Dla cesarza była to sytuacja, której nie miał na swojej check liście, więc się pogubił i zareagował bardzo emocjonalnie. Doraźna korzyść z zaprowadzenia chwilowego spokoju przez ustępstwo na rzecz socjalistów i wszechniemców, nawet jeśli ci zdewastowali parlament i powagę monarchii była ważniejsza niż potrzeba wzmocnienia państwa. Wolał poświęcić premiera Polaka, niż iść na udry z Berlinem, który po cichu inicjował i wspierał opozycję parlamentarną.

Na wieść o dymisji premiera w Pradze wybuchły zamieszki. Wprowadzono stan wyjątkowy.

Od tego momentu do obalenia monarchii rządy zmieniały się jak rękawiczki, parlament stał się wesołym cyrkiem a urzędnicy ministerialni gotowi byli zrobić wiele za odpowiednią gratyfikację jak chociażby w przypadku afery Canadian Pacifik.

 

Opozycja w działaniu

okupacja prezydium

Kazimierz Badeni

Dawid Abrahamowicz

Georg Heinrich Schönerer

Karl Wolf

 

Otto Lecher


Ignacy Daszyński

 



tagi: parlament  obstrukcja parlamentarna  socjaldemokraci  nacjonaliści niemieccy  kazimierz badeni  dawid abrahamowicz  georg heinrich schönerer  otto lecher  karl hermann wolf  ignacy daszyński  historia austro-węgier 

ewa-rembikowska
29 maja 2019 20:42
37     1204    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska
29 maja 2019 21:04

Piękny przykład...na wszystko właściwie. Świetny tekst Pani Ewo 

:)

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska
29 maja 2019 21:05

A ! I końcówka  na Mariahilfstrasse..

:)

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Maryla-Sztajer 29 maja 2019 21:04
29 maja 2019 21:08

Dziękuję. Można powiedzieć, że wypracowali standardy.  U nas w sejmie też opozycja próbowała nie raz takich sztuczek.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska 29 maja 2019 21:08
29 maja 2019 21:12

O ! Standardy.  To jest TO 

:)

Czytałam jak współczesne. 

To jest ogólnie smutne.  Ale to jest okropnie zabawne jednak..

.

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Maryla-Sztajer 29 maja 2019 21:12
29 maja 2019 21:20

Ludzkie zachowania nie zmieniają się, psychologia jest ta sama, tylko mamy teraz inne gadżety. Dzisiaj nikt by nie strzelał z procy kulkami zamoczonymi w atramencie.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska 29 maja 2019 21:20
29 maja 2019 21:26

Za to można siedzieć w Boże Narodzenie w Sejmie  :))

Ogólnie demokracja nie zna granic ni kordonów;))

.

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Maryla-Sztajer 29 maja 2019 21:26
29 maja 2019 21:40

i jeść pasztet oraz dzielić się jajeczkiem pod piwko

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska 29 maja 2019 21:40
29 maja 2019 21:41

Tak jest...golonki brakło  chyba?  :))

.

 

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @ewa-rembikowska 29 maja 2019 21:49
29 maja 2019 21:53

Przecież mógł im ktoś później przemycić w bagażniku na teren..

Jakaż to wszystko nędza jest. 

 

Tak sobie tu gwarząc obejrzałam zdjęcia pod tekstem. Świetny zestaw I kolejność  postaci 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewa-rembikowska
29 maja 2019 22:13

Ale super wpis, Pani Rembikowska...

... nie wiedzialam, ze takie NUMERY byly juz odstawiane i to wcale nie tak dawno... no mialo to  WARCHOLSTWO pomysly  !!!

Swietnie Pani trafila z tym wpisem, bo telewizor francuski juz "grzeje" to nasladownictwo, czyli wieszcza absolutna niemoznosc wystrugania jakiejkolwiek wiekszosci w przyszlym "nowym pe"... odchodzi niebywale pranie mozgow  !!!

Orban juz sie w zaden sposob nie zgadza na kandydature starego, zdegenerowanego knura Timmermansa na szefa KE... a lawka z "kadrami" waziutka...

... zatem juz sie zaczelo "austryjackie gadanie"  w tym niemozebnym, wrecz kryminalnym  przekrecie finansowym, szumnie zwanym  PE  !!! 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Paris 29 maja 2019 22:13
29 maja 2019 22:27

Brawo Orban. No PE to właśnie jest takie austriackie gadanie. U nas też nie lepiej.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewa-rembikowska 29 maja 2019 22:27
29 maja 2019 22:35

Przy takich zlodziejskich apanazach...

... zerze kompetencji i odpowiedzialnosci to mozna se gadac do u***nej smierci... albo i dluzej.  To jest  KABARET  !!! 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @ewa-rembikowska
29 maja 2019 22:38

Zakomita  notka. Wręcz fascynująca. Kolejny kawałek do układanki, o której nie uczono nas w szkole.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Maryla-Sztajer 29 maja 2019 21:26
29 maja 2019 22:39

... pieśni zew.

Zakładam hełmofon (4P) i wtyczkę tegoż kłedę na blacie.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @pink-panther 29 maja 2019 22:38
29 maja 2019 23:18

Dziękuję.

Tak się wgryzam w temat i myślę, że te Austro-Węgry to znakomity materiał badawczy do tematu jak pogrążyć państwo i je zlikwidować. To co się tam działo ma bardzo dużo odniesień do naszej rzeczywistości.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ewa-rembikowska 29 maja 2019 21:20
29 maja 2019 23:29

ale to robią. Nic tak nie brudzi rąk jak atrament.

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @MarekBielany 29 maja 2019 23:29
29 maja 2019 23:34

Abrahowiczowi strzelano w twarz, tak że prowadził posiedzenie cały w plamach atramantowych na twarzy jak jakiś indianin.

zaloguj się by móc komentować

sannis @ewa-rembikowska
29 maja 2019 23:39

To jest typowe zwijanie przedsiębiorstwa pd. nzw. Austro-Węgry.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ewa-rembikowska 29 maja 2019 23:34
29 maja 2019 23:40

Coś przegapiłem. Abra..

Nie znam.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @MarekBielany 29 maja 2019 23:40
29 maja 2019 23:44

Abrahamowiczowi. Nie można edytować, by poprawić. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ewa-rembikowska
29 maja 2019 23:54

Pani Ewo z tym gadaniem  - z południa pójdę spać.

Powiem szczerze: nadużywałem/nadużywam tego gadania/godki.

ehhhh.razdwatrzyrazdwatrzy. he

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ewa-rembikowska
30 maja 2019 00:08

Te daty....

Może jednak coś było z tym Bismarckiem, Rudolfem i Franciszkiem Józefem troszkę jak sugerowałem. Tyle że rok 1889 wszystko rozbił. Inni ludzie przejęli stery. I w  Niemczech i w Austrii. No i szybko poszło. Do nadchodzącej wojny Austria przystąpiła słaba. Niemcy właściwie pozostały same. Ich rozbicie, na drodze częściowo militarnej w tym wypadku, zostało ułatwione.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @smieciu 30 maja 2019 00:08
30 maja 2019 00:23

Badeni zaczął realizować pomysł powolnego federalizowania Austro-Węgier, co było zgodne z poglądami Rudolfa na tę kwestię za to nie podobało się Niemcom i Węgrom, bo to by ich w jakimś stopniu zmarginalizowało.

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @ewa-rembikowska
30 maja 2019 00:42

Jaja - to nic nie powiedzieć :))) Ale to jakaś opereta /bo nawet nie opera/ furiosa, a nie austriackie gadanie.

Austriackie gadanie - "To inaczej ‚mówienie bez głębszego sensu, bez znaczenia, próżne, niewarte uwagi słuchaczy'… ... Wyrażenie austriackie gadanie jest starym (i trochę zapomnianym) frazeologizmem."

Jeszcze u mnie w domu używano tego frazeologizmu. 

Ale, kończąc żarty, widzimy właśnie wykańczanie monarchii. Parlamentarnej na dodatek. Cóż za szatański pomysł i narzędzie - te parlamenty... 

Notka extra, Ewo! 

/Takoż Twój artykuł w SN o maśle syberyjskim./

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @ewa-rembikowska 29 maja 2019 21:20
30 maja 2019 09:09

Świetne. Dałem plusa i tak sobie myślę, że nie tylko psychologia jest ta sama, ale wygląd też. Na zamieszczonych przez Panią zdjęciach Dawid Abrahamowicz wygląda jak Leszek Miller, Georg Schonerer jak Grzegorz Braun, Karl Wolf jak Paderewski, Lecher jak Hitler, a Daszyński jak mieszanka Witosa i Słowackiego.

A poza tym brakuje nam jeszcze rękoczynów w parlamencie, takich jak w Korei. Ale to chyba kwestia czasu.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @KOSSOBOR 30 maja 2019 00:42
30 maja 2019 09:22

Monarchia była wykańczana powolutku. 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @atelin 30 maja 2019 09:09
30 maja 2019 09:27

Też miałam takie skojarzenie, że Lecher jest jak Hitler, który zresztą obserwował obrady parlamentu wiedeńskiego tuż przed wojną w ostatnim stadium jego degrengolady.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @ewa-rembikowska 30 maja 2019 00:23
30 maja 2019 10:48

Federalizacja nie musi być zła. Z pani tekstu wynika że problem powstał z powodu podpuszczenia przez kierownictwo Rzeszy Niemieckiej Niemców austriackich. Osłabienie Austrii powstało nie na wskutek przeprowadenia federalizacji ale na wskutek tych obstrukcji i podniecania antagonizmów. No i ostatecznie cesarz ustąpił czyli do tej „złej” federalizaji nie doszło?

Być może Franciszek i Rudolf zdawali sobie sprawę że mimo wszystko federalizacja daje szansę na lepszy rozwój monarchii. Bismarckowi w sumie mogło to być obojętne gdyż jak się wydaje cała trójka co innego miała na mysli: wyrwanie się spod kurateli zarządców pieniądza. To jednak nie wypaliło. W Austrii żadne konstruktywne zmiany nie zostały przeprowadzone. Zamiast tego doszło do chaosu, który potęgowały Niemcy osłabiając w ten sposób swojego przyszłego sojusznika. Taka polityka Niemiec była skazana na porażkę. Bismarck musiał mieć tego świadomość. Wiedział świetnie że doszedł do pewnej granicy. Dalszy rozwój Niemiec tą drogą napotkać musiał opór zbyt wielu zbyt potężnych czynników. Wiedział że przykładowo wchłonięcie, nawet części Austrii, tej niemieckiej, nie było możliwe politycznie. Dlatego wątpię by się brał z podburzanie Niemców austriackich. Słaba Austria nic mu już nie dawała. Rozbita Austria także. Może zdawał sobie sprawę że potrzebuje raczej silnego sojusznika w dalszych działań. Samemu z daleko się nie zajedzie. I tak tam w trójkę kombinowali.

Gdy ten sojusz upadł. Niemcy zaczęły prowadzić jawnie imperialną politykę na którą nikt w Europie nie mógł pozwolić. Być może niegłupie austriackie plany reform federalizacyjnych zostały zamienione w parodię. W wojnie, której celem było spacyfikowanie Niemiec, Austria nie nadawała się już na realne wsparcie.

 

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @smieciu 30 maja 2019 10:48
30 maja 2019 11:24

Coś mniej więcej tak to wyglądało. Bismarck był cwanym gościem z wizją, z tym, że złożył dymisję w 1890 roku, w 1898 umarł. Socjaldemokracja w tym czasie się mocno  rozhulała a wraz z nią różne nacjonalizmy. Austro-Węgry były rozgrywane przez agentury wewnętrzne i rozsadzane od wewnątrz i próby federalizacji niszczono w zarodku. 

Tak sumie jestem ciekawa, kto finansował nacjonalistów niemieckich a kto nacjonalistów węgierskich, ich gazety, ich ideologów? Bo to były dwie grupy jawnie wrogo nastawione do wszelkich reform idących w kierunku federalizacji.

 

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @ewa-rembikowska
30 maja 2019 13:46

ciekawa notka... zdaje się, że nostalgicznie wspomniany Franz Josef nie dorósł do swojej roli... spietrał się (?) chyba tak... człowiek który się boi nie powinien być głową państwa... potem to juz tylko równia pochyła... co dało selekcję negatywną na każdym szczeblu niestety... zamiast groznej monarchii powstała parodia państwa... choć czasem groznego...ale nawet parodia państwa potrafi mordować bezwzględnie wskazanych ludzi...wypuszczać innych, morderców dzialających na zleceni...

co do polskich spektów... czy zapomnieliście o produkcjach wokalnych posłanki muchy jak bzykała wokalnie w Sejmie ? skoro ona tak mogła... to do popisów nauczycielskich i wokalnych kasty nauczycielskiej juz tylko krok... czy ci ludzie nie widzą, że robią z siebie idiotów ? hmmm a może są idiotami ? tylko jakiś dziwny ekshibicjonizm yntelektualny każe im siebie fimować i prezentować się na profilach fb, twittera etc. to jakaś epidemia ?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ewa-rembikowska
30 maja 2019 16:51

"Powitał ich Wolf grający na piszczałce." Jaka szkoda że szczury tego nie usłyszały i nie przyszły w sukurs siłom postępu. 

Shoenerer czysty nordycki typ. Ale Daszyński bardziej. Początek finis imperii. Czegoś im hojnie posmarowano jakimiś obietnicami. 

Świetny tekst.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @gorylisko 30 maja 2019 13:46
30 maja 2019 16:52

Franciszek Józef nie miał po prostu talentu do podejmowania szybkich i trafnych decyzji we właściwym momencie.

Czy tamci posłowie myśleli o sobie, że są bandą idiotów? W końcu Daszyński, który wydatnie pomógł obalić Badeniego został w nagrodę premierem niepodległej Polski.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 30 maja 2019 16:51
30 maja 2019 16:54

"Wolf grający na piszczałce" to w zasadzie symboliczne zaprezentowanie listu uwierzytelniającego, plenipotencji sił wyższych, ze strony nacjonalistów.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Magazynier 30 maja 2019 16:51
30 maja 2019 16:55

Schoenerer jak przystało na prawdziwego antysemitę wżenił się w żydowską rodzinę.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @ewa-rembikowska 30 maja 2019 09:22
30 maja 2019 19:46

Doprecyzowałbym, że monarchia katolicka.

Bo tylko takie monarchie przeszkadzały.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować